Przejdź do głównej zawartości

Sol Invictus i Zbawiciel Świata

Zdjęcie autorstwa Magdaleny Björnsdotter, blog Me and Alice
Wyciągnęłam z Was wspaniałe świąteczne historie, jestem więc Wam też winna kilka słów o tym, co dla mnie w Świętach najważniejsze. Cóż, nasze Boże Narodzenie nie różni się zbytnio atmosferą od tych, które opisywali uczestnicy świątecznego konkursu. Nie będę tu więc rozpisywać się ani o zredukowanym jadłospisie (nie lubimy się przejadać), ani o skromnie i prosto ubranej choince (ozdoby z drewna i słomy, trochę bombek, czasem czekoladki w barwnych papierkach), niewielkiej ilości ozdób w domu.
Sporo myślałam ostatnio o symbolice związanej ze Świętami i o tym, że zapominamy o pogańskich korzeniach wielu z tych obrzędów. Bardzo dawno temu, w czasach przedchrześcijańskich nasi praprzodkowie także świętowali o tej porze roku. Dla nich okazją do świętowania było przesilenie zimowe, „odradzanie się Słońca”. U Słowian było to Godowe Święto, Szczodre Gody, Święto Zimowego Stania Słońca. Cieszono się wtedy ze zwycięstwa światła nad ciemnością, kończył się czas nocy i śmierci i powracała nadzieja na odradzanie się życia.
Czas ten był także poświęcony duszom zmarłych przodków, by ogrzać dusze, palono ogień, urządzano też uczty, by je nakarmić. Dodatkowe nakrycie na wigilijnym stole symbolizowało pierwotnie miejsce dla zmarłych przodków, dopiero później zaczęto je nazywać miejscem dla zbłąkanego wędrowca.
Fakt, że z nadejściem chrześcijaństwa czas zimowego świętowania nabrał zupełnie innego wymiaru wcale mnie nie bulwersuje, pomimo mojego bardzo krytycznego stosunku do wszelkich kościołów jako takich. Jak pisze Hanna Szymanderska w książeczce „Wigilia”:
Niezwyciężonemu Słońcu pogańskiego świata Kościół chrześcijański uznał za właściwe przeciwstawić Chrystusa - Słońce Sprawiedliwości. Z całą świadomością zamienił więc dzień Narodzin Niezwyciężonego Słońca w narodziny Zbawiciela Świata - Solis Salutis - Słońca, które wzeszło, aby zbawić świat. Kościół wprowadził wprawdzie własny cykl świąt zimowych: Boże Narodzenie, Nowy Rok i Trzech Króli, lecz usytuował je dokładnie w dniach uroczystości pogańskich. Ta dalekowzroczna polityka Kościoła przyczyniła się do pewnego przemieszania, ale także do powstania bogatej i wielce urozmaiconej obrzędowości świąt Bożego Narodzenia. W obrzędowości tej splatają się więc poważne i smutne elementy pogańskiego kultu zmarłych z niefrasobliwym nastrojem rzymskich obrzędów saturnalijnych i noworocznych, a tajemniczy charakter nocy poprzedzającej moment przesilenia zimowego - nocy wigilijnej - niezwykle silnie przemawia do wyobraźni ludowej.
 Cieszę się z tego przemieszania, bo właśnie dzięki niemu święto Bożego Narodzenia ma tak silną wymowę. Przemawia do mnie zarówno symbolika chrześcijańska, radość i nadzieja płynąca z narodzenia przyszłego Zbawiciela, jak i pogańska obrzędowość związana z kultem Słońca.

Przecież ja także cieszę się z tego, że znów dni będą coraz dłuższe, że wraca światło. Podczas Wigilii myślę też o bliskich osobach, których już nie ma wśród żywych. Na ich intencję zapalam jedną ze świec.

Dla mnie najważniejsze podczas Świąt są miłość i światło. Spędzamy święta w taki sposób, żeby nacieszyć się towarzystwem najbliższych osób. A na czas Wigilii zawsze zapalamy mnóstwo świec, by cieszyć się ich ciepłym światłem. Są dla mnie symbolem światła, jakim w naszym życiu jest miłość.

Życzę Wam moi Czytelnicy, byście niezależnie od światopoglądu i wyznania znajdowali wokół siebie światło i miłość, by nigdy nie opuszczała Was nadzieja. Życzę Wam radości nie tylko od święta. A przede wszystkim życzę Wam WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA!

Popularne posty z tego bloga

Sprzątanie zaczyna się w głowie

Nie jestem odkrywcza, twierdząc, że sprzątanie zaczyna się w głowie. Jak wiele innych procesów. Odchudzanie, wypoczywanie, zmiany.

Zacznijmy od jego postrzegania. Często przedstawia się sprzątanie jako czynności nielubiane i nużące. Niektórzy wręcz nim pogardzają i uważają za zajęcie niegodne. To chyba spuścizna czasów, gdy porządki były domeną kobiet oraz osób ubogich lub nisko urodzonych. Nadal zdarza się, że nie szanuje się osób, które zajmują się sprzątaniem zawodowo. Znam osobę, która zatrudnia panią do sprzątania domu wcale nie dlatego, że nie ma czasu, siły czy możliwości, ale dlatego właśnie, że uważa to zajęcie za poniżające, niegodne. 


Wielu ludzi nie lubi sprzątać, bo to ich zdaniem strata czasu, syzyfowa praca, którą trzeba zaczynać od nowa, gdy tylko się skończy. Jednak naturalnym jest, że próbuje się unikać tego,  czego się nie lubi. Opóźnia, robi byle jak, byle było. Szuka wymówek, by usprawiedliwić to, że znów miało się coś innego do zrobienia. 
Czym to grozi?  Tym, że …

Moje pierwsze 500+ i prezent dla czytelników

W listopadzie 2009 r. powstał pierwszy wpis na blogu, który wówczas nazwałam Minimalistka (w serwisie blox). Nosił tytuł Trudne początkii zaczynał się tak: Tytuł blogu jest nieco na wyrost. Nie jestem minimalistką. Może kiedyś będę. Staram się ograniczać liczbę posiadanych rzeczy, upraszczać swoje życie i otaczającą mnie przestrzeń, uczę się świadomie kupować. Dążę do wyeliminowania tego, co zbędne. Walczę z tendencją do gromadzenia przedmiotów i kupowania wciąż nowych rzeczy.  Minęło nieco ponad 8 lat i w tym czasie napisałam w sumie 500 wpisów, łącznie z dzisiejszym.
Gdy zaczynałam, nie miałam najmniejszego pojęcia, dokąd mnie to zaprowadzi. Czułam potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem, wrażeniami z przygody, jaką okazało się stosowanie minimalizmu w praktyce. Z czasem blog stał się zapisem różnych moich przeżyć i przemyśleń, a także relacją z procesu zmian w wielu dziedzinach życia.

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…