Przejdź do głównej zawartości

Przestrzeń relacji - wpis gościnny

Dzisiaj zapraszam Was do przeczytania wpisu gościnnego. Autorem jest Rob, prowadzący blog Barwy inspiracji. Dziękuję Autorowi i życzę Wam owocnej lektury.

Przestrzeń relacji

Ten wpis powstał z inicjatywy Ajki (za co jestem jej serdecznie wdzięczny). Wielokrotnie nosiłem się z zamiarem napisania czegoś w tym temacie, niemniej jednak ciągle odkładałem temat. Od razu zaznaczam, że to będzie długie, na dodatek wymagające i trudne, niejednokrotnie łamiące koncepcje, jakie obowiązują we współczesnych relacjach interpersonalnych.

Czym są relacje interpersonalne? To związki między ludźmi, których istotę i esencję stanowią wzajemne interakcje wyrażanych emocji i postaw. Bez wyjątku dotyczy to absolutnie wszystkich typów relacji: służbowych, zawodowych, biznesowych, towarzyskich, rodzinnych, intymnych.

Wiele lat temu uzmysłowiłem sobie pewną rzecz: moje życie wyglądało jak przydrożna karczma. Każdy mógł wejść i zażądać posiłku i miłej obsługi... najlepiej gdyby to było jeszcze gratis. Zauważyłem wówczas, że ludzie, którymi się otaczali bardzo często posługiwali się sformułowaniami dotyczącymi braku czasu. Ja byłem tym, który czas miał zawsze (zresztą do tej pory tak jest). Pierwszą decyzją jaką wówczas podjąłem, było wyrzucenie ze swojego świata, tych którzy cierpieli na syndrom braku czasu. I tak się zaczęło. Nie tylko proces porządkowania własnych relacji interpersonalnych... to okazało się czymś o wiele większym, przynosząc mi różne zdumiewające odkrycia i obserwacje, które następnie wykorzystywałem w swoim życiu.


ŻYCIE TO NIE HIPERMARKET

Współczesne relacje interpersonalne każdego typu można określić jako system wzajemnych oczekiwań. Rodzice mają oczekiwania w stosunku do dzieci, pracodawcy do pracowników, kobiety w stosunku do mężczyzn, mężczyźni do kobiet, obywatele do polityków, czytelnicy w stosunku do autorów na przykład blogów... i tak dalej. Oczekiwania rodzą określone wymagania. Oczekiwania są ściśle powiązane z odgrywaniem określonych ról. System wzajemnych oczekiwań dysponuje ogromnym instrumentarium z zakresu kontroli spełnianych wymagań oraz systemu nagród i kar. System wzajemnych oczekiwań sprowadza wreszcie człowieka do instrumentalno-przedmiotowego traktowania. W dobie powszechnego konsumeryzmu ludzie stali się także konsumentami relacji interpersonalnych. Zamiast rozwijania osobowości i charakteru dziś liczy się budowanie wizerunku. Wszak towar aby się dobrze sprzedawał musi mieć atrakcyjne opakowanie i odpowiednią kampanię reklamową. O prawdziwej zawartości człowiek niejednokrotnie przekonuje się dopiero po pewnym czasie, kiedy towar został już zakupiony. Tylko komu potem taki towar zwrócić?

FAKTY CZY OCZEKIWANIA

Większość ludzi żyje oczekiwaniami. Oczekują, że kiedyś ktoś ich zrozumie, że kiedyś ktoś im pomoże, ktoś udzieli wsparcia, da im lepszą pracę, podwyżkę, że partner albo partnerka zmieni do nich stosunek i zacznie inaczej traktować... cokolwiek, co odmieni ich życie. Tymczasem fakty czyli rzeczywiste relacje są zupełnie inne. Szef ani myśli dać ci podwyżkę, jego nie obchodzi to, że śmieci są niewyrzucone, ponieważ to ty jesteś od zajmowania się domem, ona nie powie ci jak bardzo zależy jej na tobie i co do ciebie czuje, ponieważ to nie wypada i nie jest przyjęte, on ciągle opowiada o swjej pracy albo o swoich problemach, ona z byle powodu strzela focha... do wyboru do koloru... co kto lubi. Dla wielu ludzi takie relacje są trudne i skomplikowane. Złożone, często najeżone różnymi ambiwalentnymi stanami, gdzie rzeczywiste fakty mieszając się z fikcją oczekiwań przestają być w końcu odróżnialne od siebie.

W tamtym okresie, zauważenie przeze mnie faktu, że gros osób posługuje się różnego rodzaju sformułowaniami dotyczącymi braku czasu stało się początkiem procesu oddzielania oczekiwań od faktów w kontekście relacji interpersonalnych. Z czasem zaowocowało to zupełni nowym spojrzeniem w tym temacie.

CZTERY OBSZARY

Wg mnie istnieją cztery obszary potrzeb i pragnień człowieka:
fizyczne/materialne
emocjonalne
intelektualne
duchowe

Istotą rozwoju osobistego jest umiejętność zidentyfikowania swoich najlepszych cech lub atutów w każdym z tych obszarów, a następnie taki ich harmonijny, który w pełni zaspakaja wszystkie potrzeby i pragnienia. Innymi słowy mówiąc chodzi o osobowość, ten szczególny rodzaj wewnętrznej integracji na wszystkich poziomach, który pozwala człowiekowi być szczęśliwym i spełnionym. Można po porównać do znalezienia szlachetnego kamienia. Dzięki świadomemu rozwojowi można dostrzec jego wartość, a następnie nadać mu odpowiedni szlif. Swoją drogą osobowość człowiek szlifuje całe życie. Może rozwijać się w ramach tylko jednego obszaru lub też w ramach wszystkich. To decyduje o kształcie jego świata a zarazem konstytuuje rodzaj wewnętrznego equilibrium. Każdy sam podejmuje decyzję w tej kwestii, tym samym biorąc absolutną i całkowitą odpowiedzialność za swoje doświadczenia życiowe. A co to ma wspólnego z relacjami interpersonalnymi?

