Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2011

Camino, Cava i inne plany na 2012

Koniec roku - czas posumowań, remanentów, planów na kolejny rok... Podsumowania na pewno się przydają. Postanowienia też, pod jednym warunkiem: że się je realizuje. Każdy zna zapewne osoby, które postanawiają sobie, że po Nowym Roku: a) przejdą na dietę; b) zaczną zdrowo się odżywiać; c) będą wcześnie wstawać; d) będą regularnie ćwiczyć/biegać/chodzić na siłownię; e) rzucą palenie; f) ograniczą spożycie alkoholu; g) będą spędzać więcej czasu z rodziną i przyjaciółmi; h) znajdą lepszą pracę... itp. Niepotrzebne skreślić lub dodać stosownie do okoliczności. Ogólne założenie jest takie, że od 1 stycznia stajemy się innym, lepszym człowiekiem :) W związku z czym do Sylwestra włącznie kontynuuje się stare nawyki, nawet nadrabiając na zapas, bo przecież po Nowym Roku skończy się z tym wszystkim i wreszcie weźmie w garść. Efektem jest kac w noworoczny poranek, a potem od razu zapomina się połowę postanowień, o ile już do tego czasu nie zgubiło się ich listy ;-)

Wszystko, czego chcę na Gwiazdkę, to...

Pamiętacie, jak przeżywaliście Święta, gdy byliście dziećmi? Ja pamiętam, że najbardziej czekałam na prezenty, które u nas w domu przynosił Aniołek. chociaż w wielkopolskiej części Rodziny nie było Aniołka, tylko Gwiazdor, czego zupełnie nie mogłam pojąć. Zawsze chciałam, żeby wigilijna wieczerza skończyła się jak najszybciej, żebyśmy z Siostrą mogły jak najszybciej zanurkować pod choinkę. A potem znowu trzeba było czekać cały rok na następną Wigilię.
Teraz, gdy już jestem dużą dziewczynką, nie czekam już na prezenty, chociaż nadal je lubię. Teraz chciałabym w nieskończoność przedłużać tę pełną miłości i radości chwilę, gdy jeszcze bardziej niż kiedykolwiek okazujemy sobie wszystkie ciepłe uczucia, które mamy dla siebie nawzajem. Wigilia, a potem dwa dni Świąt Bożego Narodzenia, to spotkania z najbliższymi, gdy mamy czas tylko dla siebie, nikt nigdzie nie biegnie, nie myśli się o codziennych sprawach, cieszymy się po prostu sobą nawzajem. Prezenty nadal są, zwykle bardzo przemyślane …

Prosty blog na Facebooku

Analiza danych statystycznych odwiedzin blogu przekonała mnie do porzucenia niechęci do Facebooka. Liczby nie kłamią, serwis ten wprawdzie nie jest głównym źródłem ruchu na moim blogu, ale jednym z ważnych. Widzę, że za każdym razem, gdy ktoś podzieli się linkiem, pojawia się sporo nowych wejść. Więc wprawdzie niedawno bardzo boczyłam się na fejsa i narzekałam, że nie rozumiem tego fenomenu, jednak nie ma co się obrażać, trzeba polubić.

Od dzisiaj Prosty blog ma swoją stronę na Facebooku. Będę na niej informować o publikacji nowych wpisów, a czasem zamieszczać też inne użyteczne informacje o tym, co na blogu piszczy.
Wielu Czytelnikom blogu do niczego się ona nie przyda, bo sporo z Was deklarowało podobną niechęć do tego serwisu jak moja. Jednak pojawiały się też w komentarzach głosy osób, które pisały, że traktuje FB jako narzędzie komunikacji. I tym osobom fejsbukowy profil blogu może do czegoś posłużyć.
Doszłam do wniosku, że nie należy lekceważyć tego narzędzia, skoro stało się o…

Lepsza wersja mnie

Od czasu do czasu zdarza mi się analizować blogowe statystyki, żeby dowiedzieć się, jakimi drogami ludzie trafiają do mnie, sprawdzam tzw. źródła ruchu sieciowego czyli miejsca w sieci, gdzie zamieszczono łącza do mojej strony, lubię też sprawdzać najczęściej powtarzające się frazy z wyszukiwarek.

