Przejdź do głównej zawartości

Poświątecznie

Święta minęły, wraz z całą swoją magią, i jak zawsze pozostał mi pewien niedosyt, żal, że znów trzeba czekać cały rok. „Lubię święta, choć są tylko raz do roku”. Jeden z nagrodzonych uczestników świątecznego konkursu, Bartosz, zgodnie z obietnicą nadesłał krótkie podsumowanie jego pierwszych Świąt „w duchu minimalizmu”, dzięki jego wypowiedzi jeszcze przez chwilę można pooddychać świąteczną atmosferą. Zanim przeczytacie poniższą relację, warto wrócić do konkursowej opowieści Bartosza, żeby porównać, jak wyglądały jego plany na Święta i co z tego wynikło.
Dzięki konkursowi wyręczyłam się nieco Czytelnikami w pisaniu na blogu, muszę przyznać, że to świetne i bardzo dla mnie wzbogacające doświadczenie. Zawsze byłam przekonana, że gościnne wpisy od czasu do czasu są powiewem życia i świeżego powietrza dla blogu, dodają mu energii. Dlatego od czasu do czasu na pewno będą się tu jeszcze pojawiać goście. Jeśli ktoś z czytających te słowa poczuje wenę i pragnienie napisania czegoś dla mnie, serdecznie zapraszam i proszę o kontakt.
Na razie dzisiaj jeszcze oddaję głos Bartoszowi, a sama znów przemówię własnym głosem już wkrótce. Autorem zdjęć ilustrujących wpis jest sam Bartosz.


Święta za nami, Nowy Rok przed nami.
Wśród znajomych z pracy i nie tylko panuje moda na powiedzenie; „Święta, święta i po świętach” i tu zaczynam się zastanawiać dlaczego tyle osób w ten sposób podchodzi do świąt. Tyle narzekają przed świętami, ile to pieniędzy wydali, jak długo stali w kolejce, jacy tak naprawdę tymi świętami są zmęczeni. 

Powstaje wówczas moje pytanie, co się z tymi ludźmi dzieje? Czy tylko ja jestem inny? Czy to jest ten cały konsumpcjonizm? Ludzie po prostu są w amoku.


Dlatego ja jestem szczęśliwy, jak minęły mi te święta: przede wszystkim spokój, rodzina i co najważniejsze cisza od tego całego zgiełku. 
Ostatnio przeczytałem informacje, że ktoś by chciał otrzymać taki odtwarzacz mp3, w którym będzie sobie mógł puścić idealną ciszę, jak do tej pory nie wynaleźli takiego.
Dało mi to do myślenia.  
W drugim dniu świąt na spacerze z rodziną zauważyłem tę ciszę, patrzyłem, jaki mają wystrój domy, sklepy. Spostrzegłem takie drobiazgi, które dla praktykującego minimalisty mogłyby zastąpić cały wystrój świąt.

Gdy zapytałem rodzinę, czy zwróciła uwagę na wspaniałą choinkę przed  jednym z centrów handlowych wszyscy zgodnie powiedzieli, że tak, a ja na to: czy zauważyliście, jakie wspaniałe gdzieniegdzie światełka ukryte w choince migają? Każdy zaczął się ze mną spierać że nic takiego tam nie ma.



Ja powiedziałem jedno zdanie: gdybyście nie mieli zaprzątniętej głowy niepotrzebnymi rzeczami, zwracalibyście uwagę na takie drobiazgi.

Tak mi się wydaje, iż w tym minimalizmie chyba o to chodzi, o zmniejszenie tych wszystkich rzeczy.

Te wszystkie sprawy nas przytłaczają, minimalista dzięki temu, że nie ma tyle niepotrzebnych rzeczy na głowie, potrafi zauważyć takie drobiazgi, które innym przemykają, nawet przez szał zakupów nie są w stanie zauważyć, ile niepotrzebnych rzeczy kupują.

Święta w moim domu minęły bardzo spokojnie i minimalistycznie. Udało się spędzić czas z rodziną.

