Przejdź do głównej zawartości

Nie mam serca do bloga

Gdy ostatnio informowałam o przerwie w pisaniu spowodowanej nawałem pracy, jedna z Czytelniczek podsumowała to stwierdzeniem, że zbywam Czytelników, skończyły mi się pomysły i motywacja. I przyznaję, zrobiło mi się przykro. Bo jak to, ja tu szczerze, piszę jak jest, podobnie jak zawsze, a w zamian dowiaduję się, że się skończyłam?

Zawsze starałam się zachowywać szczerość, rozmawiając z Wami. Wiecie o mnie bardzo wiele, znacie czasem nawet dość intymne rzeczy i lęki, chociaż na pewno nie obnażam się do bólu, a dzielę się z Wami swoimi radościami, smutkami i różnymi dylematami. Gdy mam czas, piszę często, gdy zajmują mnie inne sprawy, czasem wcale, zawsze jednak informuję o tym, co się dzieje i dlaczego milczę. 

Stwierdzam, że ta szczerość popłaca. I to bardzo. Dajecie mi w zamian bardzo wiele z siebie, wysyłacie wielkie fale sympatii i pozytywnej energii. Blogując, poznałam mnóstwo cudownych osób, w wirtualu i realu. Wciąż poznaję. Prosty blog jest dla mnie jedną z najfajniejszych życiowych przygód. 

Jednak w jednym Czytelniczka miała rację. Z motywacją bywa trochę ciężko ostatnimi czasy. Wena jest, pomysły są, ale gdy siadam do pisania, włącza mi się wewnętrzny kontroler. Po tych kilku zeszłorocznych akcjach, podczas których naprawdę nie było mi przyjemnie - przy awanturze o Tołpę, przy zupełnie niezrozumiałej równie dużej awanturze o emocje związane z rzeczami - przestałam czuć się tu pewnie. Boję się, że znów jakiś zupełnie z pozoru niewinny temat wywoła lawinę negatywnych emocji. Fakt, hejtu nigdy tu nie było, co sobie bardzo cenię. Ale bywało... dziwnie. Powiecie, że dyskusja ma swoje prawa. Tak, oczywiście, nie mam jednak skóry hipopotama, jakiś ślad pozostał. Może i jestem przewrażliwiona, zawsze trochę byłam. Taka uroda. 

Pracuję nad tym, by się odblokować. By znowu móc z Wami rozmawiać na każdy prawie temat, od najbanalniejszych po najpoważniejsze. Pisać nawet mimo świadomości, że czasem dyskusja może być ożywiona i gorąca. Wiem, że warto, ale na razie sprawia mi to trudność. Trochę też wypadłam z rytmu blogowania, chociaż nie pisania jako takiego, bo przecież przez ostatni rok pisałam naprawdę bardzo wiele. 

Co się zablokowało, musi się odblokować. Nie ma nic gorszego niż głupi strach, tym bardziej, że nie ma się czego przecież tak naprawdę bać. Świetnym przykładem były bardzo fajne reakcje na wpis, w którym pokazałam swoje zdjęcia - strach okazał się zupełnie niepotrzebny. Bardzo mi to pomogło. Jednak jeszcze trochę muszę poćwiczyć, by znów pisanie przychodziło lekko i bez obaw. 



A zagubione serce się odnajdzie, na razie mam zastępcze, z ziemniaka. Da radę.

Komentarze

  1. Ajka, bardzo rzadko się udzielam, ale zawsze jestem po Twojej stronie, swoimi wpisami zbudowałaś moje zaufanie do Ciebie. zawsze chętnie przeczytam kolejny wpis, kiedykolwiek się pojawi. nic na siłę. będę czekać. wszystkiego pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo, dziękuję. Nie zawiodę zaufania, obiecuję :)

      Usuń
  2. Jestem tu nowa. Od kilku tygodni czytam tego bloga. Zaczęłam od archiwum - żeby mi nic nie umknęło - i mam zamiar przeczytać wszystko. Są tu treści, których bardzo potrzebuję. Proszę sobie wyobrazić, że takich osób jest prawdopodobnie więcej. Nie wiem o co chodzi z tym awanturnictwem, bo nie czytam komentarzy. Życzę szybkiego powrotu do formy.
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyno, witaj, mam więc nadzieję, że zostaniesz na dłużej :)

      Usuń
    2. A ja bardzo polecam czytanie komentarzy na blogu Ajki, bo są świetnym uzupełnieniem głównych wpisów. To jedyny blog, na którym czytam komentarze :):). Niejednokrotnie pozwalają "przetrwać" oczekiwanie na nowy wpis Ajki. I są dla mnie wartościowe, bo wypowiadają się ciekawe osoby :). Pozdrawiam i dziękuję za całokształt. Dusia

      Usuń
  3. Na bloga zaglądam już od wielu miesięcy. Jak długo nie piszesz, z radością wracam do starych wpisów i czerpię z nich na nowo. Twój styl pisania, opisywania doświadczeń, każdy temat jest właśnie taki "akuratny" i warto będzie czekać na zwalczenie blokady. Trzymam kciuki. Blog jest świetny, dla szukających w sobie ukrytego minimalisty, jak ja, IDEALNY. Pozdrawiam i życzę sukcesów w wirtualu i realu.
    Wierna Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierna Czytelniczko, postaram się dostarczać również nowych materiałów.