Zaglądam więc na fora, gdzie ktoś wkleił łącze do Prostego blogu. Nie włączam się w dyskusje, bo fora internetowe mnie męczą, a poza tym sam fakt, że ktoś odwołuje się do moich wpisów, nie oznacza jeszcze, że mam się wtrącać do rozmowy. Lektura ta jednak jest bardzo interesująca - pokazuje, jak ludzie postrzegają minimalizm. Czasem krytyczne głosy dają do myślenia, wprawdzie nikt nie lubi być krytykowany, ale przyznaję, że wyjście spoza kręgu stałych Czytelników blogu i zetknięcie się z wypowiedziami osób, które mówiąc delikatnie, nie mają zbyt pochlebnej opinii o minimalistach, zmusza do przyjrzenia się sobie i temu, co tutaj piszę, a także do zadania sobie pytania, czy faktycznie mój rze…

Konkurs - aktualizacja

We wpisie o konkursie fotograficznym dodałam informacje, o których zapomniałam wcześniej: o ilości zgłaszanych prac i potrzebnych do publikacji danych Autora zdjęcia. Cieszę się, że pomysł na konkurs się Wam podoba!

Konkurs fotograficzny

Właściwie nie miałam w planach kolejnego konkursu w najbliższym czasie. Od ogłoszenia wyników rywalizacji kulinarnej minęło raptem dwa tygodnie. Jednak napisał do mnie jeden ze zwycięzców zeszłorocznego konkursu na opowieść wigilijną, Bartosz, namawiając mnie do ogłoszenia kolejnej blogowej zabawy. Jak twierdzi, chciałby sprawić innym taką radość, jaką jemu przyniosła wygrana i udział w konkursie. I ufundował nagrodę, za co od razu serdecznie mu dziękuję :) Zastanawialiśmy się, co Wam zaproponować, aby konkurs był atrakcyjny i zabawny.
Skoro było coś dla tych, którzy piszą i dla tych, którzy gotują, tym razem coś dla tych, którym najłatwiej przemawiać do innych za pomocą obrazu. Konkurs fotograficzny. Na fotografię, która będzie ilustracją dla tematyki życia w prostocie. Staram się ostatnio unikać słowa minimalizm, ale akurat tu się może przydać. Zdjęcie ilustrujące dowolny aspekt minimalizmu lub dążenia do niego. Zwykle w kontekście minimalizmu pojawiają się na ilustracjach jakieś a…

Prosta historia z morałem

Dzisiaj znowu sięgam do literatury, chciałam podzielić się z Wami pewną sympatyczną opowiastką. Myślę, że warto pochylić się nad nią teraz właśnie, w okresie przedświątecznego szaleństwa, gdy tak wiele osób skupia wszystkie swoje myśli wokół przedmiotów.
To nie bajka. To zdarzyło się naprawdę. Zdarzyło się ciotce mojej matki. Była raz pewna pani, co bardzo kochała rzeczy, które posiadała. Nie miała dzieci, żeby ją bawiły lub gniewały, nie potrzebowała pracować ani gotować jedzenia, nie dbała o to, co ludzie o niej myślą, i nie była z natury bojaźliwa. Straciła natomiast chęć do zabawy. Innymi słowy, było jej dość nudno. Ale kochała swoje piękne rzeczy, które zbierała przez całe życie, czyściła je i porządkowała, tak, że stawały się coraz to piękniejsze i piękniejsze i aż trudno było oczom uwierzyć, kiedy weszło się do jej domu.

Mała prywata - wystawa w Nowym Sączu przedłużona!

Od czasu do czasu informuję Was o wystawach malarstwa mojego Dziadka, Józefa Mularczyka, na których eksponowane są także prace mojej Siostry Urszuli. O ostatniej, zorganizowanej w Nowym Sączu, nie pisałam, ale okazało się, że cieszy się znacznym zainteresowaniem zwiedzających i organizatorzy postanowili ją przedłużyć do 19 grudnia.
Zapraszam więc mieszkańców Nowego Sącza i okolic do odwiedzenia Galerii Civitas Christiana, ul. ks. kardynała Wyszyńskiego 3, Nowy Sącz. Wystawa czynna od poniedziałku do piątku w godz. 9-15:00. Prezentowane są obrazy o tematyce tatrzańskiej, wystawa jest trzecią z cyklu pt. Pilnujcie mi tych szlaków (poprzednie dwie odbyły się w Bochni i Krakowie). Sama Galeria w Nowym Sączu jest bardzo interesującym miejscem, bo oprócz wystaw czasowych można tam też oglądać (i nabywać) dzieła lokalnych i bardzo zdolnych Artystów. Polecam wszystkim miłośnikom sztuki!