PRZESTRZEŃ RELACJI

Lubię postrzegać relacje interpersonalne jako rodzaj przestrzeni, którą obie strony dostają do wspólnego zagospodarowania czy też aranżacji. To z jednej strony bardzo twórcze wyzwanie dla kreatywnych umysłów, z drugiej możliwość zaangażowania się i współpracy. Po co? Po to, aby stworzyć przestrzeń, w której obie strony relacji czują się doskonale, obie strony czerpią z tej przestrzeni radość i przyjemność, a poprzez wspólne zaangażowanie i współpracę mają okazję wzbogacać wzajemnie swoje życie i swoją osobowość. Tymczasem w bardzo wielu przypadkach po pewnym czasie ta przestrzeń przypomina wysypisko śmieci, a obie strony szukają dogodnego pretekstu do tego by albo z tego wysypiska uciec do czegoś przyjemniejszego, albo argumentów by obarczyć drugą stronę za doprowadzenie do takiego stanu rzeczy. Fakty contra oczekiwania. Zamiast radości kłopoty i zmartwienia, zamiast przyjemności stres i problemy z pracy, zamiast rozmowy oglądanie telewizji, zamiast doceniania siebie nawzajem nieustanna krytyka i wytykanie błędów, zamiast zajmowania się własnymi problemami roztrząsanie i zajmowanie się problemami innych, zamiast zrozumienia brak czasu i zainteresowania, zamiast przyjemności płynącej ze wspólnego spędzania czasu nuda... i tak dalej. Dlaczego?

MOŻESZ DAĆ TYLKO TO, CO MASZ. NIE MOŻESZ DAĆ CZEGOŚ, CZEGO NIE MASZ.

To zabawne, że z jednej strony ludzie tak bardzo pragną szczęśliwego i spełnionego życia, z drugiej zaś ich codzienność jest bardzo daleka od tego. Pesymista czy człowiek smutny raczej nie wniesie w taką przestrzeń radości. Człowiek znudzony raczej nie błyśnie spontanicznym i genialnym pomysłem na wyjątkowe spędzenie wspólnego wieczoru czy week-endu. Ktoś, kto większość dnia spędza na zajmowaniu się robieniem pieniędzy czy sprawami materialnymi raczej nie będą interesować inne rzeczy w kontekście przestrzeni relacji. Ktoś, kto nie potrafi zrozumieć samego siebie, nie będzie przejawiać skłonności do zrozumienia innych czy też odmiennych od swojego punktów widzenia. Ktoś dla kogo zewnętrzny wizerunek jest najważniejszy nie będzie wykazywał zainteresowania innymi aspektami. Ktoś, kto ma mnóstwo problemów zapełni przestrzeń problemami... także innych. Tak więc w ostatecznym rozrachunku osobowość - szlachetny kamień, któremu każdy nadaje swój indywidualny szlif. Bogata osobowość z pewnością jest w stanie wzbogacać przestrzeń relacji a zarazem inspirować. Osobowość biedna, z deficytami w różnych obszarach tylko zuboży tę przestrzeń. I choć wydaje się to zupełnie proste i logiczne, to jednak wielu ludzi utyka w trudnych, skomplikowanych a czasami nawet toksycznych relacjach.

NIE AKCEPTUJĘ TEGO, CZEGO SOBIE NIE ŻYCZĘ.

Jednym z najpoważniejszych mankamentów rozwoju osobistego jest to, że w obecnej chwili jest on w przeważającej większości na usługach systemu wzajemnych oczekiwań. Zarówno Diabeł jak i Bóg tkwią w szczegółach i detalach. Jest subtelna niemniej jednak niesłychanie istotna różnica pomiędzy rozwojem osobistym, w którym dostrzega się najpierw swoje braki i mankament a potem większość czasu traci się na usuwanie tychże niedoskonałości, a rozwojem osobistym polegającym na odkrywaniu w sobie swoich własnych pragnień oraz swoich talentów i nadawanie im odpowiedniego szlifu. ten pierwszy podyktowany jest przez system wzajemnych oczekiwań, który także w tej dziedzinie stara się urobić człowieka do formy, która spełni określone oczekiwania. Ten drugi pozwala na autentyczny i niczym nieskrępowany rozwój samego siebie poza jakimkolwiek systemem oczekiwań. Ale to zaledwie punkt wyjścia, zrozumienie tego w czym się bierze udział. Innym powszechnym wręcz zjawiskiem są tak zwane małe ustępstwa i kompromisy. Ile razy łamiemy dane sobie lub innym słowo, ile razy pozwalamy na to aby inni źle nas traktowali czy zaleźli nam za skórę, ile razy pozwalamy na to, aby inni nas wykorzystywali, oszukiwali, okłamywali, ile razy pozwalamy na to by inni zapchali przestrzeń relacji swoimi negatywnymi emocjami, problemami, troskami, zmartwieniami... i każdy może sobie sobie dodać cokolwiek mu przyjdzie do głowy. Ile razy przebaczamy, puszczały w niepamięć, mimo uszu, zaciskamy zęby, patrzymy przez palce... bo to rodzina, znajomi, przyjaciele, szef, partner, kolega itd. Małe strumyki z czasem tworzą wielkie, rwące rzeki i nim się człowiek obejrzy już po uszy tkwi w systemie wzajemnych oczekiwań. Dlaczego o tym wspominam i dlaczego to takie ważne i istotne? Tego typu rzeczy naruszają bowiem ten rodzaj wewnętrznego equilibrium każdego człowieka. Potem ciężko z tego wyjść. Zobowiązania, brak wewnętrznej równowagi, rozliczne lęki i obawy, ciągły pośpiech, brak chwili dla siebie, zmaganie się z życiem, z samym sobą, w końcu potrzeba odnalezienia wewnętrznego spokoju, wyciszenia, by jakoś poukładać sobie ten swój świat lub posklejać go do kupy, kiedy nagle pd naporem tego wszystkiego rozsypuje się.

