Przejdź do głównej zawartości

Krótko o inspiracjach

Z wielką przyjemnością przeczytałam wczorajszy wpis nieocenionego Frugala. W krótkich, żołnierskich słowach nawołuje do prostoty i niekomplikowania. Gorąco polecam.
Cieszę się bardzo, że ktoś jeszcze zaczytuje się blogiem Lea Babauty Zen Habits. Moja przygoda z minimalizmem zaczęła się właśnie od czytania porad Lea. Ten człowiek wykonał naprawdę wielką pracę, by uporządkować swoje życie i finanse. Coraz dalej posuwa się w minimalizowaniu, chwilami jest dość radykalny w swoich poglądach, lecz naprawdę wiele można się od niego nauczyć.

Znalazłam też inny blog inspirowany Zen Habits, niestety opuszczony już przez zapracowanego właściciela. Zawiera jednak kilka dobrze opracowanych po polsku artykułów na podstawie porad Lea na temat minimalizmu, a przede wszystkim bardzo przydatny dla początkującego minimalisty  Poradnik, jak stworzyć minimalistyczny dom.

Ostatnio delektuję się za to książką „Sztuka prostoty” Dominique Loreau. Autorką jest Francuzka mieszkająca w Japonii, która pokazuje z kolei minimalizm z kobiecego punktu widzenia. Ktoś mógłby zapytać, co płeć ma tu do rzeczy? Ma całkiem sporo, bo wprawdzie większość aspektów upraszczania dotyczy Człowieka jako takiego, lecz w blogach pisanych przez mężczyzn brakowało mi praktycznych porad dotyczących konkretnie damskich spraw. I pani Loreau takie konkretne rozwiązania właśnie proponuje. O tym, jak to się przekłada na zmiany i udoskonalenia, jakie wprowadzam w swoim małym światku, opowiem wkrótce.
A na razie zmykam na rytualny wieczorny kieliszek czerwonego wina :)

Komentarze

  1. Probowalam kupic te ksiazke. Jestem w PL, stwierdzilam ze skorzystam z okazji- ale oczywiscie w Zakopanem jej nie ma ;-(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…

Bez Taty. Pocieszenie.

Minęło trzy tygodnie od śmierci Taty. Przez ten czas nie myślałam nawet o blogowaniu, oprócz krótkiego komunikatu opublikowanego tutaj, zamieściłam jedynie materiał na kanale YT, by również widzom wyjaśnić moje czasowe zniknięcie. 
Tata zmarł nagle i niespodziewanie, na rozległy zawał serca. Źle się poczuł i pogotowie zabrało go bardzo szybko do szpitala, ale nie udało się go odratować. Gdy nas do niego wpuszczono, żegnaliśmy się jedynie z ciałem, za które jeszcze oddychała maszyna, ale życia już w nim nie było. 
Te pierwsze dni były bardzo trudne, bo nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało. Tak to już jest ze śmiercią, nie da się na nią przygotować. Tata miał problemy z sercem od dawna, ale był pod stałą kontrolą kardiologa, wydawało się, że wszystko jest w porządku. Do ostatniej chwili był aktywny, pełen energii i humoru. Tym większym zaskoczeniem było jego odejście.
W kolejnych wpisach wrócę do zapowiadanych tematów, ale pozwólcie, że dzisiaj jeszcze podzielę się z Wami tym, co m…