Przejdź do głównej zawartości

Ćwiczenia z wewnętrznej wolności

W jednym z niedawnych wpisów cytowałam słowa Dominique Loreau na temat wewnętrznej wolności i utraty zainteresowania sobą. Na Facebooku jedna z czytelniczek zapytała, w jaki sposób dojść do tego stanu.  

Na wewnętrzną wolność składa się wiele czynników, niektóre osoby mają ją w sobie od zawsze, takie są z natury. Można ją jednak również w sobie świadomie rozwijać, stopniowo uwalniając się od różnych krępujących ją więzów. To temat na wiele rozmów, pozwólcie, że podejdziemy do sprawy metodycznie i po kawałku będziemy się w niego wgłębiać. Unikając tasiemcowych wpisów (tę uwagę kieruję do samej siebie). 

Ćwiczenie pierwsze - nauka nieporównywania się z innymi. 

Jesteśmy przyzwyczajani od najmłodszych lat do tego, że wszelka ocena zachodzi na podstawie porównywania, rankingów i klasyfikacji. Jaś jest mądrzejszy od Piotrusia, rysunek Ewci był najładniejszy w całej grupie, a Tomeczek najszybciej biega. Wpaja się nam przekonanie, że musimy nie tylko porównywać się z innymi, ale też dążyć do tego, by ich wyprzedzać. Zasłużyć na odznakę najlepszego. 

Trudno jest się „wypisać” z tego nieustającego konkursu. Nasze patrzenie na świat jest zdominowane przez potrzebę przyznawania punktów, wystawiania ocen, tworzenia list hitów i kitów. 

Na początek warto poćwiczyć opisywanie rzeczy, osób i zjawisk bez porównywania ich między sobą. Dajmy na to, że masz opowiedzieć o trzech różnych dziewczynach, patrząc na ich zdjęcia, ale nie możesz, opisując daną osobę, odwoływać się do pozostałych zdjęć. Na przykład nie możesz mówić, że osoba A jest wyższa od osoby B, a osoba C ma ładniejszy sweterek. Nie wolno ci również wartościować tego, co widzisz, spróbuj opisywać, nie oceniając. Nie mów o tym, co ci się podoba, a co ci przeszkadza. Zachowaj swoją subiektywną ocenę dla siebie. 

Jeśli patrzymy na ludzi, nie porównując ich między sobą, widzimy ich inaczej. Każdego jako osobną jednostkę, a nie jako zestaw elementów do ułożenia w kolejności od największego do najmniejszego albo od najbardziej do najmniej ulubionego.

Nieporównywanie siebie do innych może na początku wydawać się niewykonalne. Jednak gdy ćwiczy się powstrzymywanie się od oceniania ludzi, z czasem łatwiej jest również przestać oceniać siebie samego. A gdy nie oceniasz ani innych, ani siebie, przestajesz tworzyć ten ranking w swojej głowie, w którym próbujesz umiejscowić także własną osobę. 

Nie jesteś ani lepszy, ani gorszy od innych ludzi. Jesteś sobą, niepowtarzalnym. Nie musisz niczego udowadniać. Jeśli ktoś chce się z Tobą ścigać, pozwól, by odjechał z piskiem opon. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Roczny post zakupowy

Bardzo potrzebowałam tak długiej przerwy w blogowaniu. Rozwijanie kanału na YouTube pochłania dużo wysiłku i uwagi, a wciąż wielu rzeczy muszę się nauczyć i nie wