Przejdź do głównej zawartości

Prostota od innej strony

Przepraszam Was moi drodzy Czytelnicy, że tak tu ostatnio mało się dzieje. Chyba już wspominałam, że październik zapowiadał się jako wyjątkowo pracowity i aktywny miesiąc, i taki faktycznie był - nadal jest. Kończę książkę, chociaż to jeszcze nie oznacza zupełnego zakończenia pracy nad nią - jeszcze przyjdzie etap szlifowania, poprawiania, dopieszczania i przebudowywania. A jednocześnie sporo podróżuję po Polsce - ostatnie kilka dni spędziłam w Łodzi, w klasztorze dominikanów, którzy użyczyli mi swojej gościny, abym mogła w spokoju i skupieniu trochę popisać, a korzystając z okazji porozmawiać także o chrześcijańskim wymiarze prostego życia, bo bardzo zależy mi na tym, by ten aspekt również swoje miejsce w książce znalazł. 

Nie będę na razie pisać więcej o wnioskach z tego pobytu, poza tym, że był bardzo udany, twórczy i pełen radości - przede wszystkim ze znalezienia wspólnego języka z ludźmi, z którymi (przynajmniej z obcej perspektywy) mogłoby się wydawać, że dogadać się nie będę umiała. Znana jestem z tego, że jestem „niekościelna”, od dawna na kościół katolicki patrzę z zewnątrz, okiem krytycznym, chociaż niewrogim. A jednak porozumienie szybko znaleźliśmy. I okazało się, że wprawdzie mówimy różnymi czasem słowami, operujemy innymi określeniami, ale mówimy i myślimy dokładnie o tym samym. Bardzo to piękne przeżycie było. Krzepiące, pocieszające również - zobaczyć, że w kościele jest wielu mądrych i dobrych ludzi, takich, dla których wiara nie jest pretekstem do zbudowania sobie wygodnego życia i cieszenia się władzą, lecz sprawą najważniejszą. Ludzi, którzy mają w sobie miłość do innych ludzi, zrozumienie, tolerancję, otwarte umysły i serca. 

Zanim nadejdzie listopad, a z nim zwolnienie tempa i wyciszenie, zapraszam Was na jutrzejsze spotkanie w katowickim kinoteatrze Rialto o godz. 17:30, gdzie w ramach spotkań Klubu Myśli Ekologicznej będę mówić o tym, czy Mieć mało znaczy być wolnym. Tytuł nieco przewrotny, bo moim zdaniem wolność niewiele ma wspólnego ze stanem posiadania (małym czy dużym), ale to dobry punkt wyjścia do rozmowy. Więcej informacji o spotkaniu znajdziecie na stronie kinoteatru

Komentarze

  1. Bardzo się cieszę, ze znalazłaś w naszym klasztorze w Łodzi dobrych ludzi i.. trochę spokoju. Czytam Twój blog od dłuższego czasu i naprawdę mamy więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Pozdrawiam serdecznie, czekam na książkę i zapraszam do Wrocławia.
    czwich op

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że mamy naprawdę sporo wspólnego. Cieszę się, że Ojciec mnie czyta, a z zaproszenia z chęcią skorzystam. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę, że w Twojej książce znajdzie się również aspekt chrześcijański. Tego mi brakowało w książce Loreau "Sztuka minimalizmu" i dlatego podchodzę do tej książki z ogromną rezerwą. Zgadzam się z przedmówcą - minimalizm i prostota są bardzo chrześcijańskie. Czekam cierpliwie na książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tego też bardzo u niej brakowało, bo wprawdzie odniesienia dalekowschodnie są bardzo ciekawe, ale zupełnie "nie nasze". Podobnie u Lea Babauty brakowało mi szerszego kontekstu duchowego, on jest zbyt pragmatyczny.