      Usuń
  4. Ajko jak przeczytałem ten wpis to przyznam szczerze, że popłynęły mi łzy. Rozumiem co czujesz, bo sam między innymi z tego powodu nigdy nie zacząłem blogować, by nie mieć takich komentarzy jak płynęły w Twoją stronę. Ja bym sobie z tym nie poradził. Ty radziłaś i radzisz sobie świetnie. Proszę nie zostawiaj nas. Tych wszystkich, którzy tu wracają każdego dnia, by poczuć swoją wartość, by mieć swój kąt w tym całym dziwnym świecie internetu.
    Rozumiem, że musisz odpocząć. Ja poczekam, zawsze będę czekał. Nie zapomnę co dla mnie zrobiłaś, jak wiele mi dałaś.
    Zawsze stanę w Twojej obronie.
    Chciało, by się do tych wszystkich osób napisać, przypomnieć, im, że Ty nie zarabiasz na blogu jak to jest ostatnio modne, robisz to z potrzeby serca, robisz to dla takich ludzi jak ja. Wierzę, że jest pełno ludzi, którzy tutaj nigdy się nie ujawnili, bo nie mają odwagi a jesteś dla nich Wzorem, Autorytetem do naśladowania.

    Wiesz nasuwa mi się teraz taka myśl. Ostatnio przez Polskę w wielu miejscach przelała się fala krytyki pod adresem WOŚP, zwróć uwagę jak bardzo zabolało to głównego przewodnika tej organizacji, aż chciał się wycofać. Rozumiem go, rozumiem także ludzi, którzy nagle ruszyli do walki, pokazali, że go potrzebują.

    Ajko My Ciebie Potrzebujemy. Jesteś wyjątkową pisarką, wyjątkową osobą, ponadczasowe masz podejście do życia.

    Będzie mi przez ten krótki czas mam nadzieję Ciebie Tutaj na blogu brakowało.

    A co do Serca to Moje już Masz. A z tym ziemniaczanym to już dwa. Wiem, że jeszcze kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt się znajdzie.
    Dziękuję za Ciebie, za Twoją Pracę. I nie rezygnuj proszę.

    Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bartku, dziękuję za ciepłe słowa, ale nie martw się, blokada czy przejściowe zniechęcenie nie oznaczają, że przestanę blogować. Mam na razie opory i ciężko mi będzie dać sobie znowu przyzwolenie na taką szczerość, jaką do tej pory starałam się okazywać, ale będę do tego dążyć, bo nie chcę, by ten blog był tylko kolejną "lajfstajlową" witrynką z ładnymi obrazkami. Nie rezygnuję, to tylko chwilowe trudności.

      Usuń
  5. nie wiem co o tym myśleć, bo info wyszło w prima aprilis, albo dobry żart, albo niefortunny timing

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Remigiuszu, nie wszystko co pojawia się 1 kwietnia musi być żartem. A ten byłby raczej kiepski. Zbieżność dat, miałam potrzebę wreszcie to napisać. Ale podkreślam, to nie koniec bloga. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. prima aprilis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę myślisz, że to takie śmieszne? Bo ja tak nie uważam.

      Usuń
  7. Ajko, jeżeli fajni ludzie będą się poddawać, co nas czeka? Lubię Twoje pisanie, czekam na nie i z przyjemnością wracam do starszych wpisów. Nie daj się, zostań tutaj i pisz...
    Nie zdajesz sobie sprawy, ile ciepła dajesz (i mądrości też). Szkoda by tego było... Będę na Ciebie czekała.
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, nie poddaję się, nie mam zamiaru. Chciałam tylko się podzielić tym, co mi siedziało "na wątrobie". Ale to minie, w końcu jest wiosna, czas odnowy :)

      Usuń
  8. i ja będę czekała bo jesteś jak dla mnie świetna kobietą i dobrym przykładem na życie, sama będąc obecnie może nie na życiowym zakręcie, ale w średnim momencie swojego życia zaczęłam się zmieniać, na lepsze. Co prawda czasu już nie cofnę, ale może chociaż dzięki tej zmianie teraźniejszość i przyszłość zacznie się układać. Dużo siły i czekam na Twój powrót.
    g.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ajko, dzięki Tobie nauczyłam się nazywać swoje potrzeby i wymagać od innych żeby je respektowali. Nauczyłam się mówić o tym czego pragnę a co mnie przytłacza. Nie znikaj proszę. Mam nadzieję, że pisanie bloga sprawiało Ci przyjemność i chociażby z tego powodu nie porzucaj tego. Moje serce masz:)
    Pozdrawiam serdecznie
    Karolina z Pracowni pod Aniołem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, dziękuję za serce :) Pisanie sprawiało mi przyjemność i sprawia, tyle, że po tych różnych zeszłorocznych zawirowaniach zaczęłam czuć opory i obawy, których wcześniej nie miałam. Ale będzie dobrze. Pozdrawiam i ściskam mocno!

