Przejdź do głównej zawartości

Przestrzeń relacji - wpis gościnny

Dzisiaj zapraszam Was do przeczytania wpisu gościnnego. Autorem jest Rob, prowadzący blog Barwy inspiracji. Dziękuję Autorowi i życzę Wam owocnej lektury.

Przestrzeń relacji

Ten wpis powstał z inicjatywy Ajki (za co jestem jej serdecznie wdzięczny). Wielokrotnie nosiłem się z zamiarem napisania czegoś w tym temacie, niemniej jednak ciągle odkładałem temat. Od razu zaznaczam, że to będzie długie, na dodatek wymagające i trudne, niejednokrotnie łamiące koncepcje, jakie obowiązują we współczesnych relacjach interpersonalnych.

Czym są relacje interpersonalne? To związki między ludźmi, których istotę i esencję stanowią wzajemne interakcje wyrażanych emocji i postaw. Bez wyjątku dotyczy to absolutnie wszystkich typów relacji: służbowych, zawodowych, biznesowych, towarzyskich, rodzinnych, intymnych.

Wiele lat temu uzmysłowiłem sobie pewną rzecz: moje życie wyglądało jak przydrożna karczma. Każdy mógł wejść i zażądać posiłku i miłej obsługi... najlepiej gdyby to było jeszcze gratis. Zauważyłem wówczas, że ludzie, którymi się otaczali bardzo często posługiwali się sformułowaniami dotyczącymi braku czasu. Ja byłem tym, który czas miał zawsze (zresztą do tej pory tak jest). Pierwszą decyzją jaką wówczas podjąłem, było wyrzucenie ze swojego świata, tych którzy cierpieli na syndrom braku czasu. I tak się zaczęło. Nie tylko proces porządkowania własnych relacji interpersonalnych... to okazało się czymś o wiele większym, przynosząc mi różne zdumiewające odkrycia i obserwacje, które następnie wykorzystywałem w swoim życiu.


ŻYCIE TO NIE HIPERMARKET

Współczesne relacje interpersonalne każdego typu można określić jako system wzajemnych oczekiwań. Rodzice mają oczekiwania w stosunku do dzieci, pracodawcy do pracowników, kobiety w stosunku do mężczyzn, mężczyźni do kobiet, obywatele do polityków, czytelnicy w stosunku do autorów na przykład blogów... i tak dalej. Oczekiwania rodzą określone wymagania. Oczekiwania są ściśle powiązane z odgrywaniem określonych ról. System wzajemnych oczekiwań dysponuje ogromnym instrumentarium z zakresu kontroli spełnianych wymagań oraz systemu nagród i kar. System wzajemnych oczekiwań sprowadza wreszcie człowieka do instrumentalno-przedmiotowego traktowania. W dobie powszechnego konsumeryzmu ludzie stali się także konsumentami relacji interpersonalnych. Zamiast rozwijania osobowości i charakteru dziś liczy się budowanie wizerunku. Wszak towar aby się dobrze sprzedawał musi mieć atrakcyjne opakowanie i odpowiednią kampanię reklamową. O prawdziwej zawartości człowiek niejednokrotnie przekonuje się dopiero po pewnym czasie, kiedy towar został już zakupiony. Tylko komu potem taki towar zwrócić?

FAKTY CZY OCZEKIWANIA

Większość ludzi żyje oczekiwaniami. Oczekują, że kiedyś ktoś ich zrozumie, że kiedyś ktoś im pomoże, ktoś udzieli wsparcia, da im lepszą pracę, podwyżkę, że partner albo partnerka zmieni do nich stosunek i zacznie inaczej traktować... cokolwiek, co odmieni ich życie. Tymczasem fakty czyli rzeczywiste relacje są zupełnie inne. Szef ani myśli dać ci podwyżkę, jego nie obchodzi to, że śmieci są niewyrzucone, ponieważ to ty jesteś od zajmowania się domem, ona nie powie ci jak bardzo zależy jej na tobie i co do ciebie czuje, ponieważ to nie wypada i nie jest przyjęte, on ciągle opowiada o swjej pracy albo o swoich problemach, ona z byle powodu strzela focha... do wyboru do koloru... co kto lubi. Dla wielu ludzi takie relacje są trudne i skomplikowane. Złożone, często najeżone różnymi ambiwalentnymi stanami, gdzie rzeczywiste fakty mieszając się z fikcją oczekiwań przestają być w końcu odróżnialne od siebie.