DO MOJEGO ŚWIATA WCHODZI SIĘ TYLKO I WYŁĄCZNIE NA MOJE ZAPROSZENIE.

Wyobraź sobie, że zapraszasz do siebie kogoś na kawę czy herbatę. Przez chwilę jest miło i sympatycznie, po czym, gdy gość rozejrzał się już po pokoju i przyjrzał tobie, nagle zaczyna mieć ochotę na porządkowanie twojego świata wedle własnego uznania. Ato kanapa nie w tym miejscu, a to nie ten gatunek kawy, a to ten obrazek powinien wisieć w innym pokoju, a to powinieneś/powinnaś założyć inny strój na jego przyjście... przez chwilę starasz się być miłym gospodarzem lub miłą gospodynią.... ale w pewnym momencie czas powiedzieć dosyć i spokojnym acz stanowczym tonem wyprosić takiego gościa. Dokładnie tak samo jest z relacjami interpersonalnymi. Każdy sam, wedle własnego uznania decyduje o tym kogo zaprosić do swojego świata i z kim tworzyć przestrzeń relacji. Takie rzeczy jak zrozumienie, miłość, akceptacja, wsparcie, pozytywne wartości wynikają przede wszystkim z szacunku dla odrębności i integralności świata drugiego człowieka, jego osobistego equilibrium. Wszechobecna nachalność, choćby świata reklam, także własnej osoby, która niczym faryzeusz, na każdym rogu ulicy promuje swoją nieskazitelną świętość i bogobojność powoduje naruszanie wewnętrznej równowagi oraz integralności człowieka. ów brak szacunku i zrozumienia jest wynikiem braku własnej świadomości w określonych obszarach. Umiejętność budowania relacji interpersonalnych jest niewątpliwie sztuką. Warto zastanawiać się głęboko nad tym kogo chce się zaprosić do swojego świata, z kim aranżować przestrzeń i czym ją wypełnić. Warto oddzielać oczekiwania od faktów, warto zagłębiać się w obszary własnych pragnień.

Nawet jeśli zdarza się trafiać na kogoś, kto okazuje się być po pewnym czasie nie tym, z kim chcemy budować tę przestrzeń, to potraktować to jako interesujący feedback w kontekście własnej integralności. Środowisko kontrastu jest nieocenione. Jeśli ma się świadomość faktów, jeśli wie się czego się nie chce i co jest niepożądane, wówczas zamiast popadać w przygnębienie i szukać odpowiedzi poza sobą lub roztrząsać przyczyny, warto zapytać samego siebie o to czym jest przeciwieństwo tego, czego się nie chce. Czym tak naprawdę jest to, czego się pragnie. Jasność i klarowność własnych pragnień, możliwość poznania samego siebie, określanie własnych preferencji i standardów pozwalają na utrzymanie integralności własnego świata a zarazem na własny rozwój. Warto codziennie zadawać sobie małe pozytywne pytania: w jaki sposób chciałbym/chciałabym być traktowany/a? W jaki sposób lubię kiedy ktoś okazuje mi miłość/zainteresowanie? Na jakie tematy najbardziej lubię rozmawiać? Jakie są moje ulubione sposoby spędzania wolnego czasu? W jakim miejscu chciałbym/chciałabym być z tą osobą? Twórczy umysł nie zna granic! Podsunie odpowiedzi a z czasem także rozwiązania.

LESS IS MORE

W pewnej wiosce na jednej z północnych wysp Japonii średnia długość życia jej mieszkańców wynosi około 106 lat. Ludzie ci są szczęśliwi a także pozostają w doskonałym zdrowiu i formie fizycznej. Przeprowadzone przez naukowców badania pozwoliły ustalić czynniki odpowiedzialne za taki stan rzeczy. Okazało się, że mieszkańcy wioski zawdzięczają to swojej diecie składającej się przede wszystkim z ryżu, warzyw, ryb i zielonej herbaty oraz swoim relacjom interpersonalnym.

Umiejętność budowania pozytywnej przestrzeni relacji niewątpliwie jest dziś sztuką. Wymaga umiejętności, nietuzinkowej osobowości, także czasu i zaangażowania. Wartościowe relacje, które w interesujący sposób wzbogacają życie i osobowość obu stron, z których obie strony czerpią radość i przyjemność niewątpliwie są dziś luksusem, na który stać tylko nielicznych... właśnie ze względu na czas, zaangażowanie a nade wszystko świadomość samego siebie. Siłą rzeczy takich relacji nie może być zbyt wiele... raczej kilka, jeśli naprawdę mają one być autentyczne i głębokie. Tutaj liczy się jakość a nie ilość. A dzięki swej wartości, takie relacje potrafią przetrwać niejedno, dzięki zaangażowaniu, świadomości, wzajemnym szacunku, zrozumieniu, wsparciu ich twórców... dzięki głębokiej, wzajemnej więzi budowanej przez obie strony we wszystkich obszarach, pozwalają czerpać z nich radość i przyjemność oraz wzbogacać życie i osobowość.

Komentarze

  1. Świetny wpis - przeczytałam jednym tchem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wpis, choć nie do końca się z nim zgadzam. Na przykład małe ustępstwa i kompromisy: nie należy pozwalać by ktoś nami pomiatał, ale czy należy rezygnować z wartościowej relacji z powodu drobiazgów? Mimo najlepszych chęci każdemu zdarza się zły humor, głupie, raniące zdanie, zapomnienie o czymś, co jest ważne dla drugiej strony. Nie wierzę, że jeśli nie będziemy akceptować niefajnych zachowań to ludzie będą się zachowywać idealnie wobec nas. Nikt tego nie potrafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie retoryczne: co w wartościowej relacji robią takie drobiazgi jak zły humor, raniące zdanie, zapominanie o czymś ważnym? W jaki sposób takie drobiazgi podnoszą wartość relacji?

