Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2011

Zmiana w wersji beta

Gdy pod koniec stycznia pisałam o planowanej Zmianie, perspektywa ta wydawała mi się bardzo odległa. Tymczasem jednak zbliża się już koniec marca, przede mną zaledwie niecałe trzy tygodnie chodzenia do biura i ta do niedawna abstrakcyjna wizja zmiany statusu zawodowego nabiera bardzo konkretnych kształtów. W tym tygodniu mam okazję sprawdzić, jak będzie wyglądało moje życie po przejściu na pracę na własny rachunek: korzystam z kilku wolnych dni i pracuję w domu nad zleceniem. To taka jakby przymiarka do nowego trybu aktywności. Dzięki temu mogę zobaczyć, jakie czekają mnie wyzwania, jakie będą korzyści i ewentualne niedogodności związane z nową sytuacją.

Akcja jednoprocentowa

Jak zapowiadałam, ten tydzień upływa mi pomiędzy pracą a kinem (z przerwami na sen i jedzenie). Zanim będę miała czas na pełnowymiarowy wpis, dzisiaj parę słów o akcji, do której zostałam zaproszona przez Polę, autorkę bloga Poli story - anty rak blog. Pola namawia, by podzielić się na blogu informacją, komu przekazujemy w tym roku 1% podatku.
Z zasady co roku staram się pomóc swoim jednym procentem komu innemu, był na przykład WWF, było Stowarzyszenie Wiosna, był też GOPR... W tym roku zdecydowaliśmy, że pomagamy krakowskiemu Hospicjum św. Łazarza. Powód dość prozaiczny, pracuje tam moja bardzo dobra Znajoma, często opowiada o swojej pracy, pomyślałam, czemu by ich nie wspomóc?
A Wy, komu przekażecie swój jeden procent? Czym kierujecie się w wyborze organizacji czy osoby, której chcecie pomóc? Co roku ta sama organizacja czy też różne?

... że niby kurturarnie

Wbrew obawom, którymi dzieliłam się w poprzednim wpisie, całkiem sporo minimalistycznych (oraz innych) tematów chodzi mi jeszcze po rozczochranej głowie. Tak przyszłościowo martwiłam się tylko...

Chwilowo jednak pisanie musi zaczekać parę dni. W tym tygodniu rytualnie uczestniczę w ulubionym corocznym wydarzeniu kulturalnym, do soboty włącznie. Wydarzenie to również bywa źródłem rozlicznych inspiracji i przemyśleń, którymi nie omieszkam się podzielić, gdy dojrzeją. Do końca tygodnia może mnie tutaj nie być, proszę się więc nie martwić i nie regulować odbiorników.
Pozdrawiam Was wiosennie, Wasza A.

Życie po minimalizmie

Powstało właśnie polskie forum minimalistów, minimalTALK. Założycielem forum jest Łukasz, autor blogu Zmiana kursu. Gratuluję Łukaszowi pomysłu, odwagi oraz zapału do budowania społeczności minimalistów, bardzo jestem ciekawa, jak potoczą się losy forum, jakie tematy będą na nim poruszane oraz czy będzie miało wielu aktywnych użytkowników. Bardzo cieszę się, że przybywa osób zainteresowanych takim właśnie podejściem do życia, miłośników prostoty i umiaru. Potrzeba przynależności do wspólnoty czy grupy jest sprawą naturalną, czujemy się lepiej i bezpieczniej, gdy jesteśmy częścią większej społeczności, a nie rozbitkiem na bezludnej wyspie.

Wiosenne porządki

Utarło się, że najlepszym momentem na zmiany w życiu i postanowienia jest początek nowego roku (ewentualnie poniedziałek, początek tygodnia). Moim zdaniem jednak nie ma bardziej niekorzystnego momentu na wprowadzanie trwałych zmian w życiu niż środek zimy. Kto ma siłę i zapał do walki ze swoimi słabościami, gdy mróz ściska, światła tyle co nic, a przeciętny mieszkaniec naszej strefy klimatycznej albo spędza swój czas na odśnieżaniu podjazdu, albo na zeskrobywaniu szronu z szyb auta, albo na wyklinianiu na służby drogowe, albo też na rozgrzewaniu się herbatą z rumem?!

Poszukaj swojej czerwieni

Lubię Dzień Kobiet, pomimo tego, że pamiętam czasy PRL-u i ówczesne nieco żałosne i sztuczne sposoby obchodzenia tego święta. Nie widzę żadnego powodu, dla którego miałabym go bojkotować. Każdego dnia cieszę się z tego, że jestem kobietą, czemu by raz do roku nie celebrować tego faktu bardziej?
Dzisiaj chciałam zaprosić Was z tej okazji do udziału w zabawnej akcji, zainicjowanej w zeszłym roku przez Patrycję z blogu Trufla. To Dzień Czerwonej Szminki. W zeszłym roku zbyt późno dowiedziałam się o tej inicjatywie, ale teraz zastanawiam się nad udziałem.

Stuknęła mi setka!

A właściwie nie mi, tylko temu blogu (że tak sparafrazuję „Misia”). To już setny wpis! Chciałam świętować pierwsze urodziny Minimalistki, ale mam pewien kłopot z terminem hipotetycznych urodzin. Zaczęłam pisać na platformie Blox w listopadzie 2009 r., a w styczniu 2010 przeniosłam się na Bloggera. Dokładnej daty z listopada nie pamiętam, a przenosiny tutaj nie liczą się jako prawdziwe urodziny. Niech będzie więc co setkę!
Gdy zaczynałam blogować, stwierdziłam, że sukcesem będzie dla mnie, jeśli będę miała chociaż jednego czytelnika, bo nawet dla jednej osoby warto jest pisać. 
A tymczasem okazało się, że czytelników jednak jest nieco więcej niż jedna osoba :), że zaglądacie tu do mnie regularnie, dyskutujecie, komentujecie. Okazujecie sympatię i uznanie. I że daje mi to olbrzymią satysfakcję. 
„Setkę” świętuję podwójnie, ponieważ zostałam wyróżniona w blogowej zabawie nagrodą The Versatile Blogger. To rodzaj wyróżnienia typu „podaj dalej”, coś jak taki internetowy łańcuszek. Sprawiło mi …

Róża jest różą jest różą jest różą

 Niedawno, gdy chorowałam i nie miałam siły pisać, poprosiłam Was o podzielenie się spostrzeżeniami na temat dbania o urodę. Przyznaję, że nie zawiodłam się. Komentarze do wpisu były bardzo interesujące (oraz pouczające). Pokazały, że wprawdzie każda z wypowiadających się osób ma swoje własne podejście do kosmetyki (mniejszy lub większy zestaw produktów, brak makijażu albo wręcz przeciwnie), lecz wszystkie zdecydowanie wiedzą, co dla nich dobre. A to, moim zdaniem kwestia kluczowa. Każda z nas jest inna (mam nadzieję, że Panowie nie obrażą się na mnie, bo ten wpis będzie jednak głównie skierowany do Czytelniczek) i chyba nie ma innego sposobu, jak dopracować optymalny dla siebie program pielęgnacji metodą prób i błędów. Cieszę się więc, że wypowiadającym się Paniom udało się już do tego błogosławionego etapu dotrzeć. Obiecywałam, że napiszę, czym dla mnie jest prostota w kosmetyce.