W tamtym okresie, zauważenie przeze mnie faktu, że gros osób posługuje się różnego rodzaju sformułowaniami dotyczącymi braku czasu stało się początkiem procesu oddzielania oczekiwań od faktów w kontekście relacji interpersonalnych. Z czasem zaowocowało to zupełni nowym spojrzeniem w tym temacie.

CZTERY OBSZARY

Wg mnie istnieją cztery obszary potrzeb i pragnień człowieka:
fizyczne/materialne
emocjonalne
intelektualne
duchowe

Istotą rozwoju osobistego jest umiejętność zidentyfikowania swoich najlepszych cech lub atutów w każdym z tych obszarów, a następnie taki ich harmonijny, który w pełni zaspakaja wszystkie potrzeby i pragnienia. Innymi słowy mówiąc chodzi o osobowość, ten szczególny rodzaj wewnętrznej integracji na wszystkich poziomach, który pozwala człowiekowi być szczęśliwym i spełnionym. Można po porównać do znalezienia szlachetnego kamienia. Dzięki świadomemu rozwojowi można dostrzec jego wartość, a następnie nadać mu odpowiedni szlif. Swoją drogą osobowość człowiek szlifuje całe życie. Może rozwijać się w ramach tylko jednego obszaru lub też w ramach wszystkich. To decyduje o kształcie jego świata a zarazem konstytuuje rodzaj wewnętrznego equilibrium. Każdy sam podejmuje decyzję w tej kwestii, tym samym biorąc absolutną i całkowitą odpowiedzialność za swoje doświadczenia życiowe. A co to ma wspólnego z relacjami interpersonalnymi?

PRZESTRZEŃ RELACJI

Lubię postrzegać relacje interpersonalne jako rodzaj przestrzeni, którą obie strony dostają do wspólnego zagospodarowania czy też aranżacji. To z jednej strony bardzo twórcze wyzwanie dla kreatywnych umysłów, z drugiej możliwość zaangażowania się i współpracy. Po co? Po to, aby stworzyć przestrzeń, w której obie strony relacji czują się doskonale, obie strony czerpią z tej przestrzeni radość i przyjemność, a poprzez wspólne zaangażowanie i współpracę mają okazję wzbogacać wzajemnie swoje życie i swoją osobowość. Tymczasem w bardzo wielu przypadkach po pewnym czasie ta przestrzeń przypomina wysypisko śmieci, a obie strony szukają dogodnego pretekstu do tego by albo z tego wysypiska uciec do czegoś przyjemniejszego, albo argumentów by obarczyć drugą stronę za doprowadzenie do takiego stanu rzeczy. Fakty contra oczekiwania. Zamiast radości kłopoty i zmartwienia, zamiast przyjemności stres i problemy z pracy, zamiast rozmowy oglądanie telewizji, zamiast doceniania siebie nawzajem nieustanna krytyka i wytykanie błędów, zamiast zajmowania się własnymi problemami roztrząsanie i zajmowanie się problemami innych, zamiast zrozumienia brak czasu i zainteresowania, zamiast przyjemności płynącej ze wspólnego spędzania czasu nuda... i tak dalej. Dlaczego?

MOŻESZ DAĆ TYLKO TO, CO MASZ. NIE MOŻESZ DAĆ CZEGOŚ, CZEGO NIE MASZ.