      FAKTY CZY OCZEKIWANIA
      fakt: ktoś ma kiepski humor, więc jest dzisiaj opryskliwy i niemiły
      oczekiwania: przejdzie mu i znów będzie ok (do następnego razu). W sumie nic wielkiego, nic się nie stało. Można przejść nad tym do porządku dziennego. Kompromis zawarty, status quo utrzymane.

      NIE AKCEPTUJĘ TEGO CZEGO SOBIE NIE ŻYCZĘ
      nie znam osoby, która w świadomy sposób zgodziłaby się na złe traktowanie... nawet jeśli jest to kwestia sporadyczna. No i kto życzyłby sobie np. od czasu do czasu doświadczać wybuchów czyjegoś złego humoru i raniących zdań?

      MOŻESZ DAĆ TYLKO TO CO MASZ
      smutny człowiek nie jest w stanie rozbawić towarzystwa, człowiek wściekły będzie szukać sposobów na danie upustu swoim negatywnym emocjom

      ŚWIADOMOŚĆ
      zachowania, reakcje, sposób traktowania to jedno... człowiek, jako architekt tej przestrzeni - świadomy i odpowiedzialny (osobowość, dojrzałość) to drugie
      gdzie kończą się oczekiwania i kompromisy a zaczyna się świadomość prawdy faktów? Wtedy kiedy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że jest w kiepskim humorze... kiedy wie, że druga strona nie jest jego prywatnym śmietnikiem emocjonalnym... kiedy ma świadomość tego jak zachowuje się pod wpływem takiego stanu emocjonalnego... kiedy wie, że może coś z tym zrobić... kiedy wie, co powoduje taki stan... kiedy podejmuje świadomą decyzję o wyeliminowaniu ze swojej przestrzeni tego co jest przyczyną takiego stanu... kiedy wie, że w tej sprawie może liczyć na zrozumienie, wsparcie i pomoc drugiej strony...

      życie jednak składa się z drobiazgów. małe strumyki z czasem tworzą wielkie rwące rzeki. Nieakceptowanie zachowań, których sobie nie życzymy nie oznacza, że automatycznie ludzie będą zachowywać się idealnie - takie podejście to system oczekiwań. Nieakceptowanie tego, czego sobie nie życzę jest świadoma decyzją dokonującą wyboru co do tego kogo i co chcę zaprosić do swojego świata a czego nie. TĘ DECYZJĘ KAŻDY PODEJMUJE SAM OSOBIŚCIE. TAKŻE KAŻDY OSOBIŚCIE BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SKUTKI SWOICH WYBORÓW I DECYZJI.
      Szczęśliwe życie (także relacje) zaczynają się w momencie dokonania wyboru... rzecz w tym by wybierać mądrze, rozważnie i świadomie mając na uwadze to co czyni nas szczęśliwymi.

      Usuń
    2. Jednak nie rozumiem, a bardzo bym chciała zrozumieć, wiec podrążę temat:) To może przykład: przyjaciółka notorycznie zapomina o moich urodzinach, a to jest dla mnie jest ważne. Czy to przekreśla naszą relację? Mam zapomnieć o wszystkim momentach wsparcia i wspaniałych chwilach, bo nie pamięta o moich urodzinach? I co znaczy nie akceptowanie takiej sytuacji - zerwanie kontaktów, zwrócenie uwagi po raz kolejny, dzwonienie z przypomnieniem " mam dzisiaj urodziny"?

      Usuń
    3. hmmm... udzielając jasnych i jednoznacznych odpowiedzi na tak postawioną sytuację, niewątpliwie podałbym gotowe rozwiązanie a tym samym naruszył Twoje equilibrium. tego zrobić nie mogę. Więc proponuję coś innego.

      Na początek fakty i oczekiwania jakie wynikają z tego, co napisałaś:
      - przyjaciółka notorycznie zapomina o moich urodzinach (fakt)
      -momenty wsparcia (fakt)
      -wspaniałe wspólne chwile (fakt)
      -określone samopoczucie w związku z tym, że przyjaciółka notorycznie zapomina o twoich urodzinach (zakładam że nie są to żadne pozytywne uczucia czy emocje) (fakt)
      -przyjaciółka powinna pamiętać o moich urodzinach i składać mi życzenia (oczekiwanie)
      -określone uczucia i emocje doświadczane w związku ze spełnieniem lub niespełnieniem oczekiwania (fakt)

      Urodziny to bardzo szczególna data w życiu bardzo wielu ludzi, ponieważ symbolizuje ich pojawienie się na tym świecie. Podobny wymiar mają życzenia otrzymywane w tym dniu, ponieważ sposób w jaki są one składane oraz przez kogo odzwierciedla to kim dla tych osób jesteśmy w ich życiu i jakie mamy dla nich znaczenie/wartość, jakie tak naprawdę zajmujemy miejsce w świecie innych.

      W jednym z postów Ajka napisała, że związki (czyli także relacje) nie przytrafiają się przez przypadek. I to jest prawda, bowiem cokolwiek nam się zdarza czy przytrafia (sytuacja, zdarzenie, relacja) jest bowiem odpowiedzią na nasze najgłębsze pragnienia.

      Sytuacja z przyjaciółką notorycznie zapominającą o twoich urodzinach jest feedbakiem, który poprzez środowisko kontrastu pozwala dostrzec Twoje własne ukryte pragnienia.

