Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2013

Ajka w Tok.fm

Dzisiaj około godziny 13:00 do 13:20 będziecie mogli usłyszeć mnie w radio Tok.fm, gdyby ktoś miał czas i okazję, zapraszam!

P.S. Jeśli ktoś nie miał okazji wysłuchać, a chciałby, to podcastu z audycji można posłuchać tutaj lub tutaj.

***

Krótkie wyjaśnienie dla tych, którzy mogli poczuć się zaniepokojeni wczorajszym wpisem i pomyśleli, że zamierzam porzucić blog, a także w ramach refleksji po jednym z komentarzy (słusznym zresztą) pod jeszcze wcześniejszą notką mówiącym, że wpisy niezwiązane z głównym tematem na blogu tematycznym nie muszą odpowiadać stałym czytelnikom, którzy czytają dany blog ze względu na określoną, konkretną tematykę. 
Nie mam zamiaru porzucać blogowania, wręcz przeciwnie, gdy skończę pisać książkę, chcę wrócić do regularnych i częstszych wpisów. Zastanawiam się jedynie nad tematyką i formą. Do tej pory poruszałam bardzo różne tematy, od bardzo praktycznych do niemal filozoficznych, światopoglądowych. Były wpisy o modzie i ubraniach, o sprzątaniu, były przepisy kulinarne, były dywagacje o bardzo ogólnym charakterze. Były czasem ulubione wiersze, recenzje książek, były i zdjęcia wnętrz. Nie zawsze związane z prostotą i minimalizmem, czasem wręcz daleko od nich odchodzące.

Cmentarzysko wymarłych blogów

Podczas pracy nad książką przeglądam sobie różne miejsca w sieci związane z tematyką minimalizmu i widzę, że wciąż powstają blogi, których autorzy i autorki opisują swoje początkowe zmagania z materialną stroną życia. Walkę z nadmiarem, porządkowanie, decluttering i całe to wielkie odgracanie życia. 
Na pewnym etapie zadawałam sobie pytanie, czy inaczej się nie da, czy można pominąć tę część i przejść od razu dalej. Z perspektywy czasu widzę jednak, że najprawdopodobniej nie jest to możliwe. Moim zdaniem nie można wypracować sobie wysokiej jakości życia, jeśli nie uporządkuje się kwestii ilościowych (uwaga: uporządkowanie nie zawsze jest równoznaczne z redukcją).
W pierwszym odruchu mam czasem ochotę napisać w komentarzu: daj sobie spokój z tym liczeniem tego czy owego, to nieważne!

Twórczość młodzieńcza

Dzisiaj dzielę się z Wami tekstem powstałym dawno temu, gdy jeszcze byłam studentką. Pewnego dnia poszłam opalać się nad Wisłę, a efektem spotkania, do którego tam doszło, jest krótka forma, którą zamieszczam poniżej. Historia prawdziwa. Ciekawa jestem, czy Wam się spodoba. Taki antrakt, w końcu są wakacje, możemy sobie pozwolić na swobodę tematyczną, prawda?

Bezlitosna morderczyni kotów

Wróćmy do rozpoczętej opowieści. Opowiedziałam Wam ostatnio o tym, że nie miałam dbania o porządek i czystość w mieszkaniu w zbyt wielkim poważaniu, uważając pedantyczne sprzątanie za czynność niegodną zainteresowania osoby mającej się za inteligentną. Sprzątałam więc niezbyt regularnie i bez entuzjazmu, korzystając z każdej wymówki, by z niego zrezygnować. Nie byłam zupełną bałaganiarą i brudasem, ale do perfekcyjnej pani domu sprawdzającej obecność kurzu na ramach portretów przodków za pomocą śnieżnobiałej rękawiczki było mi wielce daleko.

Przewróciło się, niech leży

Niektórzy mają wakacje, ale to jeszcze nie moja kolej. Dopiero we wrześniu, zgodnie z naszym zwyczajem i upodobaniami. Mało udzielam się na blogu nie z powodu leniuchowania pod gruszą, lecz pracy nad książką, a w zeszłym tygodniu zacieśniania więzów rodzinnych. Tyle tłumaczenia się z nieregularności wpisów.
O sprzątaniu mieliśmy rozmawiać. Pomówmy jednak najpierw o bałaganie i chaosie. 
Nie byłam urodzoną porządnicką. Nie jestem, nie mam tego we krwi. Ale bałaganiarą i brudasem też nie byłam. Raczej lubiłam czystość i porządek, tyle, że uważałam sprzątanie za dopust boży, przykrą i bolesną oraz żałośnie nudną konieczność. Przymus.

Posprzątane

Właśnie dlatego niedawno obiecywałam sobie, że koniec z konkursami na blogu, bo tak ciężko jest zdecydować, kto ma dostać obiecane fanty. Tym razem też nie było łatwo. Sprawę ułatwił mi nieco jeden z Czytelników, który zgłosił się do mnie z chęcią podzielenia się jeszcze dwoma książkami Dominique Loreau: Sztuką sprzątania i Sztuką minimalizmu. Pomyśleliśmy, że Czytelnicy Prostego Blogu, jako osoby miłujące wszelkie formy recyklingu, nie będą mieć chyba nic przeciwko, jeśli ktoś z wypowiadających się w konkursie otrzyma książkę już przeczytaną, lecz w dobrym stanie. 
Bardzo dziękuję Wam za fantastyczne wypowiedzi. Sporo dowiedziałam się o Waszych zwyczajach i stosunku do porządku i sprzątania. Nie zdziwiło mnie wcale, że spora część Czytelników wydaje się być zdeklarowanymi miłośnikami porządku i twierdzi, że sprzątanie jest dla nich zupełnie naturalną czynnością, konieczną, ale często wręcz lubianą.

Sprzedajna świnka z parciem na szkło

Pod ostatnim wpisem, w którym informowałam o nawiązaniu współpracy z firmą Tołpa i o tym, że piszę felietony, które będą publikowane na ich stronie internetowej, pojawił się, wśród licznych komentarzy związanych z możliwością zdobycia książki Dominique Loreau, komentarz stwierdzający (w odniesieniu do mojej pozytywnej opinii o firmie), że każdego można kupić, a w rozwinięciu, że jak widać ze świadomej konsumpcji i minimalizmu można uczynić produkt i dobrze go sprzedać. Biznes potrafi zawłaszczyć wszystko. 
Pomyślałam, że jest w tym stwierdzeniu sporo racji.