Przejdź do głównej zawartości

Wdzięczność

Zima przypomniała o sobie, całkiem mroźno się zrobiło. Świat w bieli, śnieg przykrył wiele brzydkich miejsc, których wolelibyśmy nie widzieć.
Gdy robi się zimno, myślę o tych wszystkich ludziach, którym w życiu się nie wiedzie. O tych, którzy są głodni i marzną. I dziękuję Bogu (życiu, światu...) za to, że jest mi ciepło i nie muszę się martwić, za co ogrzeję mieszkanie ani czy stać mnie na buty zimowe dla dzieci.

Znam skromne życie, wiem, jak to jest mieć mało i martwić się o przyszłość. Byłam bezrobotna, pracowałam też na własną rękę (paradoksalnie wtedy, gdy prawie nie zarabiałam lub też miałam nieregularne dochody, o wiele lepiej zarządzałam swoimi finansami niż teraz, gdy zarabiam regularnie i całkiem przyzwoicie - to tak na marginesie).

Moje dążenie do minimalizmu jest wyborem, a nie przymusem. Żyje nam się całkiem wygodnie i niczego mi nie brakuje, poza czasem. Staram się mieć mniej, bo uważam, że tak jest wygodniej i prościej, a nie dlatego, że mnie na coś nie stać. Dziękuję losowi i jestem wdzięczna za to, że dał mi szansę na samodzielne uporządkowanie moich spraw.

Pracuję nad sobą każdego dnia, jednego dnia stawiam krok do przodu, innego cofam się o pół, czasem stoję w miejscu. Cieszę się z tego, że widzę swoje błędy i że powoli je naprawiam. Bardzo pomagają mi w tym wiedza i doświadczenie, którym dzielą się inni w Internecie.

Taka mała refleksja na piątkowy wieczór. Jestem po prostu wdzięczna za to, że mogę się uczyć. Na błędach własnych i cudzych :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…