Przejdź do głównej zawartości

Moja nowa rzeczywistość

Jestem z powrotem. Nieco zdyszana, ale uśmiechnięta od ucha do ucha. Dobrze mi, i to nawet bardzo dobrze.
Wiedziałam, że ta zmiana, tzn. rozpoczęcie pracy na własny rachunek, będzie zmianą na lepsze, ale chyba nie wyobrażałam sobie, że aż tak bardzo poprawi się moje samopoczucie (psychiczne i fizyczne) i że tak szybko odczuję poprawę szeroko pojętej jakości życia.

Nie będę na razie szerzej omawiać praktycznych aspektów tej sytuacji, bo za wcześnie jeszcze na to. Wiem, że wśród stałych Czytelników są osoby, które same planują podobne zmiany w przyszłości i w związku z tym oczekują, że podzielę się doświadczeniami, co zrobię na pewno za jakiś czas, gdy już będzie o czym pisać.

Na razie mnóstwo wyzwań przede mną, małych i dużych, począwszy od rozszerzania kwalifikacji, przez samodzielne prowadzenie rachunków mojego minibiznesu, a skończywszy na ustaleniu nowego rytmu pracy i opanowaniu terminów i hierarchii zadań. Spora to odmiana, ostatnio moje życie było bardzo uporządkowane i przewidywalne, teraz stało się zmienne i dynamiczne. Na szczęście panuję nad tym, do porządku jeszcze trochę brakuje, ale chaos mi nie grozi.

Przez chwilę nie miałam czasu na pisanie, cieszy mnie, że odwiedzaliście mnie pomimo tego (co widzę w statystykach blogu).

Teraz stopniowo wypracowuję sobie nowy rytm życia, będzie w nim też miejsce na regularne pisanie. Na pewno opowiem o tym, jak wygląda poszukiwanie prostoty na tym nowym etapie. I zdradzę wielką tajemnicę, powiem Wam, co okazało się moją piętą achillesową...

Komentarze

  1. Czyżbyś zaczynała dzień lampką szampana?... Szczęściara:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. super :D gratuluję i również życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia. Ciesze się, że wróciłaś:)
    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę powodzenia! U mnie odwrotnie - planuję zawiesić własną działalność... ZUS i US mnie wykończyły, ale...nie żałuję, warto było spróbować. Tobie niech się uda:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że pierwszy krok do finansowej niezależności został poczyniony. Gratuluję ;) Własna działalność to dużo satysfakcji. A Kraków to miasto, która ma w sobie duży potencjał.
    Pozdrawiam i życzę samych sukcesów na ścieżce zawodowej i prywatnej,
    Wasp

    PS Szkoda, że usunęłaś katalog z blogami minimalistów, ja mam tylko parę zapisanych... a fajnie było podczytywać innych minimalistów, szczególnie tych, którzy drogę z tą filozofią dopiero zaczynali.

    OdpowiedzUsuń
  7. gratuluję i życzę powodzenia, mnie na razie wizja własnej działalności przeraża, ale wiem, że w przyszłości chciałabym tak ową prowadzić, trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ajko, będzie dobrze!
    A szminka ... piękna :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. pani la mome: Co ZUS i US Ci zrobiły? Uważaj bardzo na zawieszenie działalności, ZUS robił straszne numery tym co zawieszali. Potrafił się do nich odzywać po wielu latach i chcieć wszystkich składek z okresu zawieszenia z odsetkami karnymi. Od niektórych chciał nawet 70000 złotych, jeśli okres zawieszenia trwał wiele lat.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze słyszeć, że jesteś zadowolona ze zmian, które zaszły i czujesz się na siłach podołać tym, które nadchodzą. Czekam z niecierpliwością na dalsze relacje.

    OdpowiedzUsuń
  11. AntyZUS: dziękuję za ostrzeżenie, cenię je sobie - naprawdę, ponieważ o wielu rzeczach nie wiedziałam. ZUS i US nic mi wielkiego nie zrobiły;), zeżarły mnie podatki, przejście na urlop macierzyński, gdy ma się własną działalność jest uwłaczający np. zasiłek wynosi 288zł,a i tak co miesiąc zwracasz składkę zdrowotną 234 zł (czy jakoś tak), wychodzi na przeżycie 50 zł ;D.
    Przepraszam Ajko, że piszę o tym na Twoim blogu, po prostu, o niektórych rzeczach warto wiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę, żebyś rozwinęła skrzydła!
    Pisz proszę tak często, jak to możliwe. Z przyjemnością tu zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję, że w Twoim nowym planie życia nie zabraknie miejsca na pisanie blogu, który uwielbiam czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. czuć nową energię u ciebie. Cieszę się bardzo i czekam na opowieści.

