Przejdź do głównej zawartości

Recepta na urodę

Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej jest to jasne. Co robić, żeby dobrze wyglądać i dobrze czuć się w swojej skórze, a nie musieć spędzać zbyt wiele czasu na dbanie o siebie, o swoje ciało i o garderobę? Odpowiedź jest banalnie prosta:

Poznać siebie. 

Co zabawne, to recepta nie tylko na dobry wygląd. Także na osiągnięcia zadowolenia z życia jako takiego. Bo przecież gdy wiesz, czego potrzebujesz, kim jesteś, o czym marzysz, czego pragniesz, co lubisz, łatwiej wyeliminować to, co do pragnień, marzeń, upodobań i potrzeb nie pasuje, a w zamian zastąpić te elementy innymi, odpowiednimi.

Co oznacza poznanie siebie w kontekście ciała, szafy i urody? Przede wszystkim zadanie sobie wielu pytań,  a poza tym często stosowanie metody prób i błędów.

Zrozumienie swojej sylwetki, kształtu głowy i twarzy, naturalnej kolorystyki. Poznanie potrzeb cery i włosów. Dobranie sposobu odżywiania do swoich upodobań i zapotrzebowania organizmu. Aktywności fizycznej do gustu i możliwości czasowych. Znalezienie takiego zestawu kosmetyków pielęgnacyjnych i upiększających, który będzie dawał maksymalne efekty przy minimalnym wysiłku, nie wymagając zbyt wiele czasu i zachodu. 
Skomponowanie funkcjonalnej garderoby, dobranej do typu urody, upodobań i stylu życia właścicielki. Wybór fryzury, która będzie podkreślała walory twarzy, a jednocześnie będzie łatwa w utrzymaniu, bez konieczności wydawania fortuny na koloryzację, stylizację i inne „acje” ani regularnego przesiadywania u „fryzologa”. 

W teorii proces ten wydaje się łatwy, w praktyce wymaga czasu i wysiłku. Pocieszeniem może być fakt, że gdy raz już się ten wysiłek wykona, efekty pozostaną na lata. Zgromadzona w ten sposób wiedza i umiejętności nie przepadną, lecz będą służyć do końca życia. W miarę upływu czasu trzeba będzie się dostosowywać do zmian, które on ze sobą przynosi, ale podstaw na pewno nie trzeba już będzie uczyć się na nowo. 

Ponadto wprawdzie na etapie poznawania siebie trzeba zainwestować czas, uwagę, siły, a czasem i trochę pieniędzy, lecz pozytywne efekty odczuwa się dość szybko, a, co najważniejsze, na co dzień.
Chociażby dlatego, że przygotowanie się do wyjścia z domu nie będzie wymagać czasu ani nie będzie powodować stresu, jeśli Twoja szafa jest przyjaznym i przemyślanym zespołem, gotowym na każdą okoliczność. Poranna toaleta też nie będzie męczącą walką z naturą, jeśli zamiast próbować namalować sobie twarz na nowo, skupisz się tylko na podkreśleniu atutów lub lekkiej korekcie tego, co skorygowania wymaga. A zamiast godzinami układać włosy szybko uczeszesz się tak, by wyglądać korzystnie nawet po nieprzespanej nocy.

Oczywiście w każdej z tych dziedzin można szukać pomocy fachowców: w skomponowaniu garderoby, doborze fryzury, nauce pielęgnacji i makijażu, ale podstawową część pracy musisz wykonać sama. Zgromadzić wiadomości i umiejętności, utrwalić je i stosować na co dzień. Na szczęście żyjemy w czasach dostępności informacji, mając dostęp do internetu stosunkowo szybko i łatwo można zebrać wiedzę właściwie z każdej dziedziny, także na temat dbania o urodę czy komponowania stroju. A potem pozostaje tylko stosować te wiadomości w praktyce.

Popularne posty z tego bloga

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube, w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem. 
Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian w mo…

Minimalizm na Nowy Rok - postanowienia

Nie podejmuję noworocznych postanowień, mówiłam już o tym wielokrotnie. Wolę wprowadzać zmiany wtedy, gdy czuję się do nich gotowa, w dowolnym momencie roku. Nie czekam ze swoimi osobistymi zobowiązaniami do poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca. Od dawna uważam, że początek stycznia jest nienajlepszym momentem na takie działania, bo to czas zimowej ciemnicy, często depresyjnej aury i innych nieprzyjemnych okoliczności. Nie znaczy to jednak, że nie kibicuję osobom, które podejmują noworoczne próby zmiany nawyków. Zawsze warto pracować nad sobą i ulepszaniem swojej codzienności. 
Oto więc kilka moich propozycji na plan zmian/postanowienia noworoczne. Oczywiście można je wykorzystać także w innym czasie, ale można też wdrożyć je, czyniąc użytek z energii, jaką daje ten symboliczny nowy początek, jakim jest pierwszy dzień roku. 
Ważna uwaga na początek: moim zdaniem lepiej jest nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów i wprowadzać jednocześnie ostrych restrykcji w wielu dziedzinach ży…

Dziesięć lat z minimalizmem

Za długo mnie tutaj, na blogu, nie było. Powodów ku temu było wiele, nie będę po raz kolejny się tłumaczyć. Jeśli czytasz te słowa, prawdopodobnie chociaż trochę mnie lubisz, więc po prostu przepraszam cię za tę ciszę. Trudno wrócić po tak długiej przerwie, ale jest tylko jeden sposób, by tę trudność przełamać. Usiąść i napisać. 
Mija 10 lat od mojego pierwszego zetknięcia się z koncepcją minimalizmu. Nie sądziłam wtedy, że dekadę później będę go nadal stosować. Co więcej, nawet nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek poczuję się minimalistką. Od tamtego czasu bardzo wiele w moim życiu się zmieniło. Właściwie pod każdym względem na lepsze. Jeśli śledzisz mojego bloga lub kanał, znasz już dobrze historię tych zmian, nie będę więc tym razem opowiadać tej historii po raz kolejny. 
Nie zastanawiam się, co będzie za kolejne 10 lat. Jaka będę, gdzie i jak będę żyć? Tego nie wie nikt. Być może nie będzie mnie już wśród żywych. Tego też nie wiadomo. Nie ma to zresztą żadnego znaczenia dla teg…