      Akceptacja sytuacji z przyjaciółką oznacza ni mniej ni więcej tylko wyrażenie zgody na to, że nie będzie ona pamiętać o Twoich urodzinach, że będziesz czuć się z tego powodu tak jak się czujesz, że akceptując to podtrzymujesz taki a nie inny status quo. Tym samym blokujesz samej sobie drogę do ujawnienia się Twojego prawdziwego pragnienia. Trwać to będzie dopóty dopóki będziesz akceptować tę sytuację. Brak akceptacji dla tej sytuacji jest początkiem zmian. Brak akceptacji bynajmniej nie jest równoznaczny z zerwaniem relacji.
      Brak akceptacji jest daniem sobie przyzwolenia na odkrycie swojego prawdziwego pragnienia. To także przyzwolenie dane samemu sobie by podążyć za tym pragnieniem i dać mu szansę na spełnienie.

      Myślę, że w kontekście tego co napisałem nt urodzin bez problemu odkryjesz swoje prawdziwe pragnienie. Sądząc z Twojego opisu sytuacji, wnioskuję, że rozpoczyna się w Tobie (na poziomie Twojego wewnętrznego świata) proces krystalizacji Twojego pragnienia. To, że sytuacja związana jest właśnie z Twoimi urodzinami jak również zachowanie Twojej przyjaciółki nie są przypadkowe. Doskonale nadają się do zidentyfikowania i określenia Twojego prawdziwego pragnienia i świetnie je ilustrują.

      Ze swej strony powiem tylko tyle, że jeśli zidentyfikujesz to swoje autentyczne pragnienie, wówczas otworzy się w Twoim życiu zupełnie nowy rozdział i poziom budowania relacji; zniknie zupełnie potrzeba oczekiwania od przyjaciółki takiego czy innego zachowania, także obecny dyskomfort psychiczny i emocjonalny wynikający z obecnej sytuacji. ponadto nie będziesz musiała absolutnie nic robić w tej sytuacji, ponieważ ona sama dla siebie znajdzie swoje rozwiązanie. Poznając swoje autentyczne pragnienie wynikające z głębi samej siebie zrozumiesz także dlaczego przyjaciółka nie mogła dać ci tego, czego naprawdę chciałaś. Problem zniknie samoistnie.

      To tyle;) no chyba że masz ochotę jeszcze podążyć ten temat;))

      Usuń
    4. Ok, wreszcie wiem o co chodzi:)będę pracować nad tym, jak tę wiedzę wykorzystać. Dziękuję:)

      Usuń
  3. Myślę sobie tak - to prawda, że nie należy się godzić na to, co nas rani. Pytanie jednak - JAK tę niezgodę wyrazić? Zawinąć się na pięcie i powiedzieć "adieu"? Nie, bo w ten sposób nie można stworzyć żadnej relacji. W ten sposób właśnie to my taktowalibyśmy innych jak "wybrakowany towar", zwracany, gdy tylko dostrzeżemy w nim jakąś wadę. A przecież nikt nie jest pozbawiony wad, my sami także. A zatem, myślę sobie, nie godzić się, to znaczy jasno powiedzieć: "Nie zgadzam się! Twoje zachowanie mnie rani i nie chcę być w ten sposób taktowana/y." Najczęściej - tak wynika z moich doświadczeń - to kwestia długiej pracy dwóch osób, aby sobie nawzajem wytłumaczyć te zranienia, wyjaśnić (matko, gdybym ja od razu wiedziała, co rani mojego męża! dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego), uwewnętrznić tak, żeby wiedzieć "aha! to dla mnie może nie mieć znaczenia, ale dla niego/dla niej ma". Jeśli relacja jest wartościowa, to ten proces tłumaczenia, wyjaśniania, leczenia, jest widoczny i przynosi satysfakcję obu stronom.
    Więc, moja konkluzja, nie zgadzać się, owszem, co nie znaczy od razu odrzucać. Dać innym szansę, żeby nas poznali i zrozumieli. Jeśli i oni dadzą tę szansę nam, to wtedy możemy tworzyć wartościową i szczęśliwą relację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestrzeń relacji oferuje bardzo szerokie (właściwie nieskończone)spektrum możliwości jej kształtowania.

      System wzajemnych oczekiwań sprawia, że w ramach relacji interpersonalnej w swojej przestrzeni życia drugiej stronie wyznaczamy określoną rolę: przyjaciela, męża, żony, dziecka, ucznia, studenta, matki, ojca, pracownika itd. Wraz z tą rolą zostaje przypisany określony scenariusz wedle którego dana osoba powinna postępować, zachowywać się, reagować, działać, mówić, funkcjonować, co ma być dla niego ważne i wartościowe wg nas a co nie.. W głowie jest rozpisany gotowy plan. Miejsce dla drugiego człowieka zostało wytyczone. Kiedy druga strona nie realizuje zaplanowanego scenariusza pojawiają się problemy. Bardzo ciekawym spostrzeżeniem jest to, że tak zwane wady, dysfunkcje i tym podobne zawsze wiążą się z tym, że dana jednostka nie ma ochoty realizować określonego scenariusza, z góry narzuconego jej przez kogoś. To wzbudza określony dyskomfort u osoby oczekującej, także u drugiej strony, która poszukuje wyjścia z takiej sytuacji. W takiej konfiguracji dosyć łatwo o gesty, słowa, czyny które ranią, bowiem jedna strona chce za wszelką cenę wyegzekwować swoje oczekiwania, druga próbuje się bronić przed tego typu atakami. Sytuacja zapętla się często tworząc pewnego rodzaju błędne koło, przez co z czasem dana relacja staje się coraz bardziej toksyczna.

      Dlaczego role i związane z nimi oczekiwania nie funkcjonują na dłuższą metę? Wyznaczając komuś określoną rolę do zagrania w naszym życiu, wedle określonego scenariusza, podejmujemy jedną niesłychanie istotną decyzję, która zaważy wcześniej czy później na całej relacji: musimy odrzucić całą resztę człowieczeństwa drugiej strony, całe jego bogactwo, tożsamość, osobowość, które istnieją poza ramami wyznaczonymi przez daną rolę. po prostu przestajemy akceptować to, co jest poza rolą i scenariuszem, odrzucamy to, w efekcie w naszej przestrzeni nie ma miejsca dla człowieka takiego jakim jest tylko dla takiego jakim powinien być wedle naszego mniemania.