      Usuń
  10. Ajko głowa do góry, jesteś cudowną kobietą, jest w Twoim pisaniu coś fascynującego,. szczerego i cudownego. Dlatego wracam tu każdego dnia i czekam... cierpliwie. Ale czytam nie tylko Twój blog i widzę na innych również mały przestój, to chyba marzec , kwiecień- takie przesilenie małe. Ale nie zostawiaj nas na pastwę losu.Prosimy! Jakoś pusto by sie zrobiła w tym magicznym swiecie blogowym bez Ciebie!Polacy jak to Polacy lubią krytykować wszystko i wszystkich, więc musisz się bardzo uodpornić! Pozdrawiam serdecznie i życzę natchnienia!Ala

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja podrzucę cytat z książki "Twórcza kradzież", którą to książkę bardzo polecam przy okazji:
    "Nie możesz domagać się uznana od innych. Kiedy już pokazujesz światu swój dorobek, tracisz kontrolę nad tym, jak ludzie na niego zareagują."
    Rada na to: być tak zajętym swoją pracą, by nie było czasu na przejmowanie się krytyką.
    Jeśli tylko wierzysz w to, co robisz, oczywiście, a Ty Ajko przecież wierzysz:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ajko, pisz. Weź pod uwagę, że oprócz osób wywołujących niekiedy "dziwne" dyskusje, posiadasz rzeszę czytelników niekomentujących, acz regularnie zaglądajacych. Przeczytają, co im się spodoba - przemyślą, co się nie zgadza z ich światopogladaem - zapomną. I wrócą po kolejną notkę. Już lepiej wyłącz komenatrze. Ale pisz. To jest Twoje miejsce. Twoje myśli, Twój świat - masz do tego wszystkiego prawo. Trzymaj się i żyj dla siebie, bo wszystkich i tak nie zadowolisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nieodparte wrażenie, że pisząc "dziwne" dyskusje masz na myśli po prostu dyskusje.
      Bo przytakiwanie autorce oraz gronu jej wielbicieli we wszystkim dyskusję NIE jest.

      Maga

      Usuń
    2. Zgadzam się z Magą.
      Marta

      Usuń
    3. Wyrazu "dziwnie" do tego co się nieraz dzieje w komentarzach, użyła sama autorka. Nie przytakuję wszystkiemu, co myśli i pisze ktokolwiek. Ale szkoda mi czasu na negatywne słowa lub przekonywanie do swojego punktu widzenia. Wolę się uśmiechać, kiedy mam ochotę - na ulicy wyrazem twarzy, w sieci uśmiechniętym komentarzem.

      Usuń
  13. Blogowanie to nie jest obowiązek. Pisz kiedy masz taka potrzebę serca i gdy sprawia ci to przyjemność. Wytrwali czytelnicy bedą i tak dopraszac się o więcej, bo na twe wpisy czekają. Ale tylko ty decydujesz na kiedy i jaki temat poruszasz. Nie musisz przecież przed nikim się usprawiedliwiać dlaczego potrzebujesz przerwy. Wystarczy ja zapowiedziec. My i tak poczekamy :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiernie zaglądam do Ciebie, bo wiem, że piszesz bez ściemy i nadęcia. Jest w Twoich postach coś "miłego", co emanuje też z twojej osoby, nawet przez ekran tv;).
    Nie poddawaj się:)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Podglądam i podczytuję Twój blog. Zachwyca mnie szczerość i "ciepło". Podziwiam. Lubię dobre rady oraz niektórych komentatorów :). Czekam na powrót. Pozdrawiam Marzena

    OdpowiedzUsuń
  16. Ajko, Twój blog dal mi bardzo wiele materiału do przemyśleń. Gdyby nie on, być może nigdy nie wpadłabym na to, że minimalizm - szeeeroko i luźno (niczym spłowiałe stare gacie od pidżamy) definiowany - może mi się na cokolwiek przydać. Poza wszystkim, Twoje posty czyta się tak przyjemnie także dlatego, że emanują subtelnością i kulturą. Znasz moją pisaninę, wiesz, że lubię rzucić sobie grubym słowem, ale do Ciebie z przyjemnością zaglądam także po to stonowanie i powściągliwość właśnie. Widać z Twego pisania, że jesteś osobą wrażliwą. Domyślam się, jak nieprzyjemnie musiały Cię dotknąć kołomyjki z Tołpą czy inne tego typu wzmożenia czytelnicze. Mogę powiedzieć tylko tyle - jeśli blogowanie nie daje Ci już przyjemności, nie oglądaj się za siebie. I bosz broń nie czuj do niczego zobligowana. Wzbogaciłaś blogosferę o wiele świetnych, mądrych tekstów, ale to nie znaczy, że komukolwiek jesteś coś winna. Ludzie naprawdę powinni nauczyć się bardziej polegać na sobie samych.

