Przejdź do głównej zawartości

Blog roku

Czytelnicy pytają mnie, dlaczego Prosty blog nie startuje w konkursie na Blog Roku. Szczerze mówiąc, nie przyszło mi nawet do głowy, że mogłabym stanąć w szranki. Chyba na tym etapie życia nie mam ochoty z własnej woli uczestniczyć w jakiejkolwiek formie rywalizacji. Zbyt wiele w naszym świecie jest tego nieustannego porównywania się, tworzenia rankingów, list the best of... Za dużo starania się o lajki, głosy poparcia i akceptacji. 

Gdy tegoroczna edycja ruszyła, widzę, że tym bardziej nie chciałabym w niej uczestniczyć, bo startują w konkursie blogi, które uwielbiam i czytam pasjami - między innymi Simplicite, Droga do prostego życia. Pisane przez ludzi, których znam osobiście, cenię i podziwiam. Za żadne skarby świata nie chciałabym rywalizować z nimi, zmuszać kogokolwiek do wyborów typu kogo lubisz bardziej, mamusię czy tatusia? Przecież czytają nas (i lubią) często te same osoby. 

Sama oddałam głos na Drogę do prostego życia. Blog pisany przez Konrada i osoby, które udało mu się skupić wokół siebie, moim zdaniem w pełni zasługuje na to, by go promować, aby koncepcja dobrowolnej prostoty miała szansę dotrzeć do większego grona odbiorców. Jeśli jeszcze nie zagłosowaliście, a chcielibyście poprzeć swoim głosem ludzi, którzy prostotą żyją na co dzień, informacje o głosowaniu znajdziecie tutaj. Głosować można do 10 lutego. Trzymam kciuki za Konrada i ekipę! Głosowanie sms-owe jest płatne, ale środki zostaną przekazane na cel charytatywny, sms kosztuje 1,23 zł. 

Popularne posty z tego bloga

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube, w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem. 
Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian w mo…

Minimalizm na Nowy Rok - postanowienia

Nie podejmuję noworocznych postanowień, mówiłam już o tym wielokrotnie. Wolę wprowadzać zmiany wtedy, gdy czuję się do nich gotowa, w dowolnym momencie roku. Nie czekam ze swoimi osobistymi zobowiązaniami do poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca. Od dawna uważam, że początek stycznia jest nienajlepszym momentem na takie działania, bo to czas zimowej ciemnicy, często depresyjnej aury i innych nieprzyjemnych okoliczności. Nie znaczy to jednak, że nie kibicuję osobom, które podejmują noworoczne próby zmiany nawyków. Zawsze warto pracować nad sobą i ulepszaniem swojej codzienności. 
Oto więc kilka moich propozycji na plan zmian/postanowienia noworoczne. Oczywiście można je wykorzystać także w innym czasie, ale można też wdrożyć je, czyniąc użytek z energii, jaką daje ten symboliczny nowy początek, jakim jest pierwszy dzień roku. 
Ważna uwaga na początek: moim zdaniem lepiej jest nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów i wprowadzać jednocześnie ostrych restrykcji w wielu dziedzinach ży…

Dziesięć lat z minimalizmem

Za długo mnie tutaj, na blogu, nie było. Powodów ku temu było wiele, nie będę po raz kolejny się tłumaczyć. Jeśli czytasz te słowa, prawdopodobnie chociaż trochę mnie lubisz, więc po prostu przepraszam cię za tę ciszę. Trudno wrócić po tak długiej przerwie, ale jest tylko jeden sposób, by tę trudność przełamać. Usiąść i napisać. 
Mija 10 lat od mojego pierwszego zetknięcia się z koncepcją minimalizmu. Nie sądziłam wtedy, że dekadę później będę go nadal stosować. Co więcej, nawet nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek poczuję się minimalistką. Od tamtego czasu bardzo wiele w moim życiu się zmieniło. Właściwie pod każdym względem na lepsze. Jeśli śledzisz mojego bloga lub kanał, znasz już dobrze historię tych zmian, nie będę więc tym razem opowiadać tej historii po raz kolejny. 
Nie zastanawiam się, co będzie za kolejne 10 lat. Jaka będę, gdzie i jak będę żyć? Tego nie wie nikt. Być może nie będzie mnie już wśród żywych. Tego też nie wiadomo. Nie ma to zresztą żadnego znaczenia dla teg…