Przejdź do głównej zawartości

Opowieści wigilijne - podsumowanie konkursu

Zdjęcie autorstwa Hasiny, blog Fabulissime
Oj, trudne zadanie sobie wyznaczyłam przez ten konkurs. Wprawdzie wpłynęło tylko sześć wypowiedzi, ale za to jakich! Jak pisałam wcześniej, najchętniej nagrodziłabym wszystkich, ale nie na tym konkursy przecież polegają...
Bardzo gorąco dziękuję Uczestnikom, sprawiliście mi wielką przyjemność Waszymi relacjami. Dzięki nim poczułam się bliżej Świąt. Miło było też zobaczyć, jak różne osoby (a właściwie rodziny) znajdują własny sposób na świętowanie w zgodzie ze swoimi przekonaniami i upodobaniami. Każdy kładzie akcent w nieco innym miejscu, lecz i tak wszystkie te opowieści ułożyły się w jeden obraz: spotkania z rodziną i przyjaciółmi, mniej lub bardziej skromne, lecz przemyślane prezenty, jadłospis dostosowany do gustów i wielkości żołądków biesiadników, spokój, radość, miłość. Czyli cała to komercjalizacja, o której wspomniała jedna z Autorek, nie przeszkadza nam wcale w przeżywaniu Świąt w taki sposób, jaki nam właśnie odpowiada, a żadne, nawet najbardziej nachalne marketingowe chwyty nie są w stanie zdusić „Ducha Bożego Narodzenia”.
Dosyć jednak mojego wymądrzania się. Czas ogłosić wyniki. Jak wspomniałam, wybór nie był łatwy. Po burzliwych naradach tzw. Żury, czyli ja, postanowiło jednak przyznać trzy równorzędne nagrody. Nagrodzone osoby to Bartosz, Dzierzba i Eska18. Bartosz otrzymuje „Sztukę prostoty”, Dzierzba audiobook Stiega Larssona, natomiast Eska18 zestaw książek o kuchni Pięciu Przemian. Gratuluję :)

Jak obiecałam, opublikuję po kolei wszystkie teksty, także pełne rodzinnego ciepła opowieści autorstwa Veróniki, Moniki oraz Tofalarii, których czytanie dało mi wiele przedświątecznej radości :)

Zanim oddam głos Autorom i Autorkom, kilka słów uzasadnienia.

Bartosz, jak sam twierdzi, nigdy „nie miał smykałki do pisania”. Jednak ten tekst, wprawdzie o dość prostej formie, głęboko poruszył mnie dzięki treści. „Żołnierskimi słowami” opisuje, jak od podejścia „w święta czas zaszaleć” po chwili refleksji przechodzi się do poszukiwania własnego sposobu na przeżywanie tej okazji i jak zamiast automatycznie powtarzać wypracowane od lat schematy, próbuje się nowych dla siebie rozwiązań. Widać, jak Bartosz zmienia sposób patrzenia na świat i życie, wprowadza zmiany, metodą prób i błędów, jeszcze nie wie, dokąd go ta ścieżka zaprowadzi, ale czerpie z tej podróży wiele zadowolenia. Fajnie widzieć, jak przebiega ten proces... Ciekawa jestem, jakie będą wrażenia po Świętach, Bartoszu, podzielisz się z nami refleksjami po fakcie?
Dzierzba i eska18 to wytrawne minimalistki, już od dawna mają takie poszukiwania za sobą, wiedzą, czego chcą, a czego nie, czerpią więc ze Świąt Bożego Narodzenia to, co dla nich najważniejsze, nie martwiąc się o resztę. Dzierzba ujęła mnie opisem choinki i spokoju, jakiego źródłem jest dla niej wigilijna noc, a z kolei eska18 „nowymi świeckimi tradycjami”. Pierniczki miłości chyba sama wdrożę od przyszłego roku, w tym już nie zdążę :).

Dzisiaj nagrodzone wypowiedzi, pozostałe w najbliższych dniach. Zamieszczam je dla ułatwienia w osobnych notkach, żeby łatwiej się czytało.

Wypowiedzi możecie znaleźć tutaj: 


P.S. A i tak najfajniejszą nagrodę dostałam ja :) Was, moi Czytelnicy... 

Popularne posty z tego bloga

Minimalizm na Nowy Rok - postanowienia

Nie podejmuję noworocznych postanowień, mówiłam już o tym wielokrotnie. Wolę wprowadzać zmiany wtedy, gdy czuję się do nich gotowa, w dowolnym momencie roku. Nie czekam ze swoimi osobistymi zobowiązaniami do poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca. Od dawna uważam, że początek stycznia jest nienajlepszym momentem na takie działania, bo to czas zimowej ciemnicy, często depresyjnej aury i innych nieprzyjemnych okoliczności. Nie znaczy to jednak, że nie kibicuję osobom, które podejmują noworoczne próby zmiany nawyków. Zawsze warto pracować nad sobą i ulepszaniem swojej codzienności.  Oto więc kilka moich propozycji na plan zmian/postanowienia noworoczne. Oczywiście można je wykorzystać także w innym czasie, ale można też wdrożyć je, czyniąc użytek z energii, jaką daje ten symboliczny nowy początek, jakim jest pierwszy dzień roku.  Ważna uwaga na początek: moim zdaniem lepiej jest nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów i wprowadzać jednocześnie ostrych restrykcji w wielu dziedz

Ajka Minimalistka - kolejny rozdział

Zgodnie z zapowiedzią rozpoczynam kolejny rozdział. Prosty blog - czyli to miejsce, niestety nie odpowiada już moim potrzebom. To znaczy nie odpowiada mi ta platforma, na której go piszę, blogspot. Jej niedostosowanie do moich obecnych wymagań nie tłumaczy oczywiście rzadkiej publikacji tekstów w ostatnich latach, ale prawdą jest, że na pewno nie pomagało w pisaniu. Nie ma co jednak szukać wymówek czy wytłumaczeń.  Prosty blog pozostaje tutaj, nie znika. Wiem, że są wśród Was osoby, które wciąż lubią wracać do starych wpisów. Jednak od teraz nowe treści będę publikować w nowym miejscu, do którego serdecznie Was zapraszam. Moje nowe blogowe gospodarstwo nazywa się Ajka Minimalistka i znajdziecie go pod tym adresem . Będą się tam pojawiać nie tylko wpisy, ale również w osobnej zakładce można znaleźć wszystkie odcinki podcastu, który nagrywam od kilku miesięcy.  Zapraszam, do poczytania, posłuchania i zobaczenia! 

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube , w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem.  Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian