Przejdź do głównej zawartości

Blog roku

Czytelnicy pytają mnie, dlaczego Prosty blog nie startuje w konkursie na Blog Roku. Szczerze mówiąc, nie przyszło mi nawet do głowy, że mogłabym stanąć w szranki. Chyba na tym etapie życia nie mam ochoty z własnej woli uczestniczyć w jakiejkolwiek formie rywalizacji. Zbyt wiele w naszym świecie jest tego nieustannego porównywania się, tworzenia rankingów, list the best of... Za dużo starania się o lajki, głosy poparcia i akceptacji. 

Gdy tegoroczna edycja ruszyła, widzę, że tym bardziej nie chciałabym w niej uczestniczyć, bo startują w konkursie blogi, które uwielbiam i czytam pasjami - między innymi Simplicite, Droga do prostego życia. Pisane przez ludzi, których znam osobiście, cenię i podziwiam. Za żadne skarby świata nie chciałabym rywalizować z nimi, zmuszać kogokolwiek do wyborów typu kogo lubisz bardziej, mamusię czy tatusia? Przecież czytają nas (i lubią) często te same osoby. 

Sama oddałam głos na Drogę do prostego życia. Blog pisany przez Konrada i osoby, które udało mu się skupić wokół siebie, moim zdaniem w pełni zasługuje na to, by go promować, aby koncepcja dobrowolnej prostoty miała szansę dotrzeć do większego grona odbiorców. Jeśli jeszcze nie zagłosowaliście, a chcielibyście poprzeć swoim głosem ludzi, którzy prostotą żyją na co dzień, informacje o głosowaniu znajdziecie tutaj. Głosować można do 10 lutego. Trzymam kciuki za Konrada i ekipę! Głosowanie sms-owe jest płatne, ale środki zostaną przekazane na cel charytatywny, sms kosztuje 1,23 zł. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sprzątanie zaczyna się w głowie

Nie jestem odkrywcza, twierdząc, że sprzątanie zaczyna się w głowie. Jak wiele innych procesów. Odchudzanie, wypoczywanie, zmiany.

Zacznijmy od jego postrzegania. Często przedstawia się sprzątanie jako czynności nielubiane i nużące. Niektórzy wręcz nim pogardzają i uważają za zajęcie niegodne. To chyba spuścizna czasów, gdy porządki były domeną kobiet oraz osób ubogich lub nisko urodzonych. Nadal zdarza się, że nie szanuje się osób, które zajmują się sprzątaniem zawodowo. Znam osobę, która zatrudnia panią do sprzątania domu wcale nie dlatego, że nie ma czasu, siły czy możliwości, ale dlatego właśnie, że uważa to zajęcie za poniżające, niegodne. 


Wielu ludzi nie lubi sprzątać, bo to ich zdaniem strata czasu, syzyfowa praca, którą trzeba zaczynać od nowa, gdy tylko się skończy. Jednak naturalnym jest, że próbuje się unikać tego,  czego się nie lubi. Opóźnia, robi byle jak, byle było. Szuka wymówek, by usprawiedliwić to, że znów miało się coś innego do zrobienia. 
Czym to grozi?  Tym, że …

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…

Bez Taty. Pocieszenie.

Minęło trzy tygodnie od śmierci Taty. Przez ten czas nie myślałam nawet o blogowaniu, oprócz krótkiego komunikatu opublikowanego tutaj, zamieściłam jedynie materiał na kanale YT, by również widzom wyjaśnić moje czasowe zniknięcie. 
Tata zmarł nagle i niespodziewanie, na rozległy zawał serca. Źle się poczuł i pogotowie zabrało go bardzo szybko do szpitala, ale nie udało się go odratować. Gdy nas do niego wpuszczono, żegnaliśmy się jedynie z ciałem, za które jeszcze oddychała maszyna, ale życia już w nim nie było. 
Te pierwsze dni były bardzo trudne, bo nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało. Tak to już jest ze śmiercią, nie da się na nią przygotować. Tata miał problemy z sercem od dawna, ale był pod stałą kontrolą kardiologa, wydawało się, że wszystko jest w porządku. Do ostatniej chwili był aktywny, pełen energii i humoru. Tym większym zaskoczeniem było jego odejście.
W kolejnych wpisach wrócę do zapowiadanych tematów, ale pozwólcie, że dzisiaj jeszcze podzielę się z Wami tym, co m…