Przejdź do głównej zawartości

Ustawienia komentarzy - eksperyment

Ze względu na pojawiające się ostatnio prośby, także mailowe, o włączenie możliwości komentowania jako „Anonimowy” postanowiłam spróbować. Od dzisiaj nie ma żadnych ograniczeń w tej kwestii. Czas pokaże, czy to dobra decyzja, zawsze można przecież powrócić do poprzednich ustawień.

Komentarze

  1. Jestem pierwszy (chyba) :).
    Będę tu wracał, nawet jak zmienisz ustawienia. Anonimowy jest troszeczkę ryzykowny, ale restrykcje do posiadania konta chyba za bardzo restrykcyjny.

    pozdr (chyba takze z krk)

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja też.
    Sama nie bloguję, nie mam konta na Google, Fb ani pozostałych i nie planuję mieć, a chętnie bym tu coś czasem skrobnęła.
    Pozdrawiam, też z Krakowa :)
    Emi

    OdpowiedzUsuń
  3. Pożyjemy zobaczymy:)))
    Sam jestem ciekaw jak to będzie.
    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
  4. To i ja się dołączę :-) Jestem tu prawie codziennie. Serdecznie pozdrawiam Autorkę!
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  5. i ja (też anonimowa i też z Krakowa, stała czytelniczka - niemal od samego początku powstania bloga :)) skorzystam z okazji i ślę pozdrowienia!
    PB

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, jak się cieszę! Już wiele razy chciałam coś tu napisać, ale szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, gdzie miałabym założyć konto, żeby to zrobić - większość nazw tych serwisów absolutnie nic mi nie mówiła...
    Serdecznie pozdrawiam, Magda Zielińska

    OdpowiedzUsuń
  7. rozsądna otwartość wymaga dojrzałości, ale Pani całym tym blogiem udowadnia, że taka właśnie jest :)
    pozdrawiam bardzo serdecznie :)

    P.S. polecam "Anonimom" założenie konta Google - adresu mailowego nazwa@gmail.com działa z większością smartfonów na Android, pozwala dodawać nieanonimowe komentarze, ma świetny wygląd, dużą pojemność poczty i wygląda profesjonalnie. w tej chwili jest to najbardziej profesjonalna bezpłatna poczta. Polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale po co miałabym mieć kolejne konto pocztowe? Mam moje trzy konta służbowe i zupełnie mi wystarczają do życia. Raz założyłam konto na gazeta.pl, żeby czytać forum, które mnie interesowało, i po nasyceniu się informacjami z niego stwierdziłam, że bezpłatne konto pocztowe nie jest mi absolutnie do niczego potrzebne, więc przestałam go używać do czegokolwiek i samo obumarło. Na dodatek jakoś przerażają mnie te wielkie korporacje i robię wszystko, żeby się od nich trzymać z daleka. Może komuś innemu ta porada się przyda, ale ja na pewno z pomysłu z kontem google nie skorzystam, nawet, jak okoliczności zmuszą Autorkę do powrotu do dawnych zasad komentowania. Magda Z :)

      Usuń
    2. Założenie konta tyle kosztuje co czas spędzony na jego wykreowaniu. Anonimom często wydaje się, że są w sieci freelancerami i mogą obrażac w niektórych wypowiedziach wpisy blogerów. Za często się to zdarza niestety

      Usuń
  8. Podobnie było w moim przypadku. Niejednokrotnie chciałam coś napisać, ale nie mogłam skorzystać z żadnej opcji. Dlatego też serdecznie pozdrawiam Autorkę :) Cieszę się, że tu trafiłam. Blog ten inspiruje mnie do ciekawych działań w kierunku minimalizmu, powoli małymi kroczkami zaczynam realizować swoje marzenia... A marzę o osiągnięciu spokoju, spowolnieniu tempa, poprawie jakości życia. Dlatego ten blog jest mi tak bliski.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, tego mi właśnie brakowało. Nie chcę zakładać kont niepotrzebnych, żeby dodawać komentarze.

