Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2013

Lekcja

Jestem z powrotem w domu. Wyjazd trwał zaledwie parę dni, ale był bardzo znaczący. 
Niby tylko spotkanie rodzinne, kilka wizyt, parę spacerów, odwiedziny na cmentarzu, mnóstwo przegadanych godzin z krewnymi, bliższymi i dalszymi. Analizowanie drzewa genealogicznego, stare fotografie, pożółkłe i wyblakłe, wycinki z gazet i postrzępione dokumenty, a jednocześnie teraźniejszość, tu i teraz, historia i współczesność ramię w ramię. Powstania, wojny, wysiedlenia, cudowne uratowania od śmierci i młode życie poświęcone dla innych. Ułani, mezalianse, szalone miłości i dramaty, konflikty, nieszczęścia. Nieślubne dzieci, notoryczni kłamcy, ale też bohaterowie. Parę historii zupełnie jak z filmu czy kart romantycznej powieści. 
Poznając rodzinną historię, jednocześnie poznawaliśmy siebie samych i siebie nawzajem. Odnajdując w sobie zarówno słabości naszych przodków, jak i ich przymioty, zmieszane w niezwykłym koktajlu. Zaśmiewając się z opowieści o dawno zmarłych krewnych, a czasem ocierając łzę…

Ideał prostego życia

W tym tygodniu korzystam z uroków życia wolnego strzelca i odwiedzam bardzo kochaną Rodzinę na drugim końcu Polski, więc nowy pełnowymiarowy wpis napiszę dopiero po powrocie do domu.

Zadam więc Wam na poczekaniu pytanie, może znajdziecie chwilę na odpowiedź. Jak jest Wasz ideał prostego życia? Co dzieli Was na co dzień od tego ideału? A może ideał stał się rzeczywistością?

Pozdrawiam słonecznie!

Domowe spa i salon piękności

Rozmawiałyśmy ostatnio z koleżankami na temat samodzielnego dbania o urodę. Zastanawiałyśmy się nad tym, jakie zabiegi jesteśmy zrobić same w domu, a kiedy musimy korzystać z pomocy fachowców. Jedna z dziewcząt przytoczyła przykład swojej znajomej, starszej już pani, która od lat samodzielnie się strzyże i farbuje włosy, z doskonałym efektem. I zawsze wygląda nienagannie. Wspomniała także o innej koleżance, która z kolei nauczyła się utrzymywać w nienagannej formie tzw. boba, fryzurę, która wymaga częstej interwencji fryzjera. 
Okazało się, że poziom naszej urodowej samodzielności jest różny. Niektóre dziewczyny farbują włosy w domu, same robią sobie manikiur i pedikiur, peelingi i maseczki, regulują brwi i oczyszczają cerę. Inne zaś wolą oddać się w ręce profesjonalistów i nie wyobrażają sobie, by miały nauczyć się podcinać nawet grzywkę czy nadawać kształt brwiom.
Zastanawiałam się, na ile jestem samodzielna w tej dziedzinie.

Recepta na urodę

Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej jest to jasne. Co robić, żeby dobrze wyglądać i dobrze czuć się w swojej skórze, a nie musieć spędzać zbyt wiele czasu na dbanie o siebie, o swoje ciało i o garderobę? Odpowiedź jest banalnie prosta:
Poznać siebie. 
Co zabawne, to recepta nie tylko na dobry wygląd. Także na osiągnięcia zadowolenia z życia jako takiego. Bo przecież gdy wiesz, czego potrzebujesz, kim jesteś, o czym marzysz, czego pragniesz, co lubisz, łatwiej wyeliminować to, co do pragnień, marzeń, upodobań i potrzeb nie pasuje, a w zamian zastąpić te elementy innymi, odpowiednimi.
Co oznacza poznanie siebie w kontekście ciała, szafy i urody? Przede wszystkim zadanie sobie wielu pytań,  a poza tym często stosowanie metody prób i błędów.