Bez przejedzenia, bez zgiełku ze strony znajomych. Spacery z rodziną. Wspaniale prezenty, które zostały przemyślane i będą używane na co dzień.



Co do prezentów dla dzieci najbardziej trafnym było doładowanie telefonu. Zabawki używane przez chwilkę i trafiły w kąt. Tym bardziej cieszę się, że nie wydałem na nie majątku.

Oczekuję teraz na spędzenie nocy sylwestrowej z rodziną. W duchu minimalizmu idziemy z małżonką do NOT-u czyli: Nocne Oglądanie Telewizji :). Już wybieram ciekawe filmy na ten wspólny wieczór. Chyba, że ktoś ze znajomych zadzwoni w ostatniej chwili i nas zaprosi (w co wątpię)

Na Sylwestra każdy lokal nabija ile się da do sali. Nie ma zazwyczaj co jeść i gdzie się bawić, pomijając już kolosalny koszt.

Wolę już w domu spokojnie spędzić tę noc i zauważyć każde światełko na niebie o godzinie 24. Jakież to piękne. Nadmienię, że nie używam petard z przyczyn czysto ekonomicznych. Szkoda mi wypuścić w powietrze 100 zł, a efekt średni.

Ależ się rozpisałem. Może troszkę chaotycznie to jest przelane na papier, chciałem jak najwięcej przemyśleń na koniec roku przekazać w jak najkrótszej formie.

Dziękuję za lekturę.

Szczęśliwego Nowego Roku – życzę wszystkim,  abyśmy wszyscy w ten nowy rok wkroczyli z minimalistycznymi postanowieniami.

Pozdrawiam, Bartosz

Popularne posty z tego bloga

Minimalizm na Nowy Rok - postanowienia

Nie podejmuję noworocznych postanowień, mówiłam już o tym wielokrotnie. Wolę wprowadzać zmiany wtedy, gdy czuję się do nich gotowa, w dowolnym momencie roku. Nie czekam ze swoimi osobistymi zobowiązaniami do poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca. Od dawna uważam, że początek stycznia jest nienajlepszym momentem na takie działania, bo to czas zimowej ciemnicy, często depresyjnej aury i innych nieprzyjemnych okoliczności. Nie znaczy to jednak, że nie kibicuję osobom, które podejmują noworoczne próby zmiany nawyków. Zawsze warto pracować nad sobą i ulepszaniem swojej codzienności.  Oto więc kilka moich propozycji na plan zmian/postanowienia noworoczne. Oczywiście można je wykorzystać także w innym czasie, ale można też wdrożyć je, czyniąc użytek z energii, jaką daje ten symboliczny nowy początek, jakim jest pierwszy dzień roku.  Ważna uwaga na początek: moim zdaniem lepiej jest nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów i wprowadzać jednocześnie ostrych restrykcji w wielu dziedz

Ajka Minimalistka - kolejny rozdział

Zgodnie z zapowiedzią rozpoczynam kolejny rozdział. Prosty blog - czyli to miejsce, niestety nie odpowiada już moim potrzebom. To znaczy nie odpowiada mi ta platforma, na której go piszę, blogspot. Jej niedostosowanie do moich obecnych wymagań nie tłumaczy oczywiście rzadkiej publikacji tekstów w ostatnich latach, ale prawdą jest, że na pewno nie pomagało w pisaniu. Nie ma co jednak szukać wymówek czy wytłumaczeń.  Prosty blog pozostaje tutaj, nie znika. Wiem, że są wśród Was osoby, które wciąż lubią wracać do starych wpisów. Jednak od teraz nowe treści będę publikować w nowym miejscu, do którego serdecznie Was zapraszam. Moje nowe blogowe gospodarstwo nazywa się Ajka Minimalistka i znajdziecie go pod tym adresem . Będą się tam pojawiać nie tylko wpisy, ale również w osobnej zakładce można znaleźć wszystkie odcinki podcastu, który nagrywam od kilku miesięcy.  Zapraszam, do poczytania, posłuchania i zobaczenia! 

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube , w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem.  Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian