Przejdź do głównej zawartości

„Zminimalizowani” w magazynie Wysokie Obcasy

W dzisiejszym magazynie Wysokie Obcasy ukazał się artykuł pani Urszuli Jabłonowskiej o minimalizmie. Materiał opowiada o Oreście Tabace, Adzie Augustyniak, Marzenie Smolińskiej i mnie. Jeśli komuś wpadnie w ręce, miłej lektury.
Łącze do wersji elektronicznej zamieszczę, gdy już tekst będzie dostępny online.

Komentarze

  1. czytałam i jestem pełna podziwu dla takiego stylu życia. Muszę o tym intensywnie pomyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, jeśli podoba Ci się takie podejście, najlepiej zacząć od małych kroków, nie trzeba od razu podejmować drastycznych decyzji. Drobne zmiany też czynią różnicę.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy artykuł, widzę sens w oczyszczeniu otoczenia wokół mnie. Przede mną wymiatanie, choć może nie tak bezkompromisowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ja też nie uważam się za osobę bezkompromisową, tak jak napisano w artykule, żyję w całkiem normalnym mieszkaniu, daleko mi do radykalnych rozwiązań.

      Usuń
  3. Właśnie dzięki "Zminimalizowanym" trafiłem na tego bloga. Taka filozofia życia szczerze mnie zainteresowała. Właśnie zaczynam przegląd mieszkania w poszukiwaniu niepotrzebnych rzeczy ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze coś się znajdzie niepotrzebnego ;-)

      Usuń
    2. Wspieram i współdziałam. Wietrzenie magazynów czas zacząć :)

      Usuń
  4. Własnie czytam. Ostatnio sukcesywnie pozbywam się rzeczy. Zastanawiam, które książki komu sprawiłyby radość..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz właściwych odbiorców. Życzę powodzenia!

      Usuń
    2. Ja chętnie przyjmuję wszystkie książki jakie trafiają w moje ręce! :) Tak mówię gdybyś szukała kogoś kto kocha je czytać i mieć na półkach :)

      Usuń
    3. Zachęcam więc, do zajrzenia o tu
      http://wyprzedazduchow.blogspot.com/

      Usuń
  5. Czytałam, gratuluję! :-)
    Ale muszę niestety napisać, że moim zdaniem temat został potraktowany zbyt powierzchownie. Taki wakacyjny zapychacz. Szkoda, może jeszcze redakcja zauważy potencjał drzemiący w zagadnieniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. od dawna chodzę przyduszona, przytłoczona nadmiarem rzeczy wokół mnie. Przypadkowo trafiłam na ten artykuł. Bingo! Wiem gdzie szukać, kim się inspirować :).

    Właśnie wyniosłam z jednego pokoju dwa pełne worki z niepotrzebnymi rzeczami. Reszta musi poczekać.

    Chcę znaleźć ludzi, którym mogą się przydać, tak żebym nie miałam poczucia marnotrawienia. Niemniej jednak ziarno zostało zasiane i jest mi LEPIEJ!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczęłam, pozdrawiam.
    http://dziekinietrzeba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,12207198,Zminimalizowani__Malo_przedmiotow__duzo_swobody_.html

    - publikuj :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Jeszcze prościej

To, że ostatnio rzadko poruszam na blogu temat minimalizmu, nie znaczy, że przestał być dla mnie ważny. Jest nadal istotny, ale w inny sposób niż wtedy, gdy wprowadzałam największe zmiany w swoim życiu i przestrzeni osobistej. Pisałam o tym we wpisie Procesy w tle
Po ośmiu latach mówienia i pisania o nim czuję przesyt. Nie mam już ochoty czytać książek ani blogów związanych z tym tematem. Nie twierdzę, że nie warto, bo wiele mądrych treści wciąż powstaje, jedynie ja nie mam już potrzeby dalej drążyć tych kwestii.

Nadal bardzo istotna jest dla mnie prostota, coraz ważniejsza. To raczej już nie ulegnie zmianie, bo zawsze ją lubiłam, a z czasem stała się dla mnie myślą przewodnią. W każdej dziedzinie życia. Prostota wypowiedzi, przekazu, formy i treści. W estetyce i ubiorze. W wystroju mieszkania. Na talerzu - bardzo istotna. Prostota i skuteczność rozwiązań - w pracy, nauce, komunikacji. Nie zajmują mnie natomiast zbytnio sprawy ilości rzeczy i zajęć, które na pewnym etapie były tak …

Jak żyć?

Gdy wydawnictwo Otwarte zaproponowało mi przesłanie do zrecenzowania książki Matsa i Susan Billmarków „Naucz się żyć”, poczułam się zaintrygowana z kilku powodów. Po pierwsze: tytuł. Pomyślałam, że to odważne przedsięwzięcie, próba napisania poradnika odpowiadającego na słynne pytanie „Jak żyć?”. Po drugie: informacja o tym, że pozycja ta jest w Szwecji bestsellerem, sprzedała się w ponad 500 tys. egzemplarzy. A trzecim powodem, dla której chciałam ją przeczytać, była bardzo wesoła i kolorowa okładka. Wiadomo, nie ocenia się książki po okładce, ale ta bardzo zachęcała do lektury.

Obiecałam sobie, że nie przeczytam niczego na temat słynnego duńskiego hygge, wystarczył mi jeden artykuł w jakimś kolorowym magazynie przejrzany u fryzjera, ale poradnik „Naucz się żyć” wydawał się nie mieć na szczęście nic wspólnego ze wspomnianym zjawiskiem, oprócz skandynawskiej proweniencji. 
Lektura okazała się satysfakcjonująca. Książka objętościowo niewielka, ale skoncentrowana treściowo. Myślałam, ż…

Zanim nazwiesz prezesa idiotą...

Za sobą mam wielkie ufff. Westchnienie ulgi, bo we wtorek zakończyłam megazlecenie, o którym pisałam ostatnio. Ponad dwa miesiące bardzo intensywnej pracy umysłowej. Przyznaję, że teraz jestem nieco sflaczała intelektualnie i jeszcze niegotowa na większy wysiłek. Na razie wysypiam się, nadrabiam zaległości domowe i towarzyskie, odpoczywam. Leniuchuję bez wyrzutów sumienia. Wracam do równowagi.
Pomyślałam, że oprócz minicyklu o szczęściu równolegle poopowiadam Wam trochę o tym, jak wygląda życie osoby pracującej na własny rachunek, bo często o to pytacie. Dzięki internetowi i możliwościom pracy zdalnej coraz więcej osób może brać pod uwagę takie rozwiązanie. A jest ono na pewno bardzo kuszące. Obiecuje wolność, niezależność. Więcej czasu wolnego, mniej stresu. Brak szefa nad sobą, brak konieczności dzielenia miejsca pracy z ludźmi, których obecność nie zawsze jest nam miła. 
Temat to bardzo szeroki, więc na jednym wpisie się na pewno nie skończy. Mam wrażenie, że istnieje sporo fałszy…