Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2011

Znowu o szmatkach

Ojoj, dłuższą chwilę mnie nie było (wciąż jeszcze małe zamieszanie w moim życiu, ale powoli się uspokaja), a tu (pod poprzednim wpisem) taka gorąca dyskusja się wywiązała. Wybaczcie, że nie będę odnosić się indywidualnie do każdego komentarza. Serdecznie witam nowe Czytelniczki, pozdrawiam stałe bywalczynie :) i bardzo gorąco dziękuję za wszystkie ciekawe spostrzeżenia. Wygląda na to, że poszukiwanie jakości to gorący temat.
Cóż, wzbraniałam się przed pisaniem o konkretnych i ulubionych markach, bo nie chcę być posądzana o kryptoreklamę. Poza tym, a może przede wszystkim, ubiór to tak indywidualna i subiektywna sprawa... To, że dana marka odpowiada mojemu stylowi życia, upodobaniom, gustowi, oczekiwaniom co do trwałości, stanowi portfela itd., w żaden sposób nie oznacza, że będzie odpowiadać także innym.  Jednak skoro tak wiele osób o to pyta, czemu nie?

Co znalazłam na dnie szafy?

the associate przez AllisonWonder z wykorzystaniem gunmetal heels
Witajcie po przerwie. Wreszcie moje życie odzyskuje zdrowy i normalny rytm, wracam więc do pisania. Dzisiaj ulubiony temat wielu Czytelniczek: szafa. Minęło już kilka lat od czasu, gdy zaczęłam ją świadomie kształtować i wreszcie udało się osiągnąć ten etap, gdy jestem z niej naprawdę zadowolona. Czas więc na podsumowanie.
Znacie moją historię. Kiedyś byłam zakupoholiczką, kupowałam dużo i spontanicznie, szafa pękała w szwach, ja jednak nie czułam się dobrze ubrana. Nie przywiązywałam wagi do jakości i trwałości materiałów, w wyborach kierowałam się zwykle ceną, a zakupy robiłam głównie w sieciówkach. Bardzo często padało z moich ust przysłowiowe „Ja nie mam co na siebie włożyć”. Bo faktycznie z tych przypadkowych zwykle nabytków ciężko było skomponować naprawdę dobre zestawy. Frustracja się pogłębiała, więc trzeba było znowu iść na zakupy, których efektem były kolejne niepotrzebne i niedobrane do reszty elementy. Błędn…