Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2013

Z lateksem jej do twarzy

Rok temu próbowałam wystartować z blogiem kulinarnym. Okazało się jednak, że nie sposób prowadzić dwóch blogów, pisać książki oraz oprócz tego prowadzić tzw. normalne życie i nie dostać zadyszki. A jak wiecie,  zadyszki mieć nie lubię. Nie lubię też się rozpraszać. 
Postanowiłam więc zamknąć Zupę z gwoździa. Za to te kilka przepisów, które tam się znalazły, umieszczę tutaj, prostota w kuchni jest też przecież istotna, w zamyśle Prosty blog jest otwarty na wszelką tematykę, na wszystko, co mnie i Was może ciekawić, od spraw wręcz zasadniczych aż po te niezbyt poważne. Rozmawiamy czasem o fatałaszkach, możemy rozmawiać o gotowaniu, jedzeniu, degustowaniu. Tym bardziej, że gotowanie i jedzenie moim zdaniem są ważniejsze niż szmatki. Łatwiej będzie mi od czasu do czasu dzielić się z Wami ulubionymi prostymi potrawami tutaj niż silić się na prowadzenie dwóch blogów jednocześnie ze względną regularnością i przyzwoitym zaangażowaniem.
Dzisiaj, póki jeszcze trwa sezon na pokrzywę, przywołuję pr…

Mamo, gdy będę duża, zostanę świnką morską!

Gdy zastanawiałam się nad tym, co minimalista/osoba żyjąca prostym życiem mogłaby przekazać swoim dzieciom, przyszło mi do głowy, że należałby raczej zacząć od tego, czego dorośli mogą nauczyć się od dzieci. Sporo jest przecież takich cech i zachowań, które są całkowicie naturalne w dzieciństwie, a z czasem i wpływem otoczenia łatwo się je traci. 
W komentarzu Synafia napisała tak: minimalizm czyli życie proste i sycące samym faktem istnienia (czy dobrze rozumiem?), ten minimalizm przyszedł do mnie sam razem z dziećmi właśnie. To one uczą mnie „bycia tu i teraz”. To z nimi odkryłam radość z leżenia na podłodze i machania nogami, z patrzenia przez okno, z siedzenia na trawie, z sycenia się samą obecnością kochanych osób. W tym sensie ja sama nie mogłabym zbliżyć się nawet do minimalizmu, gdyby nie dzieci.

Minimalistów znajduje się w kapuście

Zaczęliśmy ostatnio rozmowę o tym, co oznacza minimalizm w wychowaniu dzieci i czy można pogodzić to podejście z życiem licznej rodziny. Wasze reakcje na wpis potwierdziły moje wcześniejsze przekonanie, że jedno drugiemu wcale nie przeszkadza. Myślę, że często spotykana opinia, jakoby tak było, wynika z zastosowania skrótu myślowego, który stawia minimalizm w opozycji do przedmiotów i tendencji do ich chomikowania, nadmiernego gromadzenia. A przecież rezygnacja z kumulowania zbędnych rzeczy wokół siebie to tylko jeden z przejawów tego sposobu myślenia.

Minimalista z szóstką dzieci

Pisałam już kiedyś, że jako osoba bezdzietna nie chcę wypowiadać się na temat aspektów minimalizmu w życiu rodziny z dziećmi. Wczorajsza lektura skłoniła mnie do zmiany zdania. Jednak zanim przejdziemy do meritum małe wprowadzenie.
Jakaż to książka? Książka - to za dużo powiedziane. Książeczka Lea Babauty Minimalizm. Żyj zgodnie z filozofią minimalistyczną, przetłumaczył ją na polski Paweł Kata, wydało w wersji papierowej, audio i cyfrowej wydawnictwo Złote myśli. Nazywam ją książeczką, bo jej przeczytanie nie zajęło mi nawet godziny. Dostałam ją w prezencie od pewnej bardzo życzliwej osoby, więc dlatego też postanowiłam się z nią zapoznać, pomimo tego, że od dawna nie czytam blogów Lea ani jego książek.

Pisze się

Nieco rzadziej pojawiam się tu ostatnio. Nie dlatego, że nie mam weny ani chęci (jedno i drugie jest, w odpowiedniej ilości), lecz z powodu pochłaniającej mnie pracy nad książką o minimalizmie. Wiele osób pyta mnie o postępy, więc zdam Wam relację ze stanu zaawansowania robót. I przecież obiecałam w styczniu, że powiem Wam, z jakim wydawnictwem podjęłam współpracę.

Bimbam sobie, bim bam

Pytałam Was niedawno o ideał prostego życia. W rewanżu winna Wam jestem moją definicję tego ideału. Właściwie można go ująć w jednym krótkim zdaniu:
NIC NIE MUSZĘ. 
Taka jest moja codzienność. Naprawdę nic nie muszę. Wyeliminowałam ze swojego życia wszelkie musy. Bo szkoda mi na nie czasu i sił.