    Agika

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepszy urlop to zmiana w życiu zawodowym. Powodzenia na nowej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję :)

    Dla mnie najgorsze chyba były osoby nie potrafiące zrozumieć, że pracując w domu nie mam czasu na wszystko, na niezapowiedziane odwiedziny, pogaduchy przez telefon itp. Jeśli nie zrobiłam czegoś w dzień, musiałam pracować w nocy. Jeśli nie zrobiłam wystarczająco dużo, to i wystarczająco dużo nie zarobiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie mogę nigdzie trafić na minimalizm w menu........ mam za chwilkę imprezę dla 8 osób i nie wiem,jak przygotować, żeby było szybko, prosto, tanio.. Co polecacie?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Roczny post zakupowy

Bardzo potrzebowałam tak długiej przerwy w blogowaniu. Rozwijanie kanału na YouTube pochłania dużo wysiłku i uwagi, a wciąż wielu rzeczy muszę się nauczyć i nie wszystko jeszcze wychodzi mi tak, jakbym chciała. Jednak uczę się, a oglądających przybywa, od maja uzbierało się już ponad 600 subskrybentów i odbiór materiałów, które publikuję, jest pozytywny, co zachęca do dalszej pracy w tym kierunku.
Dałam sobie czas, by zdecydować, czy chcę nadal pisać bloga, a jeśli tak, jak to pisanie ma w przyszłości wyglądać. Wiem, że aby Wam czytało się dobrze to, co tworzę, nie mogę traktować blogowania jako obowiązku. Tylko wtedy, gdy będę pisać z wewnętrznej potrzeby i z przyjemnością, będzie to miało sens. 
Minęło kilka miesięcy. Wystarczająco dużo czasu, bym mogła spojrzeć z dystansem na to, w jaki sposób chcę kontynuować swoją internetową działalność. Doszłam do wniosku, że najlepiej będzie połączyć jej dwa rodzaje, tak, by się wzajemnie uzupełniały. Blog daje możliwość dokładniejszego wyjaś…

Sprzątanie zaczyna się w głowie

Nie jestem odkrywcza, twierdząc, że sprzątanie zaczyna się w głowie. Jak wiele innych procesów. Odchudzanie, wypoczywanie, zmiany.

Zacznijmy od jego postrzegania. Często przedstawia się sprzątanie jako czynności nielubiane i nużące. Niektórzy wręcz nim pogardzają i uważają za zajęcie niegodne. To chyba spuścizna czasów, gdy porządki były domeną kobiet oraz osób ubogich lub nisko urodzonych. Nadal zdarza się, że nie szanuje się osób, które zajmują się sprzątaniem zawodowo. Znam osobę, która zatrudnia panią do sprzątania domu wcale nie dlatego, że nie ma czasu, siły czy możliwości, ale dlatego właśnie, że uważa to zajęcie za poniżające, niegodne. 


Wielu ludzi nie lubi sprzątać, bo to ich zdaniem strata czasu, syzyfowa praca, którą trzeba zaczynać od nowa, gdy tylko się skończy. Jednak naturalnym jest, że próbuje się unikać tego,  czego się nie lubi. Opóźnia, robi byle jak, byle było. Szuka wymówek, by usprawiedliwić to, że znów miało się coś innego do zrobienia. 
Czym to grozi?  Tym, że …

Moje pierwsze 500+ i prezent dla czytelników

W listopadzie 2009 r. powstał pierwszy wpis na blogu, który wówczas nazwałam Minimalistka (w serwisie blox). Nosił tytuł Trudne początkii zaczynał się tak: Tytuł blogu jest nieco na wyrost. Nie jestem minimalistką. Może kiedyś będę. Staram się ograniczać liczbę posiadanych rzeczy, upraszczać swoje życie i otaczającą mnie przestrzeń, uczę się świadomie kupować. Dążę do wyeliminowania tego, co zbędne. Walczę z tendencją do gromadzenia przedmiotów i kupowania wciąż nowych rzeczy.  Minęło nieco ponad 8 lat i w tym czasie napisałam w sumie 500 wpisów, łącznie z dzisiejszym.
Gdy zaczynałam, nie miałam najmniejszego pojęcia, dokąd mnie to zaprowadzi. Czułam potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem, wrażeniami z przygody, jaką okazało się stosowanie minimalizmu w praktyce. Z czasem blog stał się zapisem różnych moich przeżyć i przemyśleń, a także relacją z procesu zmian w wielu dziedzinach życia.