Przejdź do głównej zawartości

Niematerialne wymiary nadmiaru - konkurs

Pisałam Wam pewien czas temu, że zmęczyło mnie czytanie blogu Lea Babauty oraz książek Dominique Loreau. Wobec tego mogę pozbyć się już tych ostatnich.

Po namyśle stwierdziłam, że zostawię sobie na razie dwie z nich: Sztukę prostoty oraz niedawno wydaną Sztukę minimalizmu w codziennym życiu. Za jakiś czas zajrzę do nich z przyjemnością, bo zawierają sporo ciekawych spostrzeżeń i trafnych uwag, inspirujące cytaty. Chyba że... nie zatęsknię za nimi, wtedy nic nie będzie stało na przeszkodzie, by pozbyć się również ich.

I tu rodzi się szansa dla osób, które chciałyby przeczytać pozostałe dwie, mowa o Sztuce umiaru i Sztuce planowania. Zapraszam do minikonkursu. Autorzy dwóch najciekawszych komentarzy pod tym wpisem otrzymają wspomniane pozycje z mojej biblioteczki. 


A czego mają dotyczyć komentarze? Skoro tyle ostatnio mówi się o materialnych aspektach minimalizmu, na przekór mediom pomówmy o całej reszcie. Czyli o tym, w jakich dziedzinach, oprócz pozbywania się przedmiotów, udało się Wam jeszcze zastosować to podejście, czym się to objawia, jakie były czy są tego efekty? Gdzie dostrzegliście nadmiar w swoim życiu? Albo gdzie go jeszcze dostrzegacie, a nie wiecie, jak sobie z nim poradzić. 

Porozmawiajmy o innych niż materialne wymiarach prostoty, mówiąc w skrócie.

Najciekawsze wypowiedzi wybiorę spośród komentarzy zamieszczonych pod niniejszym wpisem od dzisiaj do niedzieli 6 stycznia włącznie. Autorzy wybranych komentarzy otrzymają książki Dominique Loreau Sztuka umiaru i Sztuka planowania. Proszę na końcu komentarza umieścić w nawiasie literę (p), jak planowanie, lub (u), jak umiar, jako sygnał, która z nagród by Was bardziej interesowała. W przypadku braku takiego znaku uznam, że autor lub autorka z chęcią przyjmie którąkolwiek z nagród. 

Zapraszam do wypowiedzi!

Popularne posty z tego bloga

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…