    W przypadku problemów, może warto np. wprowadzić akceptację komentarzy niż wyłączenie anonimowych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również cieszę się, że mogę dodać komentarz. Odwiedzam różne blogi o tematyce minimalistycznej, ale Twój jest mi najbliższy, najbardziej życiowy, praktyczny i po prostu przyjemny w odbiorze :)Pozdrawiam serdecznie. Joasia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję!
    Moje wizyty na PROSTYM BLOGU (wtedy nazywał się MINIMALISTKA) zaczęły się od ograniczania i porządkowania zawartości szafy. Za pośrednictwem hasła "capsule wardrobe" wpisanego do wyszukiwarki, znalazłam się tutaj. Teraz czytam z zaciekawieniem kolejne wpisy i dziwi mnie, że na początku były banalne porządki w szafie i chęć odświeżenia własnego wyglądu. Przez ostatnie 2,5 roku, idąc od wpisu do wpisu, znajdowałam kolejne wskazówki jak szukać porządku w życiu (także w głębszym sensie). Mogę śmiało powiedzieć, że dzięki temu moje życie się przewartościowało.
    Trzymam kciuki za kolejne przedsięwzięcia i liczę na dalsze inspiracje. Pozdrawiam serdecznie,
    Jarka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również dołączam się do podziękowań za umożliwienie komentowania wpisów jako Anonimowy :) Podobnie jak Pozostali "Anonimowi" mam swoje osobiste jedno konto pocztowe i nie chcę zakładać innych. A bardzo chętnie będę pozostawiać swój ślad pod wpisami na Blogu- Ulubionym Blogu:-)

    Pozdrawiam,
    Ola
    świętokrzyskie

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałbym tylko zauważyć, że zamiast wybierać "Anonimowy" i podpisywać się w komentarzu, można wybrać "Nazwa/adres URL" i podpisać się w do tego celu przeznaczonym miejscu :) I nie trzeba podawać żadnego adresu url, to pole może pozostać puste. O tak jak ja teraz zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, cenna uwaga.
      Wreszcie nie będę anoninowa. Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  14. W takim razie i ja się dopisuję;-)
    Do Ciebie Ajko pisałam emaila dobre dwa lata temu jak odkryłam, że to co uprawiam codziennie w swoim życiu ma swoich zwolenników nie jest chorobą i zwie się minimalizmem... Odpisałaś mi bardzo ciepło zachęcając do większych śmiałych zmian i tak zostałam wierną czytelniczką.
    Kocham ten styl życia, mieszkanie dzięki przyzwoleniu męża(reformowanego chomika) zyskało więcej przestrzeni,ilość oddanych lub sprzedanych rzeczy już potem liczyliśmy nie w sztulach ale w ... bagażnikach toyoty ;-)) i mieliśmy z tego mnóstwo radości, szafy ograniczyłam do minimum itd. Mogłabym o tym więcej pisać tyle mi to frajdy sprawiło i sprawia nadal, ale większość z Was zna to uczucie - radości i wolności;-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam nadzieję, że ta anonimowośc nie odbije się negatywnie na blogerce. Moja znajoma po 2-ch latach prowadzenia naprawdę ciekawego i pełnego pasji bloga zdecydowała się zrezygnować a te z powodu nieprzyzwoitych i czasami bardzo niegrzecznych wpisów Anonimów. Bo najlepiej sie ukrywać

    OdpowiedzUsuń
  16. „ ... gdy uczeń jest gotowy, Mistrz się pojawia... ”. Takie mam odczucia zapoznając się - niestety bardzo powoli - z twoim blogiem. Pewnie się żachniesz na to w odniesieniu do siebie - ale przyjmij wyrazy uznania i takie zwykłe/proste "dziękuję" łącznie za całokształt - również za wywołane komentarze do Twoich słów i wymianę doświadczeń..czyli za pokazanie, i to jak się okazało nie tylko mnie, dobrego i sensownego podejścia do życia..Dołączyłam do grona twoich "czytaczy" przez poszukiwanie metody na dobre zarządzanie czasem - czy też jak poprawiają fachowcy - sobą w czasie i....przestałam szukać. W sumie nie tego szukałam, ale znalazłam to czego potrzebowałam. Jeszcze raz dzięki za twoje przemyślenia i za to, że chcesz się dzielić swoimi doświadczeniami. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie komentarze, potwierdzają, że ta decyzja ma sens. Jak zauważyliście zapewne, wprowadziłam zatwierdzanie komentarzy, a spam jest odsiewany przez samą aplikację bloggera, więc myślę, że nie będzie większych problemów.
    Pozdrawiam Was bardzo ciepło, miło wiedzieć, że mam tylu życzliwych odbiorców!

    OdpowiedzUsuń
  18. Trafiłam przypadkiem, na fali kombinowania, jak by tu uczynić swoje życie bardziej uporządkowanym. Piszesz inspirująco, mądrze, lekkim językiem, aż chce się czytać. Na pewno będę wracać :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepraszam, ale jak można ustawić, aby były komentarze anonimowe?
    Bo mam sporo wyświetleń, jak na kilka dni, a zero komentarzy.Myślę, że więcej osób ogląda bloga, nie mając konta.
    Proszę o pomoc, i dziękuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…