Przejdź do głównej zawartości

Moja nowa rzeczywistość

Jestem z powrotem. Nieco zdyszana, ale uśmiechnięta od ucha do ucha. Dobrze mi, i to nawet bardzo dobrze.
Wiedziałam, że ta zmiana, tzn. rozpoczęcie pracy na własny rachunek, będzie zmianą na lepsze, ale chyba nie wyobrażałam sobie, że aż tak bardzo poprawi się moje samopoczucie (psychiczne i fizyczne) i że tak szybko odczuję poprawę szeroko pojętej jakości życia.

Nie będę na razie szerzej omawiać praktycznych aspektów tej sytuacji, bo za wcześnie jeszcze na to. Wiem, że wśród stałych Czytelników są osoby, które same planują podobne zmiany w przyszłości i w związku z tym oczekują, że podzielę się doświadczeniami, co zrobię na pewno za jakiś czas, gdy już będzie o czym pisać.

Na razie mnóstwo wyzwań przede mną, małych i dużych, począwszy od rozszerzania kwalifikacji, przez samodzielne prowadzenie rachunków mojego minibiznesu, a skończywszy na ustaleniu nowego rytmu pracy i opanowaniu terminów i hierarchii zadań. Spora to odmiana, ostatnio moje życie było bardzo uporządkowane i przewidywalne, teraz stało się zmienne i dynamiczne. Na szczęście panuję nad tym, do porządku jeszcze trochę brakuje, ale chaos mi nie grozi.

Przez chwilę nie miałam czasu na pisanie, cieszy mnie, że odwiedzaliście mnie pomimo tego (co widzę w statystykach blogu).

Teraz stopniowo wypracowuję sobie nowy rytm życia, będzie w nim też miejsce na regularne pisanie. Na pewno opowiem o tym, jak wygląda poszukiwanie prostoty na tym nowym etapie. I zdradzę wielką tajemnicę, powiem Wam, co okazało się moją piętą achillesową...

Popularne posty z tego bloga

Ajka Minimalistka - kolejny rozdział

Zgodnie z zapowiedzią rozpoczynam kolejny rozdział. Prosty blog - czyli to miejsce, niestety nie odpowiada już moim potrzebom. To znaczy nie odpowiada mi ta platforma, na której go piszę, blogspot. Jej niedostosowanie do moich obecnych wymagań nie tłumaczy oczywiście rzadkiej publikacji tekstów w ostatnich latach, ale prawdą jest, że na pewno nie pomagało w pisaniu. Nie ma co jednak szukać wymówek czy wytłumaczeń.  Prosty blog pozostaje tutaj, nie znika. Wiem, że są wśród Was osoby, które wciąż lubią wracać do starych wpisów. Jednak od teraz nowe treści będę publikować w nowym miejscu, do którego serdecznie Was zapraszam. Moje nowe blogowe gospodarstwo nazywa się Ajka Minimalistka i znajdziecie go pod tym adresem . Będą się tam pojawiać nie tylko wpisy, ale również w osobnej zakładce można znaleźć wszystkie odcinki podcastu, który nagrywam od kilku miesięcy.  Zapraszam, do poczytania, posłuchania i zobaczenia! 

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube , w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem.  Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian

Wciąż po słonecznej stronie

Od kilku lat spodziewałam się, że w trakcie naszego życia wydarzy się coś takiego. Dramatyczne zjawisko o światowej skali, które sprawi, że świat się zmieni. Wpłynie na każdego człowieka, w mniejszym lub większym stopniu. To było raczej nieuniknione, bo jest nas, ludzi, stanowczo zbyt dużo, byśmy mogli czuć się względnie bezpiecznie. Można było przewidzieć, że prędzej czy później globalizacja, przeludnienie Ziemi, ludzka beztroska, obciążenie środowiska lub jeszcze inny czynnik doprowadzi do wydarzeń, nad którymi nie będziemy umieli zapanować albo będzie to bardzo trudne i będzie wymagać wielkiego wysiłku i drastycznych środków. Nie można było jednak przewidzieć, co i kiedy się wydarzy. Teraz już wiemy. Nie chcę tutaj roztrząsać przyczyn i natury pandemii, ani tego, czy podejmowane przez władze środki i restrykcje są właściwe i najlepsze. Takich dywagacji znajdziecie mnóstwo wszędzie, w internecie i innych mediach. Podejrzewam zresztą, że niektórzy z Was mają ich na tym etapie se