To zabawne, że z jednej strony ludzie tak bardzo pragną szczęśliwego i spełnionego życia, z drugiej zaś ich codzienność jest bardzo daleka od tego. Pesymista czy człowiek smutny raczej nie wniesie w taką przestrzeń radości. Człowiek znudzony raczej nie błyśnie spontanicznym i genialnym pomysłem na wyjątkowe spędzenie wspólnego wieczoru czy week-endu. Ktoś, kto większość dnia spędza na zajmowaniu się robieniem pieniędzy czy sprawami materialnymi raczej nie będą interesować inne rzeczy w kontekście przestrzeni relacji. Ktoś, kto nie potrafi zrozumieć samego siebie, nie będzie przejawiać skłonności do zrozumienia innych czy też odmiennych od swojego punktów widzenia. Ktoś dla kogo zewnętrzny wizerunek jest najważniejszy nie będzie wykazywał zainteresowania innymi aspektami. Ktoś, kto ma mnóstwo problemów zapełni przestrzeń problemami... także innych. Tak więc w ostatecznym rozrachunku osobowość - szlachetny kamień, któremu każdy nadaje swój indywidualny szlif. Bogata osobowość z pewnością jest w stanie wzbogacać przestrzeń relacji a zarazem inspirować. Osobowość biedna, z deficytami w różnych obszarach tylko zuboży tę przestrzeń. I choć wydaje się to zupełnie proste i logiczne, to jednak wielu ludzi utyka w trudnych, skomplikowanych a czasami nawet toksycznych relacjach.

NIE AKCEPTUJĘ TEGO, CZEGO SOBIE NIE ŻYCZĘ.

Jednym z najpoważniejszych mankamentów rozwoju osobistego jest to, że w obecnej chwili jest on w przeważającej większości na usługach systemu wzajemnych oczekiwań. Zarówno Diabeł jak i Bóg tkwią w szczegółach i detalach. Jest subtelna niemniej jednak niesłychanie istotna różnica pomiędzy rozwojem osobistym, w którym dostrzega się najpierw swoje braki i mankament a potem większość czasu traci się na usuwanie tychże niedoskonałości, a rozwojem osobistym polegającym na odkrywaniu w sobie swoich własnych pragnień oraz swoich talentów i nadawanie im odpowiedniego szlifu. ten pierwszy podyktowany jest przez system wzajemnych oczekiwań, który także w tej dziedzinie stara się urobić człowieka do formy, która spełni określone oczekiwania. Ten drugi pozwala na autentyczny i niczym nieskrępowany rozwój samego siebie poza jakimkolwiek systemem oczekiwań. Ale to zaledwie punkt wyjścia, zrozumienie tego w czym się bierze udział. Innym powszechnym wręcz zjawiskiem są tak zwane małe ustępstwa i kompromisy. Ile razy łamiemy dane sobie lub innym słowo, ile razy pozwalamy na to aby inni źle nas traktowali czy zaleźli nam za skórę, ile razy pozwalamy na to, aby inni nas wykorzystywali, oszukiwali, okłamywali, ile razy pozwalamy na to by inni zapchali przestrzeń relacji swoimi negatywnymi emocjami, problemami, troskami, zmartwieniami... i każdy może sobie sobie dodać cokolwiek mu przyjdzie do głowy. Ile razy przebaczamy, puszczały w niepamięć, mimo uszu, zaciskamy zęby, patrzymy przez palce... bo to rodzina, znajomi, przyjaciele, szef, partner, kolega itd. Małe strumyki z czasem tworzą wielkie, rwące rzeki i nim się człowiek obejrzy już po uszy tkwi w systemie wzajemnych oczekiwań. Dlaczego o tym wspominam i dlaczego to takie ważne i istotne? Tego typu rzeczy naruszają bowiem ten rodzaj wewnętrznego equilibrium każdego człowieka. Potem ciężko z tego wyjść. Zobowiązania, brak wewnętrznej równowagi, rozliczne lęki i obawy, ciągły pośpiech, brak chwili dla siebie, zmaganie się z życiem, z samym sobą, w końcu potrzeba odnalezienia wewnętrznego spokoju, wyciszenia, by jakoś poukładać sobie ten swój świat lub posklejać go do kupy, kiedy nagle pd naporem tego wszystkiego rozsypuje się.