      Usuń
  3. Nie będę oryginalna, jeśli powtórzę za przedmówcami,iż cieszę się, że to napisałaś.
    Przez pierwsze lata podczas studiów mieszkałam w internacie prowadzanym przez siostry zakonne. Co za cisza, co za spokój...to był bardzo dobry czas.
    Wg prostota ma wiele wspólnego z ascezą.

    Niech Ci się dobrze pisze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia :) Tak, prostota i umiejętność narzucania sobie ograniczeń mają bardzo wiele wspólnego.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Aneto, oczywiście, nie wyobrażam sobie, by miało go nie być. Od początku zastrzegałam w Wydawnictwie, że to bardzo dla mnie ważne.

      Usuń
    2. Świetnie, tak właśnie pomyślałam! Dużo łatwiej jest nabyć polskiego e-booka jak się mieszka na innym kontynencie, niż książkę papierową, no i na półkach nie zalega. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Wspaniale było zobaczyć Cię dziś na żywo. Zobaczyć osobę, którą od długich miesięcy się czyta i która inspirowała do wielu działań i eksperymentów. Super, że byłaś, pozdrawiam,
    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, dla mnie też było to wspaniałe przeżycie :)

      Usuń
  6. O, i ja się cieszę bardzo, że się chrześcijański kącik znajdzie w Twojej książce :) Czekam na nią cierpliwie. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podobało mi się Twoje wystąpienie w Rialto :) W szczególności fragment o upraszczaniu życia z powierzchownych relacji z ludźmi oraz nadmiaru zajęć, które w początkowym założeniu miały nam sprawiać przyjemność lub przynosić korzyść, a z czasem okazuje się, że zatruwają inne sfery naszego życia. Myślę, że obecnie ten znaczny nacisk na "życie jak w amerykańskim serialu" odbija swoje piętno na wielu ludziach i jakoś zatracają oni zdolność do radości z małych rzeczy czy zwykłych dni. Sama jestem "ofiarą" takiego wiecznego pościgu za tym żeby być coraz to "lepsza" w różnych aspektach życia, przez co wiele lat - obojętnie od tego jakby dobrze się wokół mnie nie działo - dosyć rzadko przeżywałam na prawdę szczerą radość. Dlatego bardzo mnie cieszy, że istnieją osoby, które w tak ciepły i mądry sposób jak Ty na swoim wystąpieniu potrafią powiedzieć innym, że można dzisiaj jeszcze żyć jednocześnie prosto i szczęśliwie i że tego szczęścia musimy poszukać w sobie i bliskich nam ludziach, bo żadne dobro materialne go nam na dłuższą metę nie zapewni.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, myślę, że przyszedł czas, żeby zacząć mówić o tym w miarę głośno, aby ludzie przestali czuć się zobowiązani do "życia jak z serialu", do porównywania się do innych i ciągłego starania się, aby im dorównać. Dziękuję za pozytywne i ciepłe przyjęcie :)

      Usuń
  8. jedną z ciekawszych książek, które przeczytałam o upraszczaniu życia jest książka o nieco przewrotnym tytule " Luksus według Jezusa. Sztuka prawdziwie rozrzutnego życia". Autorem jest teolog, dziennikarz i pastor ewangelicki Werner Tiki Kustenmacher. Uważam, że z książkami jest jak z przyjaciółmi - najbardziej wzbogacające przyjaźnie są z tymi, którzy myślą odmiennie niż my, ponieważ wiele od siebie możemy się nauczyć,chociaż wzajemne relacje mogą być trudne. Znajomości z osobami bardzo podobnymi do nas ( którzy myślą tak jak my, mają podobne wartości itd ) są fajne ,miłe i bardzo bezpieczne,ale.. no właśnie, czasami ograniczają, i nie pozwalają wyjść poza własną, intelektualną i emocjonalną strefę komfortu. Oj, zazdroszczę Ci pobytu w klasztorze :) Książkę polecam i pozdrawiam. Eska 18

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…