Przejdź do głównej zawartości

Na walizce

Ten wpis powstaje niemal w locie, przed samym moim wyjazdem na wakacje. Nie chciałam wyjeżdżać bez pożegnania, a poza tym obiecałam na Facebooku, że dam Wam zajrzeć do swojej walizki. To temat interesujący głównie dla Pań, mam nadzieję, że Panowie wybaczą. Pomysł powstał po lekturze wpisu Życie na walizkach na blogu Ubieraj się klasycznie. Pomyślałam, że mogłabym Wam pokazać, jaki zestaw garderoby zabieram na prawie 3-tygodniowe wakacje. 

Zdjęcie robione podczas pakowania, więc proszę nie krzyczeć, że nieładne. Na ewentualne pytania i komentarze będę odpowiadać po powrocie, bo w najbliższym czasie nie będę raczej korzystać z internetu, a jeśli już, to rzadko. Jedna para długich spodni, spódniczka, krótkie spodenki, dwie koszulki tzw. oddychające, dwa topy, sweterek, dwie sukienki (na wieczorne wyjścia). Strój kąpielowy (to małe różowe po prawej stronie obok torebki), szal, który można używać jako pareo. I tyle. Dwie pary butów, których nie ma na zdjęciu - sandały sportowe i na koturnie. Mi to zupełnie wystarcza (ale można by jeszcze zredukować).


Pozdrawiam wakacyjnie i do zobaczenia w październiku! Będę za Wami tęsknić :)

Komentarze

  1. No i świetnie! Ja również nie zabierałabym nic więcej. Tym bardziej, że z podróży najbardziej lubię przywozić sobie jakąś lokalną biżuterię, chusty lub nawet części garderoby. Więc pewnie kupiłabym coś oryginalnego i nosiła to cały czas już na miejscu. Miłego wypoczynku!:))

    OdpowiedzUsuń
  2. W ciepłym klimacie wystarczy. Ładne kolory. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne są te mocno różowe akcenty. Na pewno "zrobią różnicę". Wszystko takie spójne i wyważone. Ubrania zajmują mało miejsca, będzie dużo przestrzeni na niezapomniane wrażenia... Fantastycznych wakacji:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że trzeba myśleć najbardziej praktycznie, jak tylko się da. Można wypróbować sposób na cebulkę, gdy zimno - top, bluzka z długim rękawem, sweter. Przy lepszej pogodzie można nosić osobno. A jeśli nie, to kurtkę kupić na tyle ciepłą, by chroniła przed zimnem, ale na tyle cienką, by wcisnąć w bagaż zajmując mało miejsca. Chodzi mi o kurtki typowo sportowe, albo takie w góry - Campus, Jack Wolfskin, The North Face itp. Ja mam też niezbyt gruby płaszczyk, który jest w sam raz na wczesną jesień (późną jesienią raczej już bez czegoś grubszego ani rusz), a nie zajmuje dużo miejsca. W razie czego mogę go zdjąć i nosić w ręce. Jeśli chodzi o buty, to na teraz świetnie sprawdzą się porządne, oddychające skórzane botki, bez ocieplaczy - można nosić, gdy jeszcze ciepło, ale gdy zimno nogi nie zmarzną. Pasują i do spodni i do sukienki, zwłaszcza, gdy są na obcasie. Ja jadąc w tym roku do Londynu w lipcu wzięłam tylko sandały i trampki. Trampki na nogi, a sandały w walizce zajmują miejsca tyle, co nic. Mam nadzieję, że pomogłam. W razie czego, służę radą. Dużo podróżuję, więc pewne nawyki mam wyrobione :)

      Usuń
    2. Ja ze swojej strony do dam cos o kosmetykach,zwykle zabiera próbki kremów żeli itd które zwykle są gratisem lub reklama w babskim czasopismie lub aptece to oszczędza sporo miejsca Ja mam chroniczne alergie do dźwigania bagażu wiec zawsze zabiera tylko podręczny bagaż i nie ma znaczenia pora roku,czas czy miejsce do którego się udaje,czasami biorę garderobę która mam zamiar nosić ostatni raz i pozbywa się na miejscu robiąc miejsce na ewentualnie cos nowego jak prezent lub nowe wdzianko :)).KaYa

      Usuń
    3. Nie noszę się na sportowo i typowo sportowych kurtek nie znoszę. Bezskutecznie od paru miesięcy szukam cienkiej kurtki, która nie wygląda jak na wyprawę w góry. Cebulka ze swetrów sprawdza się, dopóki deszcz nie zacznie padać.

      Usuń
  5. Ja też pakuję niewiele, zawsze stawiam na sukienki, bo to komplety ubiór i nie trzeba ich zestawiać jak bluzek czy spódnic. A mam kilka takich sukienek, że ho ho ho, wyglądam w nich i czuję się świetnie, więc po co miałabym brać ze sobą cokolwiek innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez wole sukienki na wakacjach bo nie mam wiele okazji by nosić je codziennie ,ze dwa sweterki i szale parę spodni i bluzek i 2 pary butów i oczywiście kapelusz z rondem i cos na plaże.To mój obecny zestaw w Walencji a za parę dni lecimy na Ibize .Mój partner ma 20 kg walizkę + bagaż podręczny i pewnie będzie jakiś nad bagaż ;) nie mam pojęcia co on tam wozi!! KaYa

      Usuń
    2. Może to, co nie mieści się Tobie? Żartuję oczywiście! Pozdrawiam!