    Pozdrawiam serdecznie, będę Cię wspierać duchem w każdej decyzji.
    Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafnie piszesz, że "ludzie naprawdę powinni nauczyć się bardziej polegać na sobie samych". Można czerpać z czyjegoś bloga inspirację, można w komentarzach pogadać z autorką, nawet się poradzić, ale traktowanie bloga jak osobistej terapii i "modlenie się" w komentarzach do autorki przez... nie napiszę kogo, to jest chora sytuacja. Tak jak i pisanie przez autorkę, że jak ludzie dyskutują, albo piszą, że coś (coś, to znaczy jakaś myśl, jakiś pogląd, a nie autorka!) im się nie podoba, to od razu ją atakują. A przecież wolno mieć inne poglądy. Tylko nie wiadomo, czy wolno je tu wyrażać. Bo Ajka niby pisze, że tu nie ma hejtu, ale jednocześnie wyraźnie ma pretensje o "dziwne" dyskusje.
      Marta

      Usuń
  17. Ajko, przeczytałam cały Twój blog, choć do tej pory się nie odzywałam. Na temat tego wpisu chcę Ci zacytować pewną anegdotę: Papież Jan XXIII martwił się, co będzie z Soborem Watykańskim. Aż przyśnił mu się Pan Bóg i powiedział: „Giovanni, Giovanni, nie bierz siebie tak poważnie”.
    Moim zdanie dawniejsze Twoje wpisy były bardziej inspirujące. Obecne - cóż, według mnie niektóre z nich są idealnie minimalistyczne, czyli totalnie o niczym, byleby coś napisać.Moim zdaniem dobrze by było gdybyś teraz pomyślała też o odpowiednim minimalizmie w słowach, w treści. I popracowała nad dystansem do siebie, bo gdybym przeczytała powyższy wpis jako pierwszy, odebrałabym Cię jako osobę pyszną, zarozumiałą, przekonaną o własnej wyższości i nieomylności, przez co sporo bym straciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, Ajko, i nie przejmuj się w najmniejszym stopniu komentarzami takimi jak powyższy. Odruch kopania w kostkę bliźniego, co tę kostkę dobrowolnie odsłonił - jak widać wciąż silny w narodzie. Pozdrawiam, Nina.

      Usuń
    2. A według mnie jest to jedyny sensowny komentarz do tego wpisu.
      Bo brak dystansu do siebie widać gołym okiem.
      I nazywanie konstruktywnej krytyki odruchem kopania w kostkę jak najbardziej o tym braku dystansu świadczy.
      Również uwaga o wpisach o niczym jest jak najbardziej na miejscu - Ajko, od jakiegoś czasu powtarzasz się niemiłosiernie.

      Na tym blogu mile widziane są jedynie słodkie komentarze potwierdzające wyjątkowość i nadzwyczajność autorki. Jeśli ktoś się ośmieli wyskoczyć z czymś innym zaraz jest ustawiany do pionu jako sfrustrowany, kopiący bliźniego, przemęczony (to taka pozorna troska podszyta poczuciem wyższości).

      Wasz niezawodna Maga :)

      Usuń
    3. Dzień dobry,

      poruszona postem i dyskusją pod nim postanowiłam i ja się ujawnić - wierny, stały, cichy czytelnik.
      Ajko, przyłączam się całym sercem do słów otuchy i nadziei na Twój powrót.
      Twój blog jest dla mnie ważnym miejsce w sieci. Gdy odkryłam go dwa lata temu czerpałam z niego pełnymi garściami inspirując się do zmian we własnym życiu. Teraz wpadam raczej jak do lubianej znajomej, żeby sprawdzić, co słychać i czy życie dobrze ją traktuje. Dodam jednak, że wciąż wiele postów skłania do refleksji.

      Mam nadzieję, że nie zrazisz się komentarzami również i pod tym wpisem.

      Być może cześć piszących nie znajduje tu tego, czego szuka. W takim przypadku lepszym rozwiązaniem jest znalezienie miejsca w sieci, które będzie im bardziej odpowiadać.

      Jeśli się kogoś odwiedza - przed wejściem wyciera się buty, a gdy się wychodzi - drzwi zamyka się po cichu. Nie należy mylić swobody wypowiedzi z zasadami kultury, a wrażliwości (i odwagi w jej ujawnianiu w przestrzeni publicznej) z poczuciem wyższości.

