Przejdź do głównej zawartości

Wdzięczność

Zima przypomniała o sobie, całkiem mroźno się zrobiło. Świat w bieli, śnieg przykrył wiele brzydkich miejsc, których wolelibyśmy nie widzieć.
Gdy robi się zimno, myślę o tych wszystkich ludziach, którym w życiu się nie wiedzie. O tych, którzy są głodni i marzną. I dziękuję Bogu (życiu, światu...) za to, że jest mi ciepło i nie muszę się martwić, za co ogrzeję mieszkanie ani czy stać mnie na buty zimowe dla dzieci.

Znam skromne życie, wiem, jak to jest mieć mało i martwić się o przyszłość. Byłam bezrobotna, pracowałam też na własną rękę (paradoksalnie wtedy, gdy prawie nie zarabiałam lub też miałam nieregularne dochody, o wiele lepiej zarządzałam swoimi finansami niż teraz, gdy zarabiam regularnie i całkiem przyzwoicie - to tak na marginesie).

Moje dążenie do minimalizmu jest wyborem, a nie przymusem. Żyje nam się całkiem wygodnie i niczego mi nie brakuje, poza czasem. Staram się mieć mniej, bo uważam, że tak jest wygodniej i prościej, a nie dlatego, że mnie na coś nie stać. Dziękuję losowi i jestem wdzięczna za to, że dał mi szansę na samodzielne uporządkowanie moich spraw.

Pracuję nad sobą każdego dnia, jednego dnia stawiam krok do przodu, innego cofam się o pół, czasem stoję w miejscu. Cieszę się z tego, że widzę swoje błędy i że powoli je naprawiam. Bardzo pomagają mi w tym wiedza i doświadczenie, którym dzielą się inni w Internecie.

Taka mała refleksja na piątkowy wieczór. Jestem po prostu wdzięczna za to, że mogę się uczyć. Na błędach własnych i cudzych :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…