Przejdź do głównej zawartości

KISS czyli BUZI

Dzisiaj będzie krótko. Zgodnie z zasadą KISS. Nie chodzi bynajmniej o to, że domagam się całusów. KISS wprawdzie oznacza po angielsku pocałunek, jednak w tym wypadku chodzi o łatwą do zapamiętania i żartobliwie sformułowaną regułę: Keep it simple, stupid (co możnaby przetłumaczyć „Nie komplikuj, głupku”). 

Podobno jest często używana w środowisku twórców programów komputerowych, moim jednak, i nie tylko moim zdaniem, należałoby stosować ją we wszystkich dziedzinach życia. Jej sensem jest utrzymanie prostoty i unikanie zbędnych udziwnień i ozdóbek.


Doczekała się także zgrabnego polskiego odpowiednika: BUZI czyli Bez udziwnień i zdobień, idioto! Zresztą zarówno w wersji angielskiej, jak i polskiej można spotkać niezliczoną ilość jej wariantów. Często przykładowo omija się nieco obraźliwe stupid (głupku). Rozwinięciem skrótu może być więc na przykład Keep it small and simple lub Keep it short and simple. Ta ostatnia wersja jest moją ulubioną. Niech to będzie krótkie i proste. Zgodnie z tą zasadą nie będę więc dzisiaj się rozpisywać ani nadmiernie dekorować tego wpisu.

Warto wyryć sobie tę regułę na jakiejś mentalnej tabliczce i zerkać na nią przy każdej okazji. Cokolwiek robisz, pamiętaj o prostocie. Nie ozdabiaj ponad potrzebę, nie dekoruj, daruj sobie zawijaski. Im prościej, tym lepiej. W większości przypadków.

Więc BUZI.

Popularne posty z tego bloga

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube, w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem. 
Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian w mo…