DO MOJEGO ŚWIATA WCHODZI SIĘ TYLKO I WYŁĄCZNIE NA MOJE ZAPROSZENIE.

Wyobraź sobie, że zapraszasz do siebie kogoś na kawę czy herbatę. Przez chwilę jest miło i sympatycznie, po czym, gdy gość rozejrzał się już po pokoju i przyjrzał tobie, nagle zaczyna mieć ochotę na porządkowanie twojego świata wedle własnego uznania. Ato kanapa nie w tym miejscu, a to nie ten gatunek kawy, a to ten obrazek powinien wisieć w innym pokoju, a to powinieneś/powinnaś założyć inny strój na jego przyjście... przez chwilę starasz się być miłym gospodarzem lub miłą gospodynią.... ale w pewnym momencie czas powiedzieć dosyć i spokojnym acz stanowczym tonem wyprosić takiego gościa. Dokładnie tak samo jest z relacjami interpersonalnymi. Każdy sam, wedle własnego uznania decyduje o tym kogo zaprosić do swojego świata i z kim tworzyć przestrzeń relacji. Takie rzeczy jak zrozumienie, miłość, akceptacja, wsparcie, pozytywne wartości wynikają przede wszystkim z szacunku dla odrębności i integralności świata drugiego człowieka, jego osobistego equilibrium. Wszechobecna nachalność, choćby świata reklam, także własnej osoby, która niczym faryzeusz, na każdym rogu ulicy promuje swoją nieskazitelną świętość i bogobojność powoduje naruszanie wewnętrznej równowagi oraz integralności człowieka. ów brak szacunku i zrozumienia jest wynikiem braku własnej świadomości w określonych obszarach. Umiejętność budowania relacji interpersonalnych jest niewątpliwie sztuką. Warto zastanawiać się głęboko nad tym kogo chce się zaprosić do swojego świata, z kim aranżować przestrzeń i czym ją wypełnić. Warto oddzielać oczekiwania od faktów, warto zagłębiać się w obszary własnych pragnień.

Nawet jeśli zdarza się trafiać na kogoś, kto okazuje się być po pewnym czasie nie tym, z kim chcemy budować tę przestrzeń, to potraktować to jako interesujący feedback w kontekście własnej integralności. Środowisko kontrastu jest nieocenione. Jeśli ma się świadomość faktów, jeśli wie się czego się nie chce i co jest niepożądane, wówczas zamiast popadać w przygnębienie i szukać odpowiedzi poza sobą lub roztrząsać przyczyny, warto zapytać samego siebie o to czym jest przeciwieństwo tego, czego się nie chce. Czym tak naprawdę jest to, czego się pragnie. Jasność i klarowność własnych pragnień, możliwość poznania samego siebie, określanie własnych preferencji i standardów pozwalają na utrzymanie integralności własnego świata a zarazem na własny rozwój. Warto codziennie zadawać sobie małe pozytywne pytania: w jaki sposób chciałbym/chciałabym być traktowany/a? W jaki sposób lubię kiedy ktoś okazuje mi miłość/zainteresowanie? Na jakie tematy najbardziej lubię rozmawiać? Jakie są moje ulubione sposoby spędzania wolnego czasu? W jakim miejscu chciałbym/chciałabym być z tą osobą? Twórczy umysł nie zna granic! Podsunie odpowiedzi a z czasem także rozwiązania.

