Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014

Wychodzenie z nałogu

W ostatnim wpisie zapowiadałam wyjaśnienie, dlaczego odbudowanie garderoby po, jak to określiła jedna z Czytelniczek, jej „eksterminacji”, zajęło mi kilka lat i wciąż jeszcze trwa. Zacznijmy jednak od tego, że wcale nie jestem dumna z faktu, że do takiej czystki w szafie kiedyś musiało dojść. Wręcz przeciwnie, jest mi z tym raczej niefajnie. Szczególnie teraz, z perspektywy czasu, gdy przypominam sobie tamte ubrania, jak często były zupełnie bez sensu. Ileż pieniędzy w ten sposób zmarnowałam! Pieniędzy, czyli czasu i energii życiowej, które poświęciłam, by je zarobić. Ta świadomość boli. 

Chciałam tutaj Was ostrzec, by nie podejmować tak drastycznych działań, jeśli nie jest się pewną, czy będzie się w stanie narzucić sobie później odpowiednią dyscyplinę i zachować konsekwencję. W przeciwnym wypadku może się to bowiem skończyć ponownym bezsensownym wypełnieniem szafy. Pusta szafa będzie kusić i zachęcać do tego, by kupować, a kupować lub w inny sposób gromadzić ciuchy jest teraz przec…

Nie mam co na siebie włożyć

„Nie mam co na siebie włożyć” - parę lat temu to hasło towarzyszyło mi niemal codziennie. Wtedy jeszcze moja szafa była ponad miarę wypchana ciuchami, w przeważającej większości kupowanymi bez zastanowienia, pod wpływem nudy, impulsu albo dla poprawy humoru. Nie składały się w żadną sensowną całość ani nie były zbytnio dostosowane do mojej figury, urody i trybu życia. Chaos. W dodatku chaos bardzo kiepskiej jakości. Większość zakupów robiłam w popularnych sieciówkach, a podstawowym kryterium wyboru była cena. Oraz „chcę to mieć”. 
W końcu uświadomiłam sobie, że w ten sposób donikąd nie dojdę. Zrozumiałam, że dopóki nie poznam siebie i nie wypracuję sobie własnego stylu, nie będę zadowolona z zawartości garderoby. A kompletowanie jej musi być świadomym procesem. 


Historię przebudowy mojej szafy opowiadałam już wiele razy, ale nadal odczuwam wielką satysfakcję, gdy o niej myślę i gdy patrzę na jej efekty. Bo nie było łatwo. Zaczęłam przecież od pozbycia się właściwie wszystkiego. Nie od …

Czyste konto

Dawno już porzuciłam zwyczaj robienia noworocznych postanowień. Ale zmiana daty niesie ze sobą pewną symbolikę. Jest wprawdzie sprawą całkowicie umowną, opartą wyłącznie na tradycji i przyjętym sposobie mierzenia czasu, a jednak przecież niesie ze sobą wiele konsekwencji, nie tylko w finansach, księgowości i zobowiązaniach podatkowych. Zamyka się jeden rozdział, otwiera kolejny. Kończą się pewne zobowiązania, inne zaczynają obowiązywać. Gasną dawne możliwości, pojawiają kolejne. 
Myślę, że warto wykorzystać tę energię, poczucie nowego początku. Joanna ze Styledigger pisała o sylwestrowym sprzątaniu w szafie zainspirowanym japońskim rytuałem osoji, który polega na generalnych porządkach na zakończenie starego roku, oczyszczeniu w celu wejścia w nowy rok z czystym kontem. Inspirujący zwyczaj. Takie gruntowne porządki można zrobić również na wiosnę czy w innym dowolnym momencie roku, czemu by jednak nie teraz, gdy wciąż jeszcze w powietrzu unosi się zapach grupowo podejmowanych noworocz…