      "Jestem tylko nędzarzem: me skarby - w marzeniach,
      Które rozsypałem na drodze;
      Stąpaj ostrożnie, stąpasz po moich marzeniach." William Buttler Yeats

      Marzenia reprezentują tę najlepszą, najwspanialszą, najpiękniejszą, najbardziej osobistą, autentyczną i indywidualną część natury człowieka. W marzeniach człowiek istnieje poza jakimikolwiek rolami i scenariuszami, ponieważ jest sobą, takim jakim jest naprawdę.

      Przestrzeń relacji niewątpliwie wymaga pracy... przede wszystkim pracy nad samym sobą... ponieważ każda relacja jest odbiciem najważniejszej relacji czyli relacji jaką mamy z samym sobą, więzi jaką stworzyliśmy z samym sobą.

      Warto stawiać kroki z rozwagą a zarazem ze świadomością tego po czym tak naprawdę się stąpa... by nie wdeptać w ziemię czyichś marzeń, by ktoś nie podeptał naszych marzeń...

      Usuń
  4. Ciekawa dyskusja się rozwinęła;)
    A ja mam takie pytania; wiadomo jeśli chodzi o relacje koleżeńskie to możemy być architektami naszej przestrzeni, ale już w środowisku rodzinnym czy pracy, jest to trudne, ponieważ tzw. "toksyczne" osoby są nam narzucone. I co wtedy? Oczywiście można powiedzieć takiej osobie "odczep się", albo "nie życzę sobie tego", a ona nic sobie z tego nie robi. Kocham moją mamę, zostałam zaproszona na jej urodziny, ale będzie tam osoba, która cały czas prawi mi złośliwości, wścibskie ciotki itd. No i tu klops, bo mama ma urodziny, a mi się nie chce iść. Czy wobec tego można jakoś przygotować się ("zainpregnować";)na jak ja to nazywam spotkanie z "wilkiem"?
    Czy po prostu wpisać to na listę strat, na coś co możemy sobie pozwolić od czasu do czasu.
    I ostatnie pytanie; czy warto być architektem własnej przestrzeni, nawet za cenę samotności?
    Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się bywają osoby z gruntu toksyczne a na dodatek odporne na cokolwiek.

      Najcenniejszą wartością jaką posiada każdy człowiek jest jego zdolność koncentracji uwagi. Dlaczego? Ponieważ ta zdolność determinuje absolutnie wszystko w jego życiu. W chwili, kiedy człowiek koncentruje się na czymś lub kimś, w tej właśnie chwili to coś lub ktoś wypełnia natychmiast całą przestrzeń jego świadomości, jego życia stając się dosłownie jego rzeczywistością. trwa to do momentu aż zmieni swój punkt koncentracji. Koncentracja jest jak zaproszenie do tego aby to na czym koncentrujemy swoją uwagę pojawiło się w naszej przestrzeni.

      każdy człowiek bez wyjątku jest wolny, w każdej chwili może podjąć decyzję o tym na czym skoncentrować swoją uwagę.

      Bardzo wiele osób ma poczucie bycia schwytanym w pułapkę z powodu tego, że nagle skoncentrowali się na czymś czego nie chcą. W takiej sytuacji często doświadczają poczucia ograniczenia własnej wolności wyboru... często także poczucia bezradności i bezsilności ponieważ nie potrafią znaleźć alternatywnego wyboru dla swojego punktu koncentracji w danym momencie. Z reguły potrzeba trochę czasu by ochłonąć, wrócić do jako takiej wewnętrznej równowagi i zacząć funkcjonować w zgodzie z własnym rytmem i samym sobą.

      Czy można się jakoś zaimpregnować? owszem nie tylko można ale używając w świadomy sposób siły koncentracji pozbyć się ze swej przestrzeni tego czego sobie nie życzymy.

      Jesteś architektem przestrzeni relacji pomiędzy Tobą i Twoją mamą. Koncentrując uwagę na osobie prawiącej ci złośliwości czy innych wścibskich osobach, tym samym podejmujesz decyzję kogo jeszcze zaprosić do tej relacji. To tak jakbyś pomiędzy Ciebie i Twoją mamę wepchała tę złośliwą osobę i te inne wścibskie osoby.

      Możesz sobie wyobrazić jak chciałbyś czuć się na takiej imprezie. Możesz także podjąć inną decyzję i powiedzieć sobie: mimo wszystko pójdę na te imprezę ponieważ kocham moją mamę (w ten sposób koncentrujesz się na tym co najważniejsze czyli na twojej relacji z mamą a nie na pozostałych uczestnikach imprezy)Możesz także powiedzieć samej sobie, że pobędziesz tam chwilę np. godzinę i potem wyjdziesz... a jeśli ci się spodoba i będzie fajna atmosfera to może nawet zostaniesz dłużej. W ten sposób koncentrujesz się na możliwości wyboru, poczuciu swobody i wolności, że nic i nikt cię tak naprawdę nie ogranicza...