Minimalizm jako sposób na kryzys

Po lekturze niektórych z najnowszych komentarzy pomyślałam, że jednak dobrze będzie odnieść się do artykułu, który ukazał się na temat minimalizmu w nr 49 Przekroju z 5 grudnia. Widzę w statystykach blogu, że sporo osób trafia tu, idąc śladem tego tekstu. Może warto napisać nieco więcej o minimalizmie w kontekście kryzysu i zastanowić się, czy faktycznie można uznać, że takie podejście do życia może być sposobem na przetrwanie ciężkich czasów. Stali Czytelnicy dobrze mnie znają, wiedzą o mnie sporo, ale przypadkowa osoba, która tu teraz zajrzy, zobaczy wyniki konkursu kulinarnego, moje fejsbukowe marudzenie i notkę o Muminkach. I pomyśli sobie: o co całe to halo? Jakaś rozkapryszona i rozpieszczona pannica wymądrza się, jakby zjadła wszystkie rozumy, a tam, w rzeczywistym, nie wirtualnym świecie, ludzie muszą żyć w prawdziwej biedzie, ograniczać się, nie dlatego, że tak sobie wymyślili, lecz z powodu braku pracy, konieczności spłacania wysokich rat kredytu, z przyczyn losowych. I pot…

Minimalizm w Dolinie Muminków

Właśnie skończyłam pilne zlecenie z gatunku „na przedwczoraj” i trochę jeszcze dymią mi neurony, więc  proponuję coś lekkiego. Mały cytat z klasyki literatury dziecięcej. Ciekawe, tylu książek się pozbyłam, a Muminki pozostały... Chociaż jako dziecko bardzo ich nie lubiłam. Nie będę Wam opowiadać całej książeczki, tylko dwa małe cytaty.

Zima Muminków. Zazwyczaj wszystkie Muminki przesypiają całą zimę, jednak pewnego razu mały Muminek z tajemniczych powodów budzi się w środku zimy i nie może spać. I dowiaduje się, że świat w zimie jest niezwykle interesujący. Na początku czuje się nieco samotnie, pusty dom, wszyscy krewni śpią, a na dodatek powoli znikają różne rzeczy z domu:
Muminek milczał przez chwilę. Potem powiedział:- Ktoś wynosi rzeczy z domu Tatusia. - To chyba tylko dobrze - rzekła Too-tiki wesoło. - Masz o wiele za dużo rzeczy wokół siebie. Takich, które wspominasz, i takich, o których marzysz. Następnie zaczęła śpiewać drugą zwrotkę. Muminek zawrócił na pięcie i odszedł. „On…

Diogenes wchodzi do beczki - minimalizm w Przekroju

Miło mi poinformować, że w najnowszym numerze Przekroju znajdziecie artykuł o minimalizmie jako sposobie na przetrwanie kryzysu, autorstwa Pani Beaty Chomątowskiej. Tekstu jeszcze nie czytałam, bo uziemiło mnie  w domu pilne zlecenie, bardzo jednak cieszę się z tego, że minimaliści trafili na okładkę Przekroju. W oczekiwaniu na powrót Męża z kiosku pozdrawiam Was ciepło i życzę miłej lektury.

Mam kryzys na fejsie

Mam kryzys fejsowy. Nie znaczy to, że mi się coś stało z twarzą, lecz że przeżywam rozterki związane z planowaną likwidacją konta w serwisie Facebook. Nigdy nie byłam szczególnie aktywną użytkowniczką, ostatnio logowałam się tylko wtedy, gdy ktoś wysłał mi wiadomość albo zaproszenie. Czasem też, by wpisać informacje o wystawach malarstwa mojego Dziadka na stronie, którą w tym celu założyłam.
Jednak od dłuższego czasu serwis ten coraz bardziej mnie irytuje. Przede wszystkim dlatego, że nie rozumiem fenomenu jego popularności. Nie czuję tego, nie łapię, o co chodzi. Widzę, że znajomi zamieszczają jakieś linki, filmiki, zdjęcia, komentarze, piszą, o czym właśnie myślą albo jakie mają plany, a ja nie czuję takiej potrzeby. Zdarzało mi się czasem poinformować o nowym wpisie na blogu na facebookowej stronie Neominimalizm, skomentować ładne zdjęcie koleżanki, ale nie znajduję w sobie motywacji, by robić to regularnie, nawet raz na tydzień, nie mówiąc już o tym, by działo się to codziennie l…

Jeszcze jeden przepis konkursowy

Obiecałam, że opublikuję też przepisy, które nie zostaną nagrodzone. Takowa przesłała propozycję zimowego obiadu przyrządzonego niemal  w całości z produktów pochodzących z Jej własnego ogrodu. Jak sama pisze, poza przyprawami kupuje tylko mięso i śmietanę. Zazdroszczę ogrodu i warzyw z własnej uprawy! W imieniu Takowej zapraszam na domowy obiad :)