      Magdalena.

      p.s. żeby nie było wątpliwości jestem pracującą matką dzieci w większej liczbie, niż Maga.

      Usuń
    4. A co ma liczba dzieci, do tego co powyżej napisałam, że o tym wspominasz?

      Maga

      Usuń
    5. Cytuję " Również uwaga o wpisach o niczym jest jak najbardziej na miejscu - Ajko, od jakiegoś czasu powtarzasz się niemiłosiernie."
      Mago, jeżeli ci się tu nie podoba to czego jeszcze tu szukasz. Nie marnuj swojego cennego czasu i poczytaj coś co będzie dla ciebie nowością. Są tysiące innych blogów, na pewno znajdziesz coś dla siebie.

      Marta

      Usuń
    6. Rozumiem, że jak mi się coś nie podoba, to mam spadać.
      Super, to tylko potwierdza moją opinię, że ten blog wraz z komentującymi to takie małe TWA.

      No to spadam, pa :)

      Maga

      Usuń
    7. Mago, po prostu trudno zrozumieć, dlaczego skoro blog jest nudny i nieinspirujący, a na dodatek autorka nie toleruje odmienności zdania, jest zarozumiała, przemądrzała i nieznośna, tak wiele uwagi mu poświęcasz, chociaż nie kryjesz nawału obowiązków. Mnie jest miło, że znajdujesz jednak dla mnie czas i bardzo Ci za to dziękuję. Nie napisałam nigdzie i nigdy, że nie jesteś tu mile widziana. Ale w świetle Twojej opinii na mój temat fakt, że tu wciąż tak często zaglądasz, zakrawa na masochizm.

      Usuń
    8. Ilość dzieci ma znaczenie o tyle, że w dyskusji pod jednym z poprzednich wpisów Ajki wyraziłaś - Mago - myśl, że treści tam zamieszczane nie są użyteczne dla osoby posiadającej dzieci (łagodnie ujmując). Chciałam więc dać wyraz temu, że nawet pracująca matka-dzieciom może wynieść korzyści z odwiedzin prostego blogu.
      Rzecz bowiem w stosunku do świata, siebie i innych. A ta łączy bardziej, niż posiadanie dzieci.
      Magdalena

      Usuń
    9. Cytuję "Nie napisałam nigdzie i nigdy, że nie jesteś tu mile widziana. Ale w świetle Twojej opinii na mój temat fakt, że tu wciąż tak często zaglądasz, zakrawa na masochizm."
      Te odczucia Magi chyba zostały napisane po moim komentarzu.
      Ajko, a z tym masochizmem trafiłaś w samo sedno.
      A wracając do krytykantów. Jeżeli macie znajomych, którzy was nudzą to nie mówicie im jacy są nudni, i co powinni i zrobić , żeby was lepiej zabawić tylko przestajecie się z nimi spotykać. ( to tylko w przypadku dotyczącym rodziny i przełożonych jest niewykonalne). Każdy blog to trochę jak prywatny dom tego co go założył i jako gospodarz/ gospodyni ma prawo ustalać jakie zwyczaje obowiązują gości.
      Ajko, pisz dalej bo wielu gości czeka na kolejne wizyty. :-)

      Marta

      Usuń
  18. Wiesz co Mago, gdyby tak było, jak piszesz, to po prostu korzystałabym do woli z funkcji kasowania komentarzy, w których nikt mi nie słodzi i mnie nie wychwala. Albo bym je wyłączyła na stałe i więcej nie włączała. Przyjmuję krytykę, każdą, pod warunkiem, że jest konstruktywna. A powyższy komentarz ani Twój chociaż miłe nie są, dają mi do myślenia, bo nawet jeśli tylko część Czytelników uważa, że się powtarzam, nudzę, czy wywyższam, warto się nad tym zastanowić, czy faktycznie tak nie jest. Wbrew pozorom nie uważam się za nieomylną wyrocznię, której nikt nie ma prawa wskazać błędów. Czasem trudno samemu je dostrzec.

    (nawiasem mówiąc, sama tłumaczyłaś się przemęczeniem, ale to tak na marginesie). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by było zbyt grubymi nićmi szyte. Jesteś na to zbyt inteligentna.
      A sposób traktowania inaczej myślących mówi sam za siebie.

      Tak byłam wtedy przemęczona, aczkolwiek zaznaczyłam, że nie ma to nic wspólnego z moimi poglądami. Ale to co pisałam zostało sprowadzone do wynurzeń osoby przemęczonej, sfrustrowanej i nieszczęśliwej.

