Przejdź do głównej zawartości

Dni czterdzieści

Chrześcijanie przechodzą teraz okres wielkiego postu, czas pokuty, modlitwy i rezygnacji. Jak wiecie, nie jestem związana z żadnym kościołem, ale uważam umiejętność wyznaczania sobie granic za bardzo istotną dla rozwoju człowieka. Ćwiczę samoograniczanie w różnych dziedzinach życia przez cały rok, nie tylko w poście. Uważam, że bardzo pomaga ono w poznaniu siebie i we wzmocnieniu ducha. Hartuje. Uczy dystansu, do siebie i do świata. 

Chciałam Was podpytać o to, czy Wy, jeśli wierzycie i praktykujecie, wyznaczacie sobie na ten czas jakieś szczególne zadania wymagające rezygnacji z jakiegoś przyzwyczajenia lub udogodnienia? Czy ci z Was, którzy nie są osobami wierzącymi, stosują jakieś formy samoograniczania w tym czy w innym czasie? Podejrzewam, że tak, bo skoro blog skupia osoby zainteresowane tematyką prostoty i minimalizmu, zapewne nie brakuje wśród Czytelników osób, które doceniają znaczenie takich praktyk. Minimalizm uczy dobrowolnej rezygnacji z tego, co nieistotne, a czasem nawet i z tego, co ważne, ale nie aż tak bardzo.

Zrezygnować na stałe lub czasowo można z bardzo wielu spraw i rzeczy. Z jedzenia słodyczy, używek, przyjemności i rozrywek, zakupów, korzystania z internetu... To chyba najbardziej znane i najczęstsze formy wyrzeczenia. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń. Czego łatwo się Wam wyrzec, a co wydaje się wyzwaniem niemożliwym? 

Popularne posty z tego bloga

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…