Przejdź do głównej zawartości

Wiosenne porządki

Utarło się, że najlepszym momentem na zmiany w życiu i postanowienia jest początek nowego roku (ewentualnie poniedziałek, początek tygodnia). Moim zdaniem jednak nie ma bardziej niekorzystnego momentu na wprowadzanie trwałych zmian w życiu niż środek zimy. Kto ma siłę i zapał do walki ze swoimi słabościami, gdy mróz ściska, światła tyle co nic, a przeciętny mieszkaniec naszej strefy klimatycznej albo spędza swój czas na odśnieżaniu podjazdu, albo na zeskrobywaniu szronu z szyb auta, albo na wyklinianiu na służby drogowe, albo też na rozgrzewaniu się herbatą z rumem?!
Najkorzystniejszym czasem na wszelkiego rodzaju porządki jest wiosna. Przyroda budzi się do życia, słońce coraz mocniej przygrzewa, powietrze pachnie świeżością, powraca nadzieja. Pojawia się silne pragnienie pozbycia się śladów zimy, brudu i kurzu. Stąd to trzepanie dywanów, mycie okien, wielkie wietrzenie i oświeżanie. Zrzucamy szuby i nauszniki, wydobywamy z głębin szaf baleriny i prochowce. Znów człowiek ma ochotę wyjść na zewnątrz, wsiąść na rower, pospacerować. No i zakochać się można po raz kolejny...

Wiosna to czas zapału, nadziei, nowego początku. Warto wykorzystać ten moment, by nabrać rozpędu i odświeżyć swoje życie. O tej porze roku, gdy poziom optymizmu samoczynnie nam wzrasta, o wiele łatwiej jest uwierzyć, że możemy zmienić coś na lepsze.

A co możemy zmienić, tak właściwie? O, tak właściwie, to wszystko. Zrobić wielkie porządki w piwnicy, szafie, lodówce, ogrodzie, torebce, w komputerze, skrzynce mailowej. Zmienić sposób odżywiania na zdrowszy. Fryzurę na bardziej twarzową. Zrzucić pięć kilo, będzie łatwiej z nadejściem  świeżych warzyw i owoców. Zacząć biegać, gimnastykować się, zapisać na lekcje tańca. Tchnąć nowe życie w związek, przypomnieć sobie, za co pokochaliśmy kiedyś tę dziewczynę, która jakoś w międzyczasie pomarszczyła się pod oczami, ale uśmiech ma nadal prześliczny... Poszukać lepszej pracy. Zaplanować wymarzoną podróż. Pozbyć się starego i szkodliwego nałogu. Zrobić plan spłaty długów. Zadzwonić do dawno nie widzianego przyjaciela.

Zima jeszcze chyba nie powiedziała ostatniego słowa, z każdym dniem robi się coraz cieplej, ale zimno może jeszcze nam o sobie przypomnieć. Wiosnę dopiero widać gdzieś na horyzoncie, ale przecież można już się zastanowić, co chcielibyśmy takiego zmienić z jej nadejściem, z czym się zmierzyć. Jeszcze parę tygodni tej zimowo-wiosennej przepychanki przed nami, więc można ten czas wykorzystać na planowanie i przygotowania. A potem ruszyć do akcji.

Wpuście tej wiosny świeże powietrze do Waszego świata, otwórzcie szeroko okna i odetchnijcie życiem pełną piersią!

Komentarze

  1. właśnie przy porannej zielonej herbacie i z słońcem za oknem pomyślałam o tym samym. Chyba mam już siły i chęci na zmiany, gdzie ich do tej pory nie było :) pozdrawiam,maja

    OdpowiedzUsuń
  2. Cokolwiek skłania nas do zmian, wyrywa z rutyny, jest dobre. Masz rację, razem z wiosną idzie nowe i warto to wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak..czytasz w myslach:)a ze urodzilam się na przednowku wiosny to podwojnie wtedy odczuwam ze rodze sie na nowo i chce wszystko wokol zmieniac na lepsze:)w tym roku tez planuje kolejne zmiany we wspomnianych przez Ciebie sferach:)tylko wciaz i wciaz walcze z chomikarstwem i pozbywaniem sie rzeczy..raz wygrywajac raz nie..

    OdpowiedzUsuń
  4. No, ja już zaczęłam wiosenne porządki - składzik uprzątnięty :-)do tego szaleję na zakupach - przytargałam dziś kolejne siaty duperelek do upiększania mieszkania :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiosna jest cudowna, ja przez zimę wprawdzie ostro wyrzucałam rzeczy, ale kilka dni temu pomalowałam kilka ścian w mieszkaniu i dopiero w świetle wiosennego słońca jak siedzę przy Twoim blogu, na biurku mruczy kot to widzę, jak bardzo warto dbać o to jak się mieszka i ile przyjemności mogą wtedy sprawiać zwykłe rzeczy. Pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj wiosnę dziś już było czuć, pomimo twarzy wystawianej do słońca ciągle czuję się zmęczona, mam wrażenie, że dzieci też jakieś bardziej jęczące. A tu taki fajny artykuł wieczorem znalazłam. Oj czas zaczać myśli porządkować.
    Ale pięknie jest na dworze...
    Pozdrawiam wiosennie
    Agika

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny wpis.
    Ajko jakbyś czytała w moich myślach.
    Moi sąsiedzi już wiedzą, że gdy nastaje ten czas to ja zaczynam ostre porządki na placu, garażu np likwidacja starej szopki na drzewo.
    Wczoraj jako, że sobota była przepiękna zabrałem się za przebudowę garażu. Dokładnie tak bulę ściany, wyrzucam niepotrzebne rzeczy, powiększam przestrzeń w garażu i podchodzę do tego bardzo rygorystycznie. Jeszcze zmian nie skończyłem, lecz wczoraj wieczorem kładąc się do łóżka miałem to wspaniałe uczucie spełnienia.
    Ta radość wewnętrzna jest niesamowita, ta myśl, że jak skończę to będzie taki porządek.
    Kocham ten czas gdy wychodzę na dwór i ptaszki mnie tak śpiewająco witają. Nabieram ochoty do życia i pracy.
    Ta praca zmusza mnie do ograniczenia wizyty przy komputerze. Same plusy.

    Życzę wszystkim znalezienia tego uczucia radości i spełnienia po dniu porządków i szukania coraz to nowszych minimalistycznych wyzwań.

    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak, fajnie że już nie trzeba skrobać szyb w aucie;)A ja wczoraj pozbyłam się wszystkich nadtłuczonych i nie od kompletu naczyń...w końcu wyciągnęłam ze strychu piękny, "nowy" serwis w różyczki - prezent ślubny sprzed 8 lat:)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas będzie kilka zmian instalacyjno-remontowych :) Trochę przy tym zabawy i roboty, zastanawiania się i pogłębiania wiedzy, ale efekt powinien być bdb - zwłaszcza w rachunkach, z czego już się cieszę.
    I choć uwielbiam zimę, nie da się zaprzeczyć, że wiosenna energia nie ma sobie równych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za inspirację :)!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…