      Maga

      Usuń
    2. Dodam, że nawet zostałaś zdiagnozowana i dostałaś konkretne zalecenie, cytuję Ajkę:
      "Proszę Cię, odpocznij, bo widać, że jesteś zmęczona" - takie paternalistyczne podejście, słabe :(

      Eliza

      Usuń
    3. Zalecenie nastąpiło po jakże eleganckim stwierdzeniu Magi, że "niektórym trzeba tłumaczyć jak krowie na rowie". Wolę tłumaczyć takie określenia zmęczeniem niż innymi przyczynami, które wydają mi się bardziej prawdopodobne.

      Usuń
    4. Jasne - szanuję Twój wybór co do przyczyn, jakimi tłumaczysz określenie Magi, o którym mam podobne zdanie jak Ty. Ale może właśnie dlatego, że tłumaczyłaś zmęczeniem coś, co Twoim zdaniem miało jednak inne przyczyny, to Twoja prośba skierowana do Magi zabrzmiała mi nieszczerze. Dlatego pozwoliłam sobie nazwać ją zaleceniem i diagnozowaniem, choć zdanie zaczynało się od słowa "proszę".

      Eliza

      Usuń
    5. Użyłam tego mało eleganckiego określenia, bo zdenerwowało mnie łapanie mnie za słówka.
      Nie pierwszy raz zresztą zdarzyło się tu, że osoby biorące udział w dyskusji udają, że nie rozumieją słowa pisanego. Zakładam, że właśnie udają, bo o brak inteligencji nikogo tu nie posądzam.
      Natomiast robienie z kogoś wielbłąda jest tak samo mało eleganckie, jak użyte przez mnie sformułowanie.

      A dobra wiadomość dla wszystkich to taka, że chyba zakończyłam swoją przygodę z tym blogiem, którego kiedyś lubiłam.
      Atmosfera mnie przytłacza, a i nowych tematów brak od jakiegoś czasu. Idąc więc za radami osób życzliwych nie będę więcej marnowała mojego jakże cennego czasu, którego, jak wszystkim wiadomo, mam mało.

      Maga

      Usuń
  19. I jak tu Magi nie kochać! Ala

    OdpowiedzUsuń
  20. Matko boska balonowa, Ajko, dorobiłaś się hejterki z prawdziwego zdarzenia. Nic, tylko pogratulować! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z siebie dumna :)

      Usuń
    2. Nina, krytyka, nawet uparta, to jeszcze nie hejt, bo on oznacza dokładnie mowę nienawiści. To jednak coś więcej. Od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że blogerzy i komentatorzy (często w podwójnych rolach) dziwnie chętnie nadużywają słowa "hejt". Ciekawe czemu? Może chodzi o to, że dziś poprawnie politycznie jest nie hejtować, a najgorsze, co może spotkać internautę, to być o hejtowanie posądzonym? Stąd sugestia, że ktoś hejtuje, nawet wypowiedziana sporo na wyrost, może być skutecznym straszakiem przed wypowiadaniem własnych opinii. Fakt, że ktoś nie jest zbyt miły, że używa kolokwializmów nie musi świadczyć o niczym poza tym, że nie jest miły i że używa kolokwializmów. Można mu to wytknąć, można poprosić o to, aby stał się milszy i pisał językiem literackim. Jeśli tak uważamy. Ale uporczywe i publiczne wmawianie hejtowania samo w sobie może stać się hejtem, bo granica jest cienka. Urszula

      Usuń
  21. Jestem stala czytelniczka tego bloga od dosc dawna ale niestety tym razem musze zgodzic sie z Maga i Milstar. Ktos kto publikuje swoje materialy dla szerszej publicznosci sila rzeczy prowokuje do dyskusji, a dyskusja ma niezgode i polemike wpisana w definicje. Smiesza mnie 'obroncy biednej Ajki', co to jest nieomylna i nie mozna sie z nia nie zgodzic. Jak jakos guru co najmniej. Uwazam ze ogolnie to swietny blog ale czasami autorce brak dystansu i przyjmuje niepotrzebnie postawe obronna. Nie wiem o czym mowi Nina wspominajac 'hejtersow' bo ja tego tu nie widze. Wyrazenie wlasnej opinii w cywilizowany sposob to nie hejt. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Smiesza mnie 'obroncy biednej Ajki', co to jest nieomylna i nie mozna sie z nia nie zgodzic. Jak jakos guru co najmniej." Tu chyba nie omylność czy niomylność Ajki chodzi" Tylko jeżeli ktoś jęczy, że nudno i ciągle to samo ( lub coś koło tego) to niech nie czyta i nie marudzi.
      Ten blog jest JEJ i może przyjmować postawę jaka się jej tylko podoba. Kto zaczyna krytykować niech się liczy z postawą obronna. Śmieszą mnie krytykanci, którzy oczekują od autorki bloga, że potulnie powie- tak macie rację i potraktuje ich jako nieomylne osoby, z którymi z kolei ona nie może się nie zgodzić. Dlaczego krytyka może płynąć tylko w JEDNĄ "ajkową stronę". Wy ją tak ale ona was to już nie.

