Przejdź do głównej zawartości

Mała podpowiedź do konkursu kulinarnego

Przypomniałam sobie o bardzo inspirującym blogu Bea w kuchnizapewne sporo osób tu bywających zna również blog Bei, ale tym, którzy nie znają, a chcieliby wziąć udział w konkursie na danie sezonowe, może przydać się wyczerpujące omówienie zimowych warzyw, wraz z sugestiami, w jaki sposób można poszczególne warzywa wykorzystać.  U Bei można znaleźć także kalendarz warzyw i owoców sezonowych.
Życzę miłej i owocnej inspiracji!

Komentarze

  1. Milo mi, ze moge sie 'przydac' :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Beo, świetnie opracowałaś temat, więc szkoda byłoby nie skorzystać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Bea, Witaj Ajka !!! Kiedyś zahaczyłam o blog Bei a pro po dżemów, ale go zgubiłam -dziękuję za przypomnienie:)Bea ma super przepisy !!! Po rozeznaniu uważam, że listopad nie jest najlepszym miesiącem na warzywa sezonowe. Warzywa świeże to warzywa które są w pewnym sensie dostępne u nas przez cały rok. Trudno znależć oryginalne przepisy !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Esko, ale dlaczego listopad nie jest dobrym miesiacem? W kazdym miesiacu jest na cos sezon :) A w listopadzie takich sezonowych warzyw jest kilkanascie. Z samej dyni mozna przygotowac dziesiatki przeroznych dan! Ja kupuje tylko i wylaczenie sezonowe produkty i absolutnie nie umieram z glodu ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Esko, cieszę się, że dzięki mojemu przypomnieniu trafiłaś znów na blog Bei :)
    Właśnie dlatego nie chciałam ogłaszać tego konkursu w miesiącach wiosennych czy letnich, że w ciepłych miesiącach bardzo łatwo jest jeść sezonowo, a w jesiennych i zimowych czasem można o tym zapomnieć ze względu na powszechną dostępność warzyw z cieplejszych stref. Ale jak pisze Bea, nie musi tak być, bo te jesienno-zimowe warzywa też dają wiele możliwości.
    Natomiast konkursowe dania nie muszą być szczególnie oryginalne, jak pisałam, można nadesłać nawet jakieś klasyczne danie w ulubionej wersji.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…