Przejdź do głównej zawartości

Iskra życia


Każdego dnia odczuwam radość. 


Cieszę się z tego, że żyję. Z tego najbardziej. 

Cieszę się, że oddycham, widzę, słyszę i czuję. To cieszy mnie tak bardzo, że mam ochotę śpiewać. 

Dopóki żyję, wszystko jest możliwe.

Cieszę się z tego, że jestem zdrowa, mam wszystkie kończyny, które na dodatek sprawnie działają. Zmysły funkcjonują bez zarzutu. 

Nie trzeba mi niczego więcej. Cokolwiek wydarza się ponadto to, jest tylko dodatkowym powodem do radości.




Komentarze

  1. Przepiękne! Wspaniały, wspaniały stan - spokój ducha. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Także codziennie cieszę się z samego faktu, że się obudziłam.
    Każdy kto ma doświadczenie śmierci bliskiego, wie o czym mówię.

    Bonusem dodatkowym jet to, że są obok ci, których kocham.

    Nie wspominając o przyrodzie, która daje tyle powodów do radości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. chciałoby się powiedzieć, że taka radość jest oczywista, prosta jak drut...
    ale co do czego, to okazuje się, że umiejętność takiego radowania się to wielki kunszt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś na lekcji języka angielskiego uczniowie, (głównie chłopcy) śpiewali kolędy i dodawali przy tym swoje "uu-uu". Robili to tak głośno, że było ich dobrze słychać w sklepiku. Słysząc ich zawodzenie uśmiechałam się sama do siebie. W ich głosach było tyle radości. Szkoła daje mi bardzo dużo energii życiowej. Jestem pozytywnie nastawiona do ludzi. Jak chodziłam do szkoły średniej nie odczuwałam takich emocji. Naprawdę nie trzeba wiele, żeby być szczęśliwym...

    OdpowiedzUsuń
  5. "-Co jest w życiu najpiękniejsze?
    -ŻYCIE."
    Jakież to proste, oczywiste. Jednak zajęło mi to wiele lat zanim zrozumiałam prawdziwy sens.
    Pozdrawiam serdecznie Ajko
    Lonestar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Przecież wiem o tym. Tylko ciagle zapominam. Dziękuje, dziękuje za przypomnienie. M

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…

Bez Taty. Pocieszenie.

Minęło trzy tygodnie od śmierci Taty. Przez ten czas nie myślałam nawet o blogowaniu, oprócz krótkiego komunikatu opublikowanego tutaj, zamieściłam jedynie materiał na kanale YT, by również widzom wyjaśnić moje czasowe zniknięcie. 
Tata zmarł nagle i niespodziewanie, na rozległy zawał serca. Źle się poczuł i pogotowie zabrało go bardzo szybko do szpitala, ale nie udało się go odratować. Gdy nas do niego wpuszczono, żegnaliśmy się jedynie z ciałem, za które jeszcze oddychała maszyna, ale życia już w nim nie było. 
Te pierwsze dni były bardzo trudne, bo nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało. Tak to już jest ze śmiercią, nie da się na nią przygotować. Tata miał problemy z sercem od dawna, ale był pod stałą kontrolą kardiologa, wydawało się, że wszystko jest w porządku. Do ostatniej chwili był aktywny, pełen energii i humoru. Tym większym zaskoczeniem było jego odejście.
W kolejnych wpisach wrócę do zapowiadanych tematów, ale pozwólcie, że dzisiaj jeszcze podzielę się z Wami tym, co m…