      Jakiś czas temu opcja komentarzy była wyłączona ( jak i na wielu blogach) i komu to przeszkadzało.

      A po drugie. Jest to blog o minimalizmie, i o temu tematowi powinniśmy raczej poświęcać uwagę.

      Marta



      Usuń
    2. Owszem, nie chodzi o nieomylnosc Ajki, ale o sposob w jaki jej 'obroncy' pisza zeby sie nie przejmowala itp, itd. Ajka chyba sama potrafi sie odniesc do komentarzy, co zreszta z wiekszm lub mniejszym powodzeniem robi. Nic nie jest zreszta tylko czarne lub biale - zdarzylo mi sie zostawic bardzo pozytywny komentarz, brak komentarza lub i taki jak powyzej, ktory nie jest ani tylko pozytywny ani wylacznie negatywny. Wiele aspektow tego bloga bardzo cenie a czasem pojawi sie cos z czym moge sie nie zgodzic, czasem to wyraze, no i co z tego? Jak juz napisalam, blog swoja specyfika zaprasza do dyskusji. Kasia

      Usuń
    3. "Obrońcy " piszą CO i JAK chcą i cytując ciebie "no i co z tego" , mają do tego prawo ( skoro i ty takie chcesz mieć). Mam wrażenie, że to ich wypowiedzi bardziej denerwują ciebie niż same treści na blogu.
      Piszesz "Jak już napisalam, blog swoja specyfika zaprasza do dyskusji". Tylko, że w po ostatnich kilku wpisach Ajki nie dyskutujemy wcale na tematy ze specyfiką bloga. Nie dyskutujemy np jaki sposób uproszczanie życia jest lepszy. A krytyczne komentarze można sprowadzić do jednego i tu zacytuję dzieci ze szkoły "proszę pani bo mnie się nudzi"
      Marta

      Usuń
  22. Ja też nie uważam aby wyrażenie innej opinii niż autorka było hejtem. Tak więc Ajko nie z tego powinnaś być dumna :)
    I również odnoszę wrażenie, że dużo tu ostatnio adoracji i mało dystansu dla siebie.
    Czytam Cię od dawna i z przyjemnością, ostatnio jednak nie znajduję tutaj wpisów dla siebie. Być może teraz mam inne potrzeby i zainteresowania niż np. rok temu, wydaje mi się jednak, że to zmiana zaszła na blogu.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Marta, daj spokoj, to nie klub wzajemnej adoracji przeciez :) Nana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wzajemnej krytyki. Bo zaczynamy krytykować się wzajemnie pomiędzy sobą (prócz autorki bloga). Taka sztuka dla sztuki. A jeśli tak, to dlaczego wzajemna adoracja ma być gorsza lub lepsza od wzajemnej krytyki. Prawa powinny być równe. :-).
      Bardzo to wszytko dalekie od minimalizmu.

      Marta

      Usuń
  24. Dlaczego wzajemna adoracja jest gorsza od krytyki? Odsylam do ostatniego postu Ajki.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wpis wyjaśniający, niemal przepraszający ze strony Autorki bloga, a wywołał prawie awanturę... Nie chcę powtarzać tego, co pisali inni, ale na litość boską po pierwsze to blog Ajki, po drugie dajcie już spokój z tą krytyką. Doskonale rozumiem Ajkę i "blokadę" pisania. Ważyć każde słowo, zastanawiać się czy nie wywoła przysłowiowej "burzy w szklance wody" jest dość męczące. Czy tak trudno zrozumieć, że niektórzy ludzie są bardzo i słowa krytyki przeżywają długo? I nie chodzi już nawet o ten nieszczęsny dystans do samej siebie. Od ponad pół roku regularnie odwiedzam prosty blog i uważam, że jest inspirujący i świetnie działa na skołatane nerwy. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  26. Hmmm, przeczytałam tę całą dyskusję dopiero teraz. I myślę sobie o tym, czym w zasadzie jest blogowanie...
    Ja mam tak, że jak mi czyjeś pisanie nie odpowiada, to po prostu nie czytam. Przychodziłam tu kiedyś częściej, teraz przychodzę rzadziej - nie dlatego, że blog "nie spełnia moich oczekiwań", tylko dlatego, że trochę już się nasyciłam tematyką i zaglądam rzadziej, a nie codziennie, jak dawniej. Ale nawet, gdyby było tak, że to "blog się popsuł" - po prostu przestałabym czytać. Bo nie uważam, że coś mi się tu należy, że moje oczekiwania powinny zostać spełnione - no nie jest telewizja publiczna, nikt tu nie płaci abonamentu. To jest prywatny blog. Na prywatne blogi ja przychodzę jak w odwiedziny do kogoś do domu, porozmawiać, ba, czasem się nie zgodzić - ale bez pretensji.

