Przejdź do głównej zawartości

Minimalizm na chorzowskim Slow Festiwalu


Z radością informuję Was, moi drodzy Czytelnicy i Czytelniczki, że pod koniec czerwca minimaliści będą gościć na II edycji Slow Festivalu w Chorzowie, na zaproszenie Miejskiego Domu Kultury w Chorzowie.
Jeśli będziecie 23 czerwca gdzieś w pobliżu, miło będzie się z Wami spotkać i porozmawiać.

Cytuję opis i program imprezy, korzystając z materiałów prasowych organizatora:

SLOW FESTIVAL 2012

MINIMALIZM – STYL ŻYCIA

Idea rozwijającego się w Europie ruchu slow stała się pretekstem do zorganizowania imprezy, której celem jest próba zastanowienia się nad tempem życia zachodniego świata, promocja zdrowego, ekologicznego trybu życia. Jest to również wspaniała okazja do spędzenia dnia na świeżym powietrzu, w zieleni chorzowskiego Rosarium.

Możesz spróbować swoich sił w tworzeniu ceramicznych ozdób, mozaice, dać się ponieść wibracjom dźwięków djembe, wziąć udział w Capoeira, czy zasmakować wegetariańskich smaków.
Ponadto podczas imprezy odbędzie się m.in.:
-        prelekcja dr Anny Gomóły na temat „współczesnych oświeconych”
-        pokaz sztuki walki Capoeira - katowicka sekcja Capoeira Camangula
-        gra na bębnach djembe
- prelekcja „Przestrzeń i więzi tworzone niegdyś w familokach na przykładzie dzielnicy
Katowic – Bogucice” – Stowarzyszenie Geniusz Loci
- pogawędki z minimalistami (Anna Mularczyk-Meyer, Orest Tabaka, Arkadiusz Recław)
Zagrają:

- 13:30 – 15:00 Maja Olenderek Ensemble (Polska)

- 15:30 – 17:00 Beata Bocek (Czechy)

- 17:30 – 18:45 Kwartet Jorgi (Polska)

- 18:45 – 20:15 Mikromusic (Polska)
- 20:30 – 22:00 Zrni (Czechy)
Organizatorem imprezy jest  Miejski Dom Kultury Batory w Chorzowie
Rosarium Parku Śląskiego
23 czerwca 2012 r. godz.12:00 – 22:00.
Do zobaczenia w Chorzowie!




Popularne posty z tego bloga

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…