Przejdź do głównej zawartości

KISS czyli BUZI

Dzisiaj będzie krótko. Zgodnie z zasadą KISS. Nie chodzi bynajmniej o to, że domagam się całusów. KISS wprawdzie oznacza po angielsku pocałunek, jednak w tym wypadku chodzi o łatwą do zapamiętania i żartobliwie sformułowaną regułę: Keep it simple, stupid (co możnaby przetłumaczyć „Nie komplikuj, głupku”). 

Podobno jest często używana w środowisku twórców programów komputerowych, moim jednak, i nie tylko moim zdaniem, należałoby stosować ją we wszystkich dziedzinach życia. Jej sensem jest utrzymanie prostoty i unikanie zbędnych udziwnień i ozdóbek.


Doczekała się także zgrabnego polskiego odpowiednika: BUZI czyli Bez udziwnień i zdobień, idioto! Zresztą zarówno w wersji angielskiej, jak i polskiej można spotkać niezliczoną ilość jej wariantów. Często przykładowo omija się nieco obraźliwe stupid (głupku). Rozwinięciem skrótu może być więc na przykład Keep it small and simple lub Keep it short and simple. Ta ostatnia wersja jest moją ulubioną. Niech to będzie krótkie i proste. Zgodnie z tą zasadą nie będę więc dzisiaj się rozpisywać ani nadmiernie dekorować tego wpisu.

Warto wyryć sobie tę regułę na jakiejś mentalnej tabliczce i zerkać na nią przy każdej okazji. Cokolwiek robisz, pamiętaj o prostocie. Nie ozdabiaj ponad potrzebę, nie dekoruj, daruj sobie zawijaski. Im prościej, tym lepiej. W większości przypadków.

Więc BUZI.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Roczny post zakupowy

Bardzo potrzebowałam tak długiej przerwy w blogowaniu. Rozwijanie kanału na YouTube pochłania dużo wysiłku i uwagi, a wciąż wielu rzeczy muszę się nauczyć i nie wszystko jeszcze wychodzi mi tak, jakbym chciała. Jednak uczę się, a oglądających przybywa, od maja uzbierało się już ponad 600 subskrybentów i odbiór materiałów, które publikuję, jest pozytywny, co zachęca do dalszej pracy w tym kierunku.
Dałam sobie czas, by zdecydować, czy chcę nadal pisać bloga, a jeśli tak, jak to pisanie ma w przyszłości wyglądać. Wiem, że aby Wam czytało się dobrze to, co tworzę, nie mogę traktować blogowania jako obowiązku. Tylko wtedy, gdy będę pisać z wewnętrznej potrzeby i z przyjemnością, będzie to miało sens. 
Minęło kilka miesięcy. Wystarczająco dużo czasu, bym mogła spojrzeć z dystansem na to, w jaki sposób chcę kontynuować swoją internetową działalność. Doszłam do wniosku, że najlepiej będzie połączyć jej dwa rodzaje, tak, by się wzajemnie uzupełniały. Blog daje możliwość dokładniejszego wyjaś…

Sprzątanie zaczyna się w głowie

Nie jestem odkrywcza, twierdząc, że sprzątanie zaczyna się w głowie. Jak wiele innych procesów. Odchudzanie, wypoczywanie, zmiany.

Zacznijmy od jego postrzegania. Często przedstawia się sprzątanie jako czynności nielubiane i nużące. Niektórzy wręcz nim pogardzają i uważają za zajęcie niegodne. To chyba spuścizna czasów, gdy porządki były domeną kobiet oraz osób ubogich lub nisko urodzonych. Nadal zdarza się, że nie szanuje się osób, które zajmują się sprzątaniem zawodowo. Znam osobę, która zatrudnia panią do sprzątania domu wcale nie dlatego, że nie ma czasu, siły czy możliwości, ale dlatego właśnie, że uważa to zajęcie za poniżające, niegodne. 


Wielu ludzi nie lubi sprzątać, bo to ich zdaniem strata czasu, syzyfowa praca, którą trzeba zaczynać od nowa, gdy tylko się skończy. Jednak naturalnym jest, że próbuje się unikać tego,  czego się nie lubi. Opóźnia, robi byle jak, byle było. Szuka wymówek, by usprawiedliwić to, że znów miało się coś innego do zrobienia. 
Czym to grozi?  Tym, że …

Moje pierwsze 500+ i prezent dla czytelników

W listopadzie 2009 r. powstał pierwszy wpis na blogu, który wówczas nazwałam Minimalistka (w serwisie blox). Nosił tytuł Trudne początkii zaczynał się tak: Tytuł blogu jest nieco na wyrost. Nie jestem minimalistką. Może kiedyś będę. Staram się ograniczać liczbę posiadanych rzeczy, upraszczać swoje życie i otaczającą mnie przestrzeń, uczę się świadomie kupować. Dążę do wyeliminowania tego, co zbędne. Walczę z tendencją do gromadzenia przedmiotów i kupowania wciąż nowych rzeczy.  Minęło nieco ponad 8 lat i w tym czasie napisałam w sumie 500 wpisów, łącznie z dzisiejszym.
Gdy zaczynałam, nie miałam najmniejszego pojęcia, dokąd mnie to zaprowadzi. Czułam potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem, wrażeniami z przygody, jaką okazało się stosowanie minimalizmu w praktyce. Z czasem blog stał się zapisem różnych moich przeżyć i przemyśleń, a także relacją z procesu zmian w wielu dziedzinach życia.