    To taka moja refleksja na temat blogowania jako takiego. Postawa pt. "ach, wyrzucają mnie z bloga" jest dziecinna, to tak jakby wejść komuś do domu, dąsać się, ze żarcie niedobre, a potem lamentować, że gospodyni się obraża i za drzwi wyprasza. Problem z blogiem jest chyba taki, że zatraca się różnica między "prywatnym i publicznym". Owszem, autorka wystawia na widok publiczny swoje przemyślenia, co nie znaczy, że jest to publiczna telewizja. To, że ktoś mnie zaprasza do swojego domu na herbatę, nie znaczy, ze mogę przyjść jak do restauracji i oczekiwać obsługi jak klient. To jest nadal przestrzeń prywatna. Myślę, że to jakoś trochę w tej dyskusji umyka - cóż, taka specyfika Internetu.

    A tak od siebie dodam, Ajko, że ostatnią rzeczą, jaką bym o Tobie pomyślała, to że jesteś zarozumiała czy bezkrytyczna wobec siebie - wręcz przeciwnie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza. Jeśli chcesz, możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc na adres ajka@prostyblog.com

Popularne posty z tego bloga

Lekcje szczęścia – 3. Ogarnij się!

Dzień dobry w Nowym Roku! Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Lubicie je podejmować? Udaje się Wam ich dotrzymywać?
Jeszcze parę lat temu też robiłam podsumowania starego roku, a z początkiem nowego po raz kolejny podejmowałam projekt „Nowa ja”. Do pewnego momentu niestety dość nieskutecznie, entuzjazm szybko opadał i próby zmian kończyły się porażką. Schemat ten ostatecznie przeszedł do przeszłości wraz z rozpoczęciem stosowania podejścia minimalistycznego. Po prostu zaczęłam naprawdę zmieniać swoje nawyki w miarę ich identyfikowania i przestałam czekać z wprowadzaniem zmian do poniedziałku albo początku roku. Gdy stwierdzałam, że jakieś moje zachowanie mi przeszkadza i wymaga korekty, od razu zabierałam się do pracy nad nim. Stopniowej, ale skutecznej. Gdy nie udawało się jedną metodą, próbowałam innych. 
Nie o to chodzi, że nie widzę sensu w podejmowaniu noworocznych postanowień. Nawet więcej, myślę, że warto wykorzystać potencjał „nowego początku”, jaki daje zmiana daty w kal…

Jeszcze prościej

To, że ostatnio rzadko poruszam na blogu temat minimalizmu, nie znaczy, że przestał być dla mnie ważny. Jest nadal istotny, ale w inny sposób niż wtedy, gdy wprowadzałam największe zmiany w swoim życiu i przestrzeni osobistej. Pisałam o tym we wpisie Procesy w tle
Po ośmiu latach mówienia i pisania o nim czuję przesyt. Nie mam już ochoty czytać książek ani blogów związanych z tym tematem. Nie twierdzę, że nie warto, bo wiele mądrych treści wciąż powstaje, jedynie ja nie mam już potrzeby dalej drążyć tych kwestii.

Nadal bardzo istotna jest dla mnie prostota, coraz ważniejsza. To raczej już nie ulegnie zmianie, bo zawsze ją lubiłam, a z czasem stała się dla mnie myślą przewodnią. W każdej dziedzinie życia. Prostota wypowiedzi, przekazu, formy i treści. W estetyce i ubiorze. W wystroju mieszkania. Na talerzu - bardzo istotna. Prostota i skuteczność rozwiązań - w pracy, nauce, komunikacji. Nie zajmują mnie natomiast zbytnio sprawy ilości rzeczy i zajęć, które na pewnym etapie były tak …

Jak żyć?

Gdy wydawnictwo Otwarte zaproponowało mi przesłanie do zrecenzowania książki Matsa i Susan Billmarków „Naucz się żyć”, poczułam się zaintrygowana z kilku powodów. Po pierwsze: tytuł. Pomyślałam, że to odważne przedsięwzięcie, próba napisania poradnika odpowiadającego na słynne pytanie „Jak żyć?”. Po drugie: informacja o tym, że pozycja ta jest w Szwecji bestsellerem, sprzedała się w ponad 500 tys. egzemplarzy. A trzecim powodem, dla której chciałam ją przeczytać, była bardzo wesoła i kolorowa okładka. Wiadomo, nie ocenia się książki po okładce, ale ta bardzo zachęcała do lektury.

Obiecałam sobie, że nie przeczytam niczego na temat słynnego duńskiego hygge, wystarczył mi jeden artykuł w jakimś kolorowym magazynie przejrzany u fryzjera, ale poradnik „Naucz się żyć” wydawał się nie mieć na szczęście nic wspólnego ze wspomnianym zjawiskiem, oprócz skandynawskiej proweniencji. 
Lektura okazała się satysfakcjonująca. Książka objętościowo niewielka, ale skoncentrowana treściowo. Myślałam, ż…