Przejdź do głównej zawartości

Wszystko, czego chcę na Gwiazdkę, to...

Zima w Tatrach - mal. Józef Mularczyk
Pamiętacie, jak przeżywaliście Święta, gdy byliście dziećmi? Ja pamiętam, że najbardziej czekałam na prezenty, które u nas w domu przynosił Aniołek. chociaż w wielkopolskiej części Rodziny nie było Aniołka, tylko Gwiazdor, czego zupełnie nie mogłam pojąć. Zawsze chciałam, żeby wigilijna wieczerza skończyła się jak najszybciej, żebyśmy z Siostrą mogły jak najszybciej zanurkować pod choinkę. A potem znowu trzeba było czekać cały rok na następną Wigilię.

Teraz, gdy już jestem dużą dziewczynką, nie czekam już na prezenty, chociaż nadal je lubię. Teraz chciałabym w nieskończoność przedłużać tę pełną miłości i radości chwilę, gdy jeszcze bardziej niż kiedykolwiek okazujemy sobie wszystkie ciepłe uczucia, które mamy dla siebie nawzajem. Wigilia, a potem dwa dni Świąt Bożego Narodzenia, to spotkania z najbliższymi, gdy mamy czas tylko dla siebie, nikt nigdzie nie biegnie, nie myśli się o codziennych sprawach, cieszymy się po prostu sobą nawzajem.
Prezenty nadal są, zwykle bardzo przemyślane i od serca, tak dobrane, by sprawiały przyjemność obdarowanej osobie, a nie temu, kto obdarowuje. Jednak przestały być najważniejsze, jak wtedy, gdy byłam mała. Teraz najlepszym prezentem, jaki możemy sobie dać, jest czas i uwaga, którą sobie poświęcamy.

W tym roku jak zwykle do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy mój Mąż dojedzie na Wigilię (taka praca...), ale udało się. I to jest właśnie mój najpiękniejszy prezent gwiazdkowy.

I tego Wam właśnie życzę z okazji Świąt Bożego Narodzenia: by były one pełne bliskości i ciepła. Radości z bycia razem, z tego, że macie siebie nawzajem. Niech będą czasem kolędowania, smakowania różnych pyszności, zabawy i odprężenia. Takim ładowaniem emocjonalnych akumulatorów, aby ta zgromadzona przez te parę dni energia dawała Wam siłę na cały nadchodzący rok.

Może podczas tych Świąt znajdziecie też chwilę na pomyślenie o marzeniach, o tym, co chcielibyście przeżyć czy zrobić w najbliższym czasie?

W załączeniu na ilustracji nieco zimy, jakoś trzeba sobie radzić, skoro natura nie współpracuje :) I dziękuję Wam za to, że mnie tutaj odwiedzacie.

ŻYCZĘ WAM MIŁOŚCI, RADOŚCI I ŚWIATŁA. WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA!


Komentarze

  1. Pięknych, nastrojowych Świąt Ci życzę :) Po przeczytaniu artykułu w Przekroju, trafiłam na Twój blog, a ponieważ fascynuje mnie proste życie i w pewnym stopniu jestem minimalistką... zostałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajka, wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajko, bardzo dziękuję za życzenia! Z poślizgiem czasowym, lecz najserdeczniej życzę Wam dużo zdrowia - jak jest zdrowie, to resztę da się osiągnąć :)
    A Czytelnikom tego bloga życzę, żeby nas Ajka dalej ogrzewała i oświecała pozytywnym, ciepłym i mądrym minimalizmem, niosąc go pod nasze blogowe i domowe strzechy!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…