III miejsce w konkursie kulinarnym

Przyszedł czas na ostatnią z nagrodzonych propozycji, pieczone warzywa wg Ani Gałutowskiej. Proste i wdzięczne danie, dające wiele możliwości wariacji, zależnie od użytych warzyw, przypraw czy ziół. Moim zdaniem można na przykład dodać sporo suszonego tymianku oraz całe i niebrane ząbki czosnku - po upieczeniu będą słodkie i stracą ostry smak. A gdy chcemy, by było bardziej lokalnie, rezygnujemy ze słodkich ziemniaków, znanych też jako bataty, u nas dość drogie, Ania chyba przebywa na Wyspach, nie wiem, ile tam kosztują. W smaku są nieco podobne do marchewki. Można za to dorzucić kawałki selera korzeniowego, podobnie jak pietruszka w pieczeniu czy smażeniu wiele zyskuje! Dobre jako samodzielne danie lub idealny dodatek do np. pieczonego kurczaka czy innych mięs.  Oddaję głos Ani:

A przy okazji... wspomnienie opowieści wigilijnych

Zaczął się grudzień, coraz więcej osób zaczyna myśleć o przygotowaniach do Świąt. A ja publikuję przepisy nadesłane na konkurs kulinarny. Pomyślałam, że z tych dwóch powodów warto wrócić do zeszłorocznego konkursu świątecznego i urokliwych opowieści wigilijnych. Zestawienie łączy do konkursowych wpisów znajdziecie w tym wpisie. Miłej lektury!

II miejsce w konkursie kulinarnym

Dzisiaj prezentuję przepis nadesłany przez Tofalarię. Spodobało mi się twórcze podejście Autorki do tak z pozoru zwyczajnego warzywa, jakim wydaje się kapusta. A przecież z warzyw można wyczarować wspaniałe i interesujące dania. I jeszcze ta kolorystyka, widoczna na zdjęciu! Mnóstwo pozytywnej energii na jesień.
Oto propozycja nadesłana przez Tofalarię:
Czerwona, fioletowa, modra... kapusta!
 Czerwona kapusta gości na stole przeważnie pod postacią surówki. Tymczasem można z niej przygotować także świetne, zimowe dania na ciepło. Potrawę, którą przedstawię, wymyśliłam niedawno sama przez przypadek, czyli tradycyjne już u nas w domu mieszanie różnych składników zgromadzonych w kuchni. Dopiero później, przeglądając kulinarne blogi, odkryłam, że podobne danie jest w Polsce znane od lat. W kuchni Śląska i Wielkopolski występuje ponoć pod nazwą „modrej kapusty” i serwowane jest od święta. Jeśli zagląda tu ktoś z tych rejonów, to może potwierdzi :)

I miejsce w konkursie kulinarnym

Oto zestaw przepisów nadesłany przez Panią La Môme. Przyznam, że miałam pewne wątpliwości przy przepisie na cukinię z kukurydzą, bo cukinię z ogrodu można zbierać najpóźniej w październiku, w listopadzie już na nią za późno, a dania konkursowe miały być późno jesienne i zimowe. Za to urzekły mnie przepisy na placuszki ziemniaczane i owsiankę oraz sam sposób opisania i przedstawienia potraw.  Duch prostoty, bezpretensjonalność, całość domowa, ale pomysłowa, apetyczna i zachęcająca. Bardzo ładne fotografie! Przepis na placuszki wydaje się kompletną rozpustą kulinarną, ale odrobina rozpusty, od czasu do czasu, nikomu jeszcze nie zaszkodziła ;-) Moim zdaniem najsłabszym punktem tego zestawu jest deser, chociaż prezentuje się bardzo apetycznie. Jednak po pierwsze nie jestem kilkulatkiem, gustuję w bardziej wyrazistych smakach, po drugie zaś przepis jest łatwy do wykonania i pokazuje, jak można wykorzystać półprodukty, gdy nie mamy zbyt wiele czasu, a czymś smacznym rodzinę nakarmić trzeba.   D…

Wyniki konkursu kulinarnego

Czas ogłosić wyniki konkursu kulinarnego. Nieprzekupne jednoosobowe Żury (czyli ja), wspomagane przez Szanownego Małżonka, miało niełatwe zadanie, bo wprawdzie wpłynęły tylko cztery propozycje konkursowe, lecz poziom był bardzo wyrównany. Cóż, debatom nie było końca, ale werdykt zapadł ;-) Uwaga, werble i fanfary!
Nagrodę główną otrzymuje Pani la Môme za cały zestaw przepisów, od śniadania po deser. Drugie miejsce zajęła Tofalaria, z wariacją na temat modrej kapusty. A trzecie Ania Gałutowska, za pieczone warzywa. Autorką czwartej, nienagrodzonej, propozycji jest Takowa. Poszczególne przepisy opublikuję w najbliższych dniach, dzisiaj zaczynamy od pierwszego miejsca, czyli zestawu nadesłanego przez Panią la Môme.
Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim Uczestniczkom za udział i za przepisy, oby posłużyły także Czytelnikom za inspirację! Po raz kolejny przekonuję się, że warto organizować konkursy blogowe (nawet jeśli uczestniczy w nich tylko parę osób), przynoszą mi wiele radości, mam na…