LESS IS MORE

W pewnej wiosce na jednej z północnych wysp Japonii średnia długość życia jej mieszkańców wynosi około 106 lat. Ludzie ci są szczęśliwi a także pozostają w doskonałym zdrowiu i formie fizycznej. Przeprowadzone przez naukowców badania pozwoliły ustalić czynniki odpowiedzialne za taki stan rzeczy. Okazało się, że mieszkańcy wioski zawdzięczają to swojej diecie składającej się przede wszystkim z ryżu, warzyw, ryb i zielonej herbaty oraz swoim relacjom interpersonalnym.

Umiejętność budowania pozytywnej przestrzeni relacji niewątpliwie jest dziś sztuką. Wymaga umiejętności, nietuzinkowej osobowości, także czasu i zaangażowania. Wartościowe relacje, które w interesujący sposób wzbogacają życie i osobowość obu stron, z których obie strony czerpią radość i przyjemność niewątpliwie są dziś luksusem, na który stać tylko nielicznych... właśnie ze względu na czas, zaangażowanie a nade wszystko świadomość samego siebie. Siłą rzeczy takich relacji nie może być zbyt wiele... raczej kilka, jeśli naprawdę mają one być autentyczne i głębokie. Tutaj liczy się jakość a nie ilość. A dzięki swej wartości, takie relacje potrafią przetrwać niejedno, dzięki zaangażowaniu, świadomości, wzajemnym szacunku, zrozumieniu, wsparciu ich twórców... dzięki głębokiej, wzajemnej więzi budowanej przez obie strony we wszystkich obszarach, pozwalają czerpać z nich radość i przyjemność oraz wzbogacać życie i osobowość.

Popularne posty z tego bloga

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube, w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem. 
Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian w mo…

Minimalizm na Nowy Rok - postanowienia

Nie podejmuję noworocznych postanowień, mówiłam już o tym wielokrotnie. Wolę wprowadzać zmiany wtedy, gdy czuję się do nich gotowa, w dowolnym momencie roku. Nie czekam ze swoimi osobistymi zobowiązaniami do poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca. Od dawna uważam, że początek stycznia jest nienajlepszym momentem na takie działania, bo to czas zimowej ciemnicy, często depresyjnej aury i innych nieprzyjemnych okoliczności. Nie znaczy to jednak, że nie kibicuję osobom, które podejmują noworoczne próby zmiany nawyków. Zawsze warto pracować nad sobą i ulepszaniem swojej codzienności. 
Oto więc kilka moich propozycji na plan zmian/postanowienia noworoczne. Oczywiście można je wykorzystać także w innym czasie, ale można też wdrożyć je, czyniąc użytek z energii, jaką daje ten symboliczny nowy początek, jakim jest pierwszy dzień roku. 
Ważna uwaga na początek: moim zdaniem lepiej jest nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów i wprowadzać jednocześnie ostrych restrykcji w wielu dziedzinach ży…

Dziesięć lat z minimalizmem

Za długo mnie tutaj, na blogu, nie było. Powodów ku temu było wiele, nie będę po raz kolejny się tłumaczyć. Jeśli czytasz te słowa, prawdopodobnie chociaż trochę mnie lubisz, więc po prostu przepraszam cię za tę ciszę. Trudno wrócić po tak długiej przerwie, ale jest tylko jeden sposób, by tę trudność przełamać. Usiąść i napisać. 
Mija 10 lat od mojego pierwszego zetknięcia się z koncepcją minimalizmu. Nie sądziłam wtedy, że dekadę później będę go nadal stosować. Co więcej, nawet nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek poczuję się minimalistką. Od tamtego czasu bardzo wiele w moim życiu się zmieniło. Właściwie pod każdym względem na lepsze. Jeśli śledzisz mojego bloga lub kanał, znasz już dobrze historię tych zmian, nie będę więc tym razem opowiadać tej historii po raz kolejny. 
Nie zastanawiam się, co będzie za kolejne 10 lat. Jaka będę, gdzie i jak będę żyć? Tego nie wie nikt. Być może nie będzie mnie już wśród żywych. Tego też nie wiadomo. Nie ma to zresztą żadnego znaczenia dla teg…