Przejdź do głównej zawartości

Pismo obrazkowe

Przyznam się Wam do czegoś. Obiecałam pisanie o strategiach, ale jakoś mi to nie idzie. Z doświadczenia wiem już, że w takim przypadku nie ma co się zmuszać i pisać na siłę, nic dobrego z tego nie wyniknie. Odwieszam więc temat na kołek, bo chwilowo potrzebuję nieco lżejszego kalibru wpisów. 

Jestem teraz na takim etapie, że bardziej inspirują mnie obrazy niż słowa. Przez ostatnie miesiące na przemian albo pisałam, albo czytałam, chwilowo słowa wylewają mi się więc uszami. Dlatego potrzebuję obrazów. Wizualnych przykładów prostoty, w każdym jej wydaniu. Pozwólcie więc, że podzielę się z Wami kilkoma wybranymi, zestaw luźny i niezobowiązujący. Jeśli macie jakieś ulubione zdjęcia, blogi, miejsca w sieci, które są ciekawym źródłem minimalistycznych wizualnych inspiracji, dowolnego rodzaju, podzielcie się również ze mną, proszę. 


Przede wszystkim to zdjęcie, które nie przestaje mnie zachwycać:

Zdjęcie znalezione tutaj
Kilka z wielu od DesignTrolls:







I wspaniały czeski klasztor cystersów, łącze do strony podesłane przez przyjaciela. Inne projekty Johna Pawsona można obejrzeć tutaj.




Taka odtrutka na nadmiar tekstu. 

Komentarze

  1. Ja lubię: http://thingsorganizedneatly.tumblr.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam http://martecznik.blogspot.com/
    Autorka nie deklaruje się wcale jako minimalistka, ale to o niczym nie świadczy. Trafiłam do niej, bo ona wpierw przyszła do mnie. A teraz nie mogę się od tego zwykłego-niezwykłego bloga oderwać i z niecierpliwością czekam na każdy wpis. Nie pojawiają się często. Polecam naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę dodać opis: martecznik to krótkie wpisy, klarowny język, zero egzaltacji, spokój. I to wszystko o zwyczajnym, prostym życiu - ale bez deklarowania czegokolwiek.

      Usuń
  3. Dziel się jak najczęściej takim "pismem obrazkowym".
    Białe deski na podłodze bardzo mi się podobają, w moim małym domku planuję w wakacje pomalować tak górne piętro i schody. Zawsze marzyłam o białej podłodze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ajko ja mam tylko trzy takie stronki, które skupiają się głównie na zdjęciach rzeczy. Przedstawione w sposób minimalistyczny przedmioty codziennego użytku. Jedna ze stron to dawka minimalistycznych miejsc pracy, czy zawsze minimalistycznych, w moim przekonaniu nie, lecz czasem inspirują. Mam nadzieję, że Wam się spodobają.

    http://mmminimal.com

    http://www.minimallyminimal.com

    http://minimaldesks.com


    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, czasami obrazy są bardziej wymowne niż słowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://convoy.tumblr.com/
    http://emmas.blogg.se/
    http://tantjohanna.se/
    http://www.79ideas.org/
    http://casa-atelier.com/ i wiele z blogrolla
    http://weekdaycarnival.blogspot.ca/
    http://entermyattic.blogspot.com/
    http://aprilandmaystudio.blogspot.com/
    pozdrawiam , Maja

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Ajko, przeczytałam cały Twój blog od końca do początku, jest bardzo inspirujący, czekam na dalsze wpisy oraz na książkę i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…

Bez Taty. Pocieszenie.

Minęło trzy tygodnie od śmierci Taty. Przez ten czas nie myślałam nawet o blogowaniu, oprócz krótkiego komunikatu opublikowanego tutaj, zamieściłam jedynie materiał na kanale YT, by również widzom wyjaśnić moje czasowe zniknięcie. 
Tata zmarł nagle i niespodziewanie, na rozległy zawał serca. Źle się poczuł i pogotowie zabrało go bardzo szybko do szpitala, ale nie udało się go odratować. Gdy nas do niego wpuszczono, żegnaliśmy się jedynie z ciałem, za które jeszcze oddychała maszyna, ale życia już w nim nie było. 
Te pierwsze dni były bardzo trudne, bo nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało. Tak to już jest ze śmiercią, nie da się na nią przygotować. Tata miał problemy z sercem od dawna, ale był pod stałą kontrolą kardiologa, wydawało się, że wszystko jest w porządku. Do ostatniej chwili był aktywny, pełen energii i humoru. Tym większym zaskoczeniem było jego odejście.
W kolejnych wpisach wrócę do zapowiadanych tematów, ale pozwólcie, że dzisiaj jeszcze podzielę się z Wami tym, co m…