Przejdź do głównej zawartości

Bez obaw

Cicho tu znowu. Dawno nie było nowego wpisu. I dochodzą mnie głosy, że się martwicie. To bardzo miłe i wzruszające. 

Żyję, mam się dobrze. Przyczyny milczenia nie są zbyt wyszukane. Mąż wrócił do domu po miesięcznej nieobecności, chciałam się nim nacieszyć. Poza tym miałam różne zobowiązania, m. in. dwudniowy wyjazd do Warszawy. Ponadto czasem trzeba również popracować. I praca redakcyjna nad książką trwa, a to akurat bardzo absorbujące umysłowo zajęcie. 
Z innej strony - tajemnicza zapowiadana zmiana nastąpiła i postępuje, już niedługo uchylę rąbka tajemnicy. Ona też wymaga czasu, starań, przemyśleń, działania.

Dlatego blog przez chwilę musiał zaczekać. Jest dla mnie bardzo istotny, ale bywa, że musi poczekać z boczku na swoją kolej wśród innych ważnych spraw. 

Nowy wpis jest już mentalnie przygotowany, trzeba go tylko jeszcze napisać. Może uda się dzisiaj wieczorem, najpóźniej jutro. 

Dziękuję za to, że myślicie o mnie. Ja o Was też często myślę. 

Komentarze

  1. Dobrze że jesteś, dobrze że wszystko spełnia się po Twojej myśli.
    Dziękuję za ten wpis, gdyż faktycznie już się martwiłem.

    Trzymam kciuki za powodzenie wszystkich spraw.
    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrysina/ Po odkryciu Twojego blooga z niecierpliwością oczekuje kolejnych wpisów. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. BLOGERZY KOCHANI I BLOGERKI! POMÓŻMY FRANKOWI!!! Chłopiec choruje na nowotwór i bardzo, bardzo mocno potrzebuje naszej pomocy, pokażmy, jak duża siła tkwi w blogerach!! Więcej informacji na blogu

    OdpowiedzUsuń
  4. Uffffff!
    I ja zaglądałam 2-3 razy dziennie z nadzieją, ze jest nowy wpis... I z każdym dniem martwiłam się bardziej i bardziej.
    Dziękuję za fantastyczny blog, pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkie Pani projekty

    Aga Jot. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Sprzątanie zaczyna się w głowie

Nie jestem odkrywcza, twierdząc, że sprzątanie zaczyna się w głowie. Jak wiele innych procesów. Odchudzanie, wypoczywanie, zmiany.

Zacznijmy od jego postrzegania. Często przedstawia się sprzątanie jako czynności nielubiane i nużące. Niektórzy wręcz nim pogardzają i uważają za zajęcie niegodne. To chyba spuścizna czasów, gdy porządki były domeną kobiet oraz osób ubogich lub nisko urodzonych. Nadal zdarza się, że nie szanuje się osób, które zajmują się sprzątaniem zawodowo. Znam osobę, która zatrudnia panią do sprzątania domu wcale nie dlatego, że nie ma czasu, siły czy możliwości, ale dlatego właśnie, że uważa to zajęcie za poniżające, niegodne. 


Wielu ludzi nie lubi sprzątać, bo to ich zdaniem strata czasu, syzyfowa praca, którą trzeba zaczynać od nowa, gdy tylko się skończy. Jednak naturalnym jest, że próbuje się unikać tego,  czego się nie lubi. Opóźnia, robi byle jak, byle było. Szuka wymówek, by usprawiedliwić to, że znów miało się coś innego do zrobienia. 
Czym to grozi?  Tym, że …

Moje pierwsze 500+ i prezent dla czytelników

W listopadzie 2009 r. powstał pierwszy wpis na blogu, który wówczas nazwałam Minimalistka (w serwisie blox). Nosił tytuł Trudne początkii zaczynał się tak: Tytuł blogu jest nieco na wyrost. Nie jestem minimalistką. Może kiedyś będę. Staram się ograniczać liczbę posiadanych rzeczy, upraszczać swoje życie i otaczającą mnie przestrzeń, uczę się świadomie kupować. Dążę do wyeliminowania tego, co zbędne. Walczę z tendencją do gromadzenia przedmiotów i kupowania wciąż nowych rzeczy.  Minęło nieco ponad 8 lat i w tym czasie napisałam w sumie 500 wpisów, łącznie z dzisiejszym.
Gdy zaczynałam, nie miałam najmniejszego pojęcia, dokąd mnie to zaprowadzi. Czułam potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem, wrażeniami z przygody, jaką okazało się stosowanie minimalizmu w praktyce. Z czasem blog stał się zapisem różnych moich przeżyć i przemyśleń, a także relacją z procesu zmian w wielu dziedzinach życia.

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…