Przejdź do głównej zawartości

Niesłodko

Nie przepadam za tym lukrowanym świętem. Ale o miłości warto pisać i mówić, często i zawsze, chociaż może niekoniecznie z użyciem futerka, lukru i koloru różowego jako ilustracji.

Odrobina poezji, z okazji nieokazji. 


podziel się ze mną
mojej samotności chlebem powszednim
obecnością zapełń
nieobecne ściany
pozłoć
nie istniejące okno
bądź mi drzwiami
nade wszystko drzwiami
które można otworzyć
na oścież


Halina Poświatowska, z tomu Oda do rąk, 1966. 



Komentarze

  1. mówić innym, że są dla nas ważni- zawsze warto ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda okazja jest dobra, żeby zrobić komuś skarpetki na drutach, ewentualnie upiec ciasto (jedno i drugie też może być), zjeść wspólnie pomelo i pójść razem pobiegać.

    Moje hasło, nie tylko na Walentynki, choć dziś dobrze pasuje: Przytulajmy się więcej, bo kiedyś poumieramy!
    :)

    Serdeczności dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tofalaria -> świetne podsumowanie! Mogę pożyczyć? :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny wiersz. Fakt, szkoda, że Walentynki przede wszystkim kojarzą mi się z kiczem.. A może i nie szkoda? Myślę, że każdy związek ma taki dzień (dni), które są corocznym (comiesięcznym) czasem jeszcze większej miłości;)
    Tofalaria, bardzo dobrze to ujęłaś;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem walentynki są dniem bardzo lubianym przez kobiety, które są uczuciowe. Każda takowa lubi dostać dowód miłości od ukochanego szczególnie w ten dzień. Ja dostałam od męża czerwoną poduszkę z mikro-kulek w kształcie serca. Dopasowuje się do kształtu głowy i relaksuje szyję i kark. Szybciej mi się na niej zasypia. Ja dałam dla męża kubek z sercem, który pod wpływem temperatury wody zmienia kolor z czarnego na niebieski i magicznie pojawiają się dwa gołąbki i róże. Myślę, że miło jest mężowi pić z niego kawę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomyślałam, że z okazji nieokazji zamieszczę też swój wiersz.

    ZWYCZAJNOŚĆ

    Serce bije, idę drogą
    Widzę ludzi, zimę srogą
    Ręce - kieszeń, głowa - czapka
    A telefon i też zdrapka

    W rękach tego, co przy oknie
    Chustką swego nosa dotknie
    I poprosi sprzedawczynię
    Jeszcze gumy, w tłumie zginie

    A teraz coś miłosnego:

    GDYBYŚ MNIE KOCHAŁ

    Kołysałaby nas łódź z czterema ścianami
    Z widokiem na bezkres wód błękitu z pianami
    Śpiewałyby młode syrenki wieczorami
    Nucąc melodię pod takimi pozorami

    Aby na dolną rzęsę opadła powieka
    Drzwi są otwarte, świat sennych marzeń już czeka
    Głębokie przestrzenie jasnością malowane
    Szumią błyszczące muszle lekko falowane

    W nocy muskałaby nas mała mgiełka biała
    Przed wstaniem słońca swoją rolę by zmieniała
    Pląsałaby spokojne włosy nieprzerwanie
    Ruszyłoby się oko i na te wezwanie

    Obudziłaby słońce by wzeszło o świcie
    Powiedziałaby, że znów jest dzień, znów jest życie
    I wołając wiatr zniknęłaby na dnia chwilę
    Zmarszczone żagle gładziłyby się co milę

    Wietrzyk zaświszczałby wtedy bardzo radośnie
    Opowiedziałby jak to jest na lądzie w wiośnie
    Wyspy z tyłu, nic tam nie byłoby cennego
    Gdyż łup już zdobyty, to jest serce drugiego

    AUTOR: takowa

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…