      I drugie ćwiczenie, do doraźnego zastosowania w sytuacjach ekstremalnych wobec toksycznych i upierdliwych ludzi, którzy mają zwyczaj nas nękać. Kiedy taka osoba coś do ciebie mówi to przestań koncentrować się na tym co mówi, zmień swój punkt koncentracji na taki który sprawia ci przyjemność. Wówczas możesz np pomyśleć sobie, że ta osoba ma od tygodnia zatwardzenie, siedzi na kiblu, cała czerwona z wysiłku, próbując pozbyć się swojego tygodniowego balastu, a cały świat patrzy na nią i kibicuje jej (szczególnie polecam tę technikę np wobec upierdliwych i toksycznych szefów)
      Możesz oczywiście wyobrazić sobie tez coś innego jeśli chcesz: np Ty i mama razem spacerujecie po pięknej plaży o zachodzie słońca i miło ze sobą rozmawiacie. W ten sposób zaimpregnujesz się od środka a to co inni będą mówić nie będzie mieć absolutnie żadnego wpływu na ciebie (no chyba, że nagle skoncentrujesz się na tym)

      Inną techniką, szybką i o błyskawicznym działaniu jest koncentracja na rozmówcy. Kiedy ktoś zaczyna mówić najpierw przez kilka sekund popatrz mu prosto w oczy by złapać z nim kontakt wzrokowy, następnie powoli przenieś swój wzrok i skoncentruj go na linii tuż nad łukami brwiowymi... i utrzymuj cały czas... nawet wówczas kiedy będziesz odpowiadać takiej osobie. Nie znam i nie spotkałem osoby, która byłaby w stanie wytrzymać to. działanie jest tak piorunujące i tak błyskawiczne, że ludzie dosłownie tracą grunt pod nogami i mają ochotę zapaść się pod ziemię. Po czymś takim inni nie mają już więcej ochoty cię nękać. (wiem ponieważ sam wielokrotnie korzystałem z tej techniki;)

      I pamiętaj: ZAWSZE MASZ WYBÓR! :))

      Usuń
    2. Dzięki za wyczerpującą wypowiedź - pod koniec się uśmiałam, wyobraźnia zaczęła działać;)

      Usuń
    3. "Jest godne uwagi, że wyobraźnia i uczucia pozostają ze sobą w ścisłym związku i że żadna rzecz, która porusza wyobraźnię, nie może być całkowicie obojętna dla uczuć." - David Hume

      "Ludzie niepospolici przez imaginację o ileż bardziej czują się radzi z siebie, niż ludzie roztropni mogą być radzi z siebie podług rozumu." - Blaise Pascal

      "Tylko w ludzkiej wyobraźni każda prawda znajduje skuteczną i niezaprzeczalna egzystencję. Wyobraźnia, a nie inwencja, jest najwyższym władcą sztuki - i życia. " - Joseph Conrad

      "Coś, co rodzi się z wyobraźni, może odmienić rzeczywistość. Ta z kolei szybko staje się statyczna i zmienia się dopiero pod wpływem nowych wyobrażeń. Istnieje więc nieustająca zależność między fikcją a rzeczywistością." - Nagisa Oshima

      "Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw

      :)))

      Usuń
  5. Ciekawe porównanie: "przydrożna karczma". Wpis, interesujący i intrygujący.

    Daje naprawdę do myślenia.

    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) z założenia miał być intrygujący, interesujący i przede wszystkim dający do myślenia - w przeciwnym razie z pewnością nie ujrzałby światła dziennego:)))

      a co do porównania... myślę, że dosyć trafnie i obrazowo oddaje... to czym kiedyś było moje życie,... a zmoich obserwacji wynika także, że obecnie ta metafora staje się udziałem coraz większej liczby osób

      Również serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za ten wpis. Właśnie ostatnimi czasy był to mój temat przemyśleń. Temat niełatwy. Dawniej jako młoda osoba z mniej przyjemnym bagażem doświadczeń relacyjnych robiłam wszystko żeby ludzie mnie akceptowali i lubili. Rezygnowałam więc z wyrażenia swojej opinii,żeby ktoś się nie obraził... Poświęcałam swój czas i energię, jak się zapewne wszyscy domyślają mało kto to doceniał. Ja zaś miałam pragnienie akceptacji nawet wobec utraty samej siebie. Pomocy innym ,nawet jeśli o nią nie prosili. Jak już się z tego otrząsnęłam i zaczęłam żyć pełnią życia , to zaczęłam spotykać na swojej drodze takich ludzi. Jak ja niegdyś. Bolesne doświadczenie. Ostatnio poznałam bliżej człowieka który tak mnie sobą zmęczył,że uświadomił mi jaka byłam kiedyś i że nie było to dobre. Było inwazyjne i egotyczne. Wbrew pozorom oczywiście , bo z boku to wygląda jakbym to ja była ta"dobra","umęczona","niedoceniana"... Po roku znajomości (znajomy z pracy) zdobyłam się na odwagę i powiedziałam chłopakowi co myślę (lapidarnie ale kulturalnie) i ... Zostałam zasypana sms-mi , mailami z wyrzutami i gorzkimi żalami. Jaki to On dobry i dbający o przyjaciół , a ja niedobra bo nie chcę sobie pomóc.JAK JA MOGĘ.Nie pomogły tłumaczenia ,że nie każdy preferuje formę kontaktu telefonicznego od godzin porannych, wysłuchiwania godzinami o ludziach , których w ogóle nie znam. Doszło do tego, że niechętnie odbierałam telefon. Na ślubie znajomych przypomniała mi się taka scena z filmu "Zgon na pogrzebie",na w/w uroczystości jakiś mężczyzna ciągle chodził i pokazywał wszystkim wysypkę dopytując się co to może być i żaląc na swoją niedolę (włącznie z żoną zmarłego). Otóż mój znajomy dopadł na ślubie cywilnym nasza koleżankę z pracy i po szybkim wymamrotaniu życzeń zaczął trzymając ją za rękę opowiadać o swojej delegacji. Ja go znałam trochę lepiej, ale sama byłam zdziwiona. Takich sytuacji było gro. Doszło w efekcie do zerwania znajomości. Szkoda, bo znajomych ów gość wielu nie ma a kilka osób zerwało z Nim kontakt - jedni mu powiedzieli o co chodzi (uważał że nie rozumieją jego intencji)inni po prostu przestali odbierać telefon i otwierać drzwi. Ja już szczerze mówiąc nie miałam pomysłu, po kilku rozmowach i mailach odpuściłam sobie tę znajomość. Nigdy nie przypuszczałam, że ktoś tak mnie wymęczy. Ten wpis natomiast pomógł mi odpowiedzieć na kilka pytań.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomógł:)

      Odnoszę wrażenie, że tego typu nachalność, o której piszesz staje się coraz bardziej powszechnym zjawiskiem i zachowaniem. Ludzie jakby kompletnie zatracają poczucie wyczucia co do drugiej strony relacji tym samym nieustannie naruszając czyjeś wewnętrzne equilibrium.

