Przejdź do głównej zawartości

Akcja jednoprocentowa

Jak zapowiadałam, ten tydzień upływa mi pomiędzy pracą a kinem (z przerwami na sen i jedzenie). Zanim będę miała czas na pełnowymiarowy wpis, dzisiaj parę słów o akcji, do której zostałam zaproszona przez Polę, autorkę bloga Poli story - anty rak blog. Pola namawia, by podzielić się na blogu informacją, komu przekazujemy w tym roku 1% podatku.

Z zasady co roku staram się pomóc swoim jednym procentem komu innemu, był na przykład WWF, było Stowarzyszenie Wiosna, był też GOPR... W tym roku zdecydowaliśmy, że pomagamy krakowskiemu Hospicjum św. Łazarza. Powód dość prozaiczny, pracuje tam moja bardzo dobra Znajoma, często opowiada o swojej pracy, pomyślałam, czemu by ich nie wspomóc?

A Wy, komu przekażecie swój jeden procent? Czym kierujecie się w wyborze organizacji czy osoby, której chcecie pomóc? Co roku ta sama organizacja czy też różne?

Komentarze

  1. Wszystko wyśpiewałam w notce ;) (i dlaczego mi wcięło poprzedni komentarz, hm ? )

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz Ajko, w zeszłym roku bardzo mnie zdziwiło, że pomimo iż od 3 lat przekazanie 1% to po prostu wypełnienie 1 rubryczki, tak mało osób to robi. I to spośród znajomych, wydawałoby się, mających jakie takie pojęcie o świecie, polityce, finansach itd.
    Tutaj znajdziecie listę OPP na ten rok:
    http://www.mpips.gov.pl/bip/index.php?idkat=2268

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja zawsze na Hospicjum w moim mieście !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od kilku lat wspieram szczecińską Fundację "Ratujmy ptaki". Fundacja to trzy osoby. Założycielką jest wspaniała Pani Zofia, która w dwóch pokojach własnego mieszkania (wstyd dla miasta!)od lat ratuje ptaki i dzikie zwierzaki. Na stronie fundacji możecie oglądać transmisję na żywo z budki Jerzyków, a na forum można dowiedzieć się, jak pomóc znalezionym ptakom, tak by nie zrobić im krzywdy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Umieściłam znaczek u siebie i napisałam, kogo wspieramy z Sahibem w tym roku.
    http://tofalaria.blogspot.com/2011/03/jeden-procent.html

    OdpowiedzUsuń
  6. a my tym roku wspieramy fundację MATIO (osoby chore na mukowiscydozę) - z dopiskiem na wnuka mojej znajomej
    przez poprzednie lata oddawaliśmy 1 procent na pomoc wdowom i sierotom w naszej grupie zawodowej

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja zawsze mam problem. Dla mnie w idei 1 procenta chodzi o wspieranie wolontariatu, nie natomiast konkretnych osób w celu zaspokojenie ich skądinąd uzasadnionych potrzeb.To jest trudne - sama mam znajomych którzy mają konta imienne w określonych organizacjach.I wiem jak potrzebują tych pieniędzy. Najczęściej zwycięża pierwsza opcja -1procent wpłacamy najczęściej na organizacje wspierające bezdomnych ,hospicja itd.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też tak to odczuwam, rozumiem potrzebę wspierania konkretnych, znanych nam z nazwiska osób, nie widzę nic złego w tym, że często wybierana jest taka właśnie możliwość, sama jednak wolę, tak jak eska18, opcję pierwszą.
    Jednak ważne jest przede wszystkim, żeby jak najwięcej osób korzystało z tej możliwości przekazania pieniędzy, podobnie jak Tofalaria dziwię się, że nie wszyscy to robią. To przecież tak niewielki wysiłek.
    Dziękuję Wam za głosy i zachęcam do dalszego promowania akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Swój 1% podatku przekazuję na rzecz Stowarzyszenia "mali bracia Ubogich" (www.malibracia.org.pl)
    Jestem z tą organizacją związana od 6 lat. Idea wspierania samotnych osób starszych jest mi bardzo bliska stąd moja obecność w "mbU".

    Korzystając z okazji zapraszam serdecznie na warsztaty:
    http://www.malibracia.org.pl/warszawa/aktualnosci/zmien-swoj-1-w-oryginalna-bizuterie/

    Pozdrawiam serdecznie, Asiek

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna idea! Osobiście polecam program Podatnik.info, oddajecie dzieki niemu 1% na Fundację Rosa.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…