      Usuń
  6. U mnie mniej-więcej tak samo.
    Więcej trzeba ze sobą zabierać, kiedy robi się już zimno.
    Wypoczywaj dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście, imponująco minimalistycznie. Ja zabierałam jeszcze kurtkę i sweter, bo nie byłam pewna pogody. A to zajęło sporo miejsca. I przydało się może raz, ale gdybym nie wzięła, byłoby niewesoło. Chociaż, ostatecznie zawsze można coś kupić tanio na miejscu (bazarek, second-hand). Zależy dokąd się człowiek udaje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Śledzę Twojego bloga od dłuższego czasu, niestety plan minimalizmu udaje mi się wprowadzić w życie z marnym skutkiem, jednak ciągle nie tracę nadziei. Jednak ten post zaskoczył mnie jeszcze bardziej niż inne, to cel do którego dążę, jednak w takich chwilach widzę jak bardzo jest odległy:/

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Ci Ajko wspaniałego urlopu:)

    P.S. Byłabym baaardzo wdzięczna za obiecany spis Twoich ulubionych miejsc w sieci:)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  10. Ajko, zainspirowałaś mnie.
    Już wiem jak będzie wyglądał mój bagaż przed przyszłorocznym wjazdem urlopowym.
    Muszę jeszcze tylko to samo przetestować z kosmetykami, chociaż i tak zrobiłam postęp w tym roku nabywając wielorazowe mini-pojemniczki na kosmetyki. Dzięki temu kosmetyczka widocznie zmniejszyła objętość ale to jeszcze nie to :-/ Idełem będzie kiedy przeniosę się z kosmetyczki XL to takiej M-ki

    Udanego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  11. Na Twojego bloga wpadłam przypadkiem, ale w samą porę. Przez następne parę lat czekają mnie niezliczone przeprowadzki - pogoń za edukacją :) Już od dawna przeczuwałam że mam za dużo, a zakupy lubię za bardzo. Przyzwyczajeń do nadmiaru jest mi się o dziwo dość łatwo wyzbywać, bo wszystko muszę wozić ze sobą z jednego kraju do drugiego. Walizka pierwszym krokiem do zmiany nawyków!

    Meg

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój bagaż obliczony na tygodniowy wyjazd (fakt, że do kraju o zmiennej pogodzie, znanego z tendencji do deszczów) zawierał znacznie więcej. Podziwiam twą samodyscyplinę.
    Największy kłopot z tym okryciem wierzchnim - organicznie nie znoszę tzw. wiatrówek i w ogóle odzieży sportowej. Może sobie ona być dowolnie technologicznie zaawansowana i fikuśna, mnie nieodmiennie wydaje się odpychająco brzydka. Pozostaje dyrdanie przez pół Europy z wielką ciężką kataną podbitą futrem. Przynajmniej było się czym przykryć podczas nocnej podróży autokarem. Pozdrawiam! Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z czystej ciekawości,gdzie to pojechalas ,ze bralas plaszcz z futrem? KaYa

      Usuń
  13. Ajko, zestaw jest w sam raz dla Ciebie. Tylko myślę, że brakuje w nim paru rzeczy, które po prostu musiałaś wziąć. Albo założyłaś, że kupisz na miejscu. Ja na przykład musiałabym wziąć ręczniki. Na trzy tygodnie bez możliwości prania i bez mieszkania w hotelu to potrzeba ich kilka dla jednej osoby, a co z resztą rodziny? Zakładam, że suszarka i okrągła szczotka do włosów to już moja fanaberia. Zazdroszczę osobom, które jadąc w miejsca, gdzie wieczorami nosi się sukienki, nie potrzebują się uczesać, bo mają takie świetne włosy. Ja nie mam. Gdybym się zastanowiła, to bym wymyśliła jeszcze kilka takich naprawdę niezbędnych przedmiotów do zabrania. Bo możliwości są dwie: albo się jedzie tam, gdzie się żyje i chodzi w wersji minimalnej i nie trzeba przywozić niczego - wczasy pod gruszą bez wygód, albo na wakacje all inclusive, gdzie jest wszystko (typu: żelazko, suszarka, szampon, ręczniki itp.) dostępne w hotelu i oprócz kilku ciuchów nie trzeba przywozić niczego.
    Tak czy inaczej, udanego urlopu, z którego już pewnie wróciłaś, gdy czytasz ten komentarz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak gdzie siw wybierala? na wakacje w cieplym kraju w luksusowym hotelu all inclusief. Tam recznikow ani suszarek niet trezba zabierac. Na wedrowke i wspinaczke po gorach zabralaby raczej traperki. takze na wczasy pod grusza jest sie zmuszonym wziasc ze soba orgomny bagaz z recznikami, posciela, zelazkiem, itp.

      Usuń
  14. Zestaw idealny na wakacje. Nie za dużo i nie za mało. Wprawdzie na modzie się nie znam, lecz dla mnie z tego zestawu można zrobić wiele kreacji, zestawiać w różnych formach. Ajko, życzymy udanego odpoczynku, na przyszły rok pracy. Każdemu należy się odpoczynek. Cieszy mnie także postawa odcięcia od internetu, bodźców zewnętrznych, rozpraszaczy.

    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…