      W tego typu zachowaniach można bez trudu odnaleźć różnego rodzaju deficyty, jak również potrzebę akceptacji, aprobaty, walidacji ze strony innych...

      obserwując na co dzień to zjawisko dochodzę coraz częściej do wniosku, że to tylko wierzchołek góry lodowej. System wzajemnych oczekiwań stworzył relacje oparte na rolach: rola podobna do roli, scenariusz do scenariusza... to wszystko gdzieś się rozpływa, rozmywa, ginie w potoku szarości, codzienności, pospolitości... jedno przestaje się czymkolwiek różnić od innego... ludzie w swych oczekiwaniach i rolach są tacy sami...

      jakby ugrzęźli w pułapce swoich własnych oczekiwań, scenariuszy i ról... często podejmują więc dramatyczne próby wydostania się z tej własnej matni i bycia sobą... innym od pozostałych, oryginalnym, nietuzinkowym, wyróżniającym się, indywidualistą... tyle, że bardzo często przybiera to właśnie formę dosyć nachalną

      Usuń
  7. Jeszcze raz dziękuję Ci, Rob, że poświęciłeś swój czas i siły na napisanie tego wpisu i na tak aktywny udział w komentowaniu go.
    I wpis, i dyskusja są cennym źródłem trafnych spostrzeżeń na temat relacji, myślę, że to tej tematyki będę jeszcze wracać w przyszłych wpisach.
    Dziękuję także Czytelnikom za uważną lekturę i rozmowę z Autorem.
    Pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Lekcje szczęścia – 3. Ogarnij się!

Dzień dobry w Nowym Roku! Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Lubicie je podejmować? Udaje się Wam ich dotrzymywać?
Jeszcze parę lat temu też robiłam podsumowania starego roku, a z początkiem nowego po raz kolejny podejmowałam projekt „Nowa ja”. Do pewnego momentu niestety dość nieskutecznie, entuzjazm szybko opadał i próby zmian kończyły się porażką. Schemat ten ostatecznie przeszedł do przeszłości wraz z rozpoczęciem stosowania podejścia minimalistycznego. Po prostu zaczęłam naprawdę zmieniać swoje nawyki w miarę ich identyfikowania i przestałam czekać z wprowadzaniem zmian do poniedziałku albo początku roku. Gdy stwierdzałam, że jakieś moje zachowanie mi przeszkadza i wymaga korekty, od razu zabierałam się do pracy nad nim. Stopniowej, ale skutecznej. Gdy nie udawało się jedną metodą, próbowałam innych. 
Nie o to chodzi, że nie widzę sensu w podejmowaniu noworocznych postanowień. Nawet więcej, myślę, że warto wykorzystać potencjał „nowego początku”, jaki daje zmiana daty w kal…

Jeszcze prościej

To, że ostatnio rzadko poruszam na blogu temat minimalizmu, nie znaczy, że przestał być dla mnie ważny. Jest nadal istotny, ale w inny sposób niż wtedy, gdy wprowadzałam największe zmiany w swoim życiu i przestrzeni osobistej. Pisałam o tym we wpisie Procesy w tle
Po ośmiu latach mówienia i pisania o nim czuję przesyt. Nie mam już ochoty czytać książek ani blogów związanych z tym tematem. Nie twierdzę, że nie warto, bo wiele mądrych treści wciąż powstaje, jedynie ja nie mam już potrzeby dalej drążyć tych kwestii.

Nadal bardzo istotna jest dla mnie prostota, coraz ważniejsza. To raczej już nie ulegnie zmianie, bo zawsze ją lubiłam, a z czasem stała się dla mnie myślą przewodnią. W każdej dziedzinie życia. Prostota wypowiedzi, przekazu, formy i treści. W estetyce i ubiorze. W wystroju mieszkania. Na talerzu - bardzo istotna. Prostota i skuteczność rozwiązań - w pracy, nauce, komunikacji. Nie zajmują mnie natomiast zbytnio sprawy ilości rzeczy i zajęć, które na pewnym etapie były tak …

Jak żyć?

Gdy wydawnictwo Otwarte zaproponowało mi przesłanie do zrecenzowania książki Matsa i Susan Billmarków „Naucz się żyć”, poczułam się zaintrygowana z kilku powodów. Po pierwsze: tytuł. Pomyślałam, że to odważne przedsięwzięcie, próba napisania poradnika odpowiadającego na słynne pytanie „Jak żyć?”. Po drugie: informacja o tym, że pozycja ta jest w Szwecji bestsellerem, sprzedała się w ponad 500 tys. egzemplarzy. A trzecim powodem, dla której chciałam ją przeczytać, była bardzo wesoła i kolorowa okładka. Wiadomo, nie ocenia się książki po okładce, ale ta bardzo zachęcała do lektury.

Obiecałam sobie, że nie przeczytam niczego na temat słynnego duńskiego hygge, wystarczył mi jeden artykuł w jakimś kolorowym magazynie przejrzany u fryzjera, ale poradnik „Naucz się żyć” wydawał się nie mieć na szczęście nic wspólnego ze wspomnianym zjawiskiem, oprócz skandynawskiej proweniencji. 
Lektura okazała się satysfakcjonująca. Książka objętościowo niewielka, ale skoncentrowana treściowo. Myślałam, ż…