Przejdź do głównej zawartości

Jesienne zmiany na blogu

Po powrocie z Warszawy spojrzałam na blog świeżym okiem i zamierzam wprowadzić w najbliższym czasie jeszcze parę zmian, planowanych od dawna.
Pierwszą będzie usunięcie zakładki Prostota i minimalizm na blogach. Większość z wymienionych tam blogów jest nieaktualizowana, a nie wszystkie z aktualizowanych na bieżąco uważam za godne szczególnego polecenia. Jeśli korzystacie z tej listy, żeby wchodzić na ulubione strony, proszę miejcie na uwadze, że z początkiem przyszłego tygodnia już nie będziecie dysponować takim ułatwieniem. W zamian być może pojawi się lista moich szczególnie ulubionych miejsc w sieci, ale nad tym jeszcze się zastanawiam.

To pierwsza zmiana. Druga jest już faktem - pojawiły się etykiety, które do tej pory były ukryte. Zgłaszaliście zapotrzebowanie na lepsze narzędzia wyszukiwania, etykiety bywają czasem pomocne.

Trzecią, być może najważniejszą, będzie zwiększona częstotliwość publikacji wpisów. Stali Czytelnicy mogli zauważyć, że od pewnego czasu staram się publikować z większą regularnością. Od przyszłego tygodnia wpisy będą pojawiać się jeszcze częściej, w określone dni tygodnia (pomijając oczywiście sytuacje wyjątkowe).

Czwarta, również istotna - to odpowiedzi na komentarze. Czytam wszystkie, odpowiadam rzadko - zwykle z powodu ograniczeń czasowych. Skoro jednak przywróciłam opcję komentowania, chciałabym też częściej z Wami rozmawiać. Będzie to wymagać więcej wysiłku, lepszej organizacji. Cóż, dla chcącego nic trudnego, trzeba po prostu ten wysiłek podjąć.

Komentarze

  1. W takim razie z niecierpliwością czekam na zmiany! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…