Uwalnianie przestrzeni

Małe wyjaśnienie Wam się należy, dlaczego na razie nie widać nowych (a wyczekiwanych) wpisów z cyklu urodowego. Korzystając z wybuchu wiosny i nadejścia ładnej pogody, realizuję plany związane z przemeblowaniem i miniremontem, o których pisałam w marcu. Czyli też skupiam się na urodzie, tyle że tym razem nie swojej, lecz otoczenia. Wywędrowało z mieszkania parę sporych mebli, przede wwszystkim legendarny już regał na książki (pamiętacie, to ten, który kiedyś mieścił całą naszą domową biblioteczkę). Dzięki temu odzyskaliśmy całkiem duży kawałek przestrzeni, gdzie teraz będzie można wypoczywać, czasem pracować, czasem przyjmować gości.  Najpierw jednak trzeba całe wnętrze odświeżyć, ujednolicić kolorystykę, słowem, uporać się z malowaniem, zanim nadejdą znów jakieś opady.  Podejrzewam jednak, że Wy także korzystacie z wiosny i nie macie czasu na czytanie i przesiadywanie w internecie. Tak czy owak, remont nie będzie trwał wiecznie, wracam niedługo!

Minimalistki w Twoim Stylu

Wiosna jakby bardziej... Nie sądzę więc, byście spędzali weekend przed komputerami. Ja wreszcie mogłam zabrać się za zapowiadane malowanie ścian przed zakończeniem przemeblowania, ale na chwilę odrywam się, by zaprosić Was, jeśli wpadnie Wam to czasopismo w ręce, do zajrzenia do miesięcznika „Twój Styl”. A w nim reportaż Minimalistki, pióra Natalii Kuc,w którym przeczytacie o Urszuli Wojciechowskiej i o mnie. Pozdrawiam i życzę miłej soboty!

„Kobiety ceni się za urodę, mężczyzn za cień od rzęs długich

... a poetów za to, że w słowie kryją ptactwo wzruszeń seledynowych”. Tak pisała Halina Poświatowska. Przez długi czas bardzo buntowałam się przeciwko temu, że my, kobiety, jesteśmy tak często oceniane głównie na podstawie naszego wyglądu, a dopiero w drugiej kolejności w kategoriach zalet charakteru i inteligencji. Irytowało mnie to, że pięknej kobiecie wybacza się nawet głupotę, pustotę i wredotę. A brzydkiej przypisuje wszelkie możliwe wady, także wyimaginowane. 
Jednak buntowanie się nie zmieni tego faktu. Ludzie zwracają uwagę na wygląd innych, oceniają ich na jego podstawie, a podświadomie przypisują ładnym osobom pozytywne cechy (np. dobroć, inteligencję). Wprawdzie w bajkach dla dzieci znajdziemy przykłady pięknych i złych wiedźm lub królowych, lecz o wiele częściej występują w nich śliczne i dobre panienki, księżniczki i wróżki. Programowanie od dzieciństwa? A może odzwierciedlenie odwiecznych przyzwyczajeń do klasyfikowania ludzi według takiego właśnie klucza?

Próżna hedonistka

Dzisiaj takie małe wprowadzenie do planowanych wpisów o ciele, szafie, o dbaniu o siebie, o kobiecości, bo niemal za każdym razem, gdy poruszam taką tematykę, prędzej czy później ktoś mnie beszta i strofuje, że za dużo już o szafie, że ileż można, że zajmowanie się ciałem i strojami to próżność, że prawdziwe piękno bierze się z wnętrza, że o ciele należy zapomnieć i pielęgnować jedynie ducha.... 
Nie odpowiada mi takie podejście. Dla mnie człowiek, niezależnie od płci, jest całością. Duchem, umysłem, ciałem. I moim ideałem jest osoba, która w równym stopniu dba o swoją powłokę zewnętrzną, jak i o swoje wnętrze. O estetykę i dobre samopoczucie ciała, o czyste i piękne myśli, o żywe emocje, o relacje z innymi, o to, by kochać.
Tym bardziej, że ciało i duch są przecież ściśle ze sobą powiązane. Fajnie pisze o tym Haeffect w tym wpisie. Jedno może oddziaływać na drugie, i odwrotnie.