Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2011

Każdy dzień to nowy początek

Bardzo lubię święta Wielkanocne ze względu na ich wielowymiarową i głęboką symbolikę: zmartwychstwania, odrodzenia, nowej energii, nowego życia, w naszej strefie klimatycznej wzmacnianą jeszcze przez porę roku, wiosnę.
W tym roku jeszcze silniej odbieram te wiosenno-energetyczne fluidy ze względu na zmianę statusu zawodowego. Od dawna zapowiadana zmiana stała się faktem: w czwartek po raz ostatni byłam w biurze i zaczynam funkcjonować jako wolny strzelec. A właściwie od paru tygodni już nim jestem, nowe (i atrakcyjne) zlecenie przyszło już przed miesiącem. Działam więc na podkręconych obrotach i dopiero za jakieś dwa tygodnie ten szalony rytm nieco się ustabilizuje i moje życie nabierze normalnego i zdrowszego tempa.
Teraz tylko chwili oddechu na Święta z Rodziną i Przyjaciółmi, a potem znowu wskakuję do tego pędzącego pociągu :)
Życzę Wam by te Święta upłynęły Wam w spokoju i radości, by były czasem refleksji i ciepłych emocji, wymiany pozytywnych fluidów, miłości, życzliwości, a ni…

Minimalistka w podróży

Wiele już mądrych słów napisano na temat tego, co minimalista ze sobą ma wziąć w podróż. Polecam szczególnie bardzo interesujące wpisy u minimaLenki, Maćka Jasicy i Aube.
Ja jednak chciałabym dzisiaj porozmawiać o innych aspektach podróżowania niż materialny bagaż. O podejściu do poznawania świata. 

Uważam, że najważniejsze dwie rzeczy, które należy zabrać ze sobą w podróż (oprócz dokumentów i pieniędzy czy karty płatniczej), to czas i otwarty umysł. Niestety z własnego doświadczenia, zarówno z pracy w branży turystycznej, jak i z obserwacji prywatnych, wiem, że spora część podróżujących nie ma ani jednego, ani drugiego. Nie zapomina natomiast zabrać ze sobą pokaźnej walizy uprzedzeń, fałszywych wyobrażeń, stereotypów, pychy i krytykanctwa. Nie myślcie sobie zresztą, że mam na myśli tylko naszych Rodaków, inne nacje bynajmniej nam pod tym względem nie ustępują.

Digitalizacja. Papier to przeżytek (a może luksus?)

Przy okazji bardzo ciekawej dyskusji pod wpisem W obronie tableta, autorstwa Anny Marii z blogu Backwards in high heels, zastanawiałam się, jak to się stało, że zaczęłam ostatnio intensywnie myśleć o digitalizacji różnych domowych zasobów i czemu nie czuję już przywiązania do papierowych książek. Ani do płyt kompaktowych, ani do płyt DVD z filmami, ani też do papierowego kalendarza połączonego z notesem.
Niegdyś, podobnie jak osoby komentujące pod wspomnianym wpisem, miałam takie romantyczne podejście: zapach i szelest papieru, dotyk książki, nie ma jak regalik szczelnie wypełniony równo poustawianymi kolorowymi tomami… Nie lubiłam też czytać PDF-ów, słuchać muzyki z MP3, robić notatek w telefonie. Kochałam płyty kompaktowe za ich pudełeczka, okładki, wkładki z tekstem. Wydawało mi się, że nigdy nie kupię sobie albumu ukochanego wykonawcy w wersji elektronicznej, bez fizycznego nośnika.

Rodzinna reklama

Dzisiaj chciałam Was zaprosić na wystawę malarstwa. Jeśli jesteście z Bochni albo czasem tam bywacie, do końca czerwca w sali klubu Miejskiej Biblioteki Publicznej można zobaczyć wystawę pod tytułem „Piękno natury w malarstwie Urszuli Mularczyk i Józefa Mularczyka” (Urszula to moja Siostra, a Józef Mularczyk to nieżyjący już Dziadek). Życzę miłego oglądania!
Z tego co wiem, niedługo w Bochni odbędzie się też większa wystawa obrazów Dziadka, szczegóły podam wkrótce.