Przejdź do głównej zawartości

Sedno minimalizmu

To będzie naprawdę krótki wpis, a właściwie cytat z blogu Efekt Halo:

nie jesteś minimalistą, jeśli nie będziesz w stanie porzucić z czystym sercem wszystkich rzeczy, które do Ciebie należą, kiedy zajdzie taka potrzeba.

A od siebie dodam jeszcze odniesienie do wpisu z marca 2010 roku, Omnia mea mecum porto.

Komentarze

  1. Przeczytałem cały artykuł na blogu haeffect.

    Napisze tylko tyle:

    Dziękuję

    Człowiek codziennie się uczy.

    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że daleko mi jeszce do sedna minimalizmu, ale puste przestrzenie, które powoli osiągam już dają mi wiele radości :) pozdrawiam anielsko, maja

    OdpowiedzUsuń
  3. Bartosz, zadajesz dobre pytania, dostajesz właściwe odpowiedzi. I widzę, że się uczysz. Tak trzymaj, bo idzie Ci dobrze!
    Anielska Maja: i o tę radość właśnie nam chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po głębokim zastanowieniu mogę powiedziec - tak jestem gotowa...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to bym nawet chciała porzucić wszystkie swoje rzeczy, zabrać chłopa i dzieciaki tak jak stoją i autentycznie zacząć wszystko od nowa!!! I zapytacie co stoi na przeszkodzie? No ja na razie nie wiem jak zacząć do nowa, bo może się okazać że będzie po staremu ;-)
    Ale to chyba jest jakiś stan umysłu, który trzeba osiągnąć żeby zrobić coś takiego...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem na tym etapie życia, że tak jak Pentla chętnie zostawiłabym wszystko co mnie ciągnie w dół tam gdzie leży i zaczęła wszystko od nowa.
    Carta blanca.
    Ale jednocześnie wiem, że czystą kartę mamy jedynie w momencie urodzin i od problemów nie da się uciec - trzeba je rozwiązać lub przywyknąć do myśli, że ich rozwiązanie nie leży w naszej mocy.
    Jestem na samym początku tej drogi i aby nie "przećwiczyć" na nowo odkrytego minimalizmu stosuję prostą zasadę:

    "one step at a time, my dear, one step at a time..."

    OdpowiedzUsuń
  7. Też kiedyś myślałam, że można uciec przed wszystkim na koniec świata i zacząć życie od nowa. Pewnie, że można, ale jak pisze Pentla, jak się nie wie, jak to zrobić, to i tak może wszystko wrócić do punktu wyjścia.
    Sama prawda, Aube "czystą kartę mamy jedynie w momencie urodzin i od problemów nie da się uciec - trzeba je rozwiązać lub przywyknąć do myśli, że ich rozwiązanie nie leży w naszej mocy."
    Natomiast ta gotowość do pozostawienia wszystkiego, gdyby zaszła taka potrzeba, hmm, to chyba nie wszystkim przychodzi łatwo, bo to dość trudne i nie każdy chyba mu ku temu predyspozycje. Ale nie chodzi o porzucanie swojego życia, bo go się ma dość i nie umie rozwiązać problemów, tylko o wypracowanie w sobie takiego właśnie podejścia do spraw materialnych, rzeczy, dóbr, by w razie jakiej życiowej konieczności móc bez żalu wyruszyć w drogę bez zbędnego balastu. Na lekkiego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Roczny post zakupowy

Bardzo potrzebowałam tak długiej przerwy w blogowaniu. Rozwijanie kanału na YouTube pochłania dużo wysiłku i uwagi, a wciąż wielu rzeczy muszę się nauczyć i nie wszystko jeszcze wychodzi mi tak, jakbym chciała. Jednak uczę się, a oglądających przybywa, od maja uzbierało się już ponad 600 subskrybentów i odbiór materiałów, które publikuję, jest pozytywny, co zachęca do dalszej pracy w tym kierunku.
Dałam sobie czas, by zdecydować, czy chcę nadal pisać bloga, a jeśli tak, jak to pisanie ma w przyszłości wyglądać. Wiem, że aby Wam czytało się dobrze to, co tworzę, nie mogę traktować blogowania jako obowiązku. Tylko wtedy, gdy będę pisać z wewnętrznej potrzeby i z przyjemnością, będzie to miało sens. 
Minęło kilka miesięcy. Wystarczająco dużo czasu, bym mogła spojrzeć z dystansem na to, w jaki sposób chcę kontynuować swoją internetową działalność. Doszłam do wniosku, że najlepiej będzie połączyć jej dwa rodzaje, tak, by się wzajemnie uzupełniały. Blog daje możliwość dokładniejszego wyjaś…

Sprzątanie zaczyna się w głowie

Nie jestem odkrywcza, twierdząc, że sprzątanie zaczyna się w głowie. Jak wiele innych procesów. Odchudzanie, wypoczywanie, zmiany.

Zacznijmy od jego postrzegania. Często przedstawia się sprzątanie jako czynności nielubiane i nużące. Niektórzy wręcz nim pogardzają i uważają za zajęcie niegodne. To chyba spuścizna czasów, gdy porządki były domeną kobiet oraz osób ubogich lub nisko urodzonych. Nadal zdarza się, że nie szanuje się osób, które zajmują się sprzątaniem zawodowo. Znam osobę, która zatrudnia panią do sprzątania domu wcale nie dlatego, że nie ma czasu, siły czy możliwości, ale dlatego właśnie, że uważa to zajęcie za poniżające, niegodne. 


Wielu ludzi nie lubi sprzątać, bo to ich zdaniem strata czasu, syzyfowa praca, którą trzeba zaczynać od nowa, gdy tylko się skończy. Jednak naturalnym jest, że próbuje się unikać tego,  czego się nie lubi. Opóźnia, robi byle jak, byle było. Szuka wymówek, by usprawiedliwić to, że znów miało się coś innego do zrobienia. 
Czym to grozi?  Tym, że …

Moje pierwsze 500+ i prezent dla czytelników

W listopadzie 2009 r. powstał pierwszy wpis na blogu, który wówczas nazwałam Minimalistka (w serwisie blox). Nosił tytuł Trudne początkii zaczynał się tak: Tytuł blogu jest nieco na wyrost. Nie jestem minimalistką. Może kiedyś będę. Staram się ograniczać liczbę posiadanych rzeczy, upraszczać swoje życie i otaczającą mnie przestrzeń, uczę się świadomie kupować. Dążę do wyeliminowania tego, co zbędne. Walczę z tendencją do gromadzenia przedmiotów i kupowania wciąż nowych rzeczy.  Minęło nieco ponad 8 lat i w tym czasie napisałam w sumie 500 wpisów, łącznie z dzisiejszym.
Gdy zaczynałam, nie miałam najmniejszego pojęcia, dokąd mnie to zaprowadzi. Czułam potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem, wrażeniami z przygody, jaką okazało się stosowanie minimalizmu w praktyce. Z czasem blog stał się zapisem różnych moich przeżyć i przemyśleń, a także relacją z procesu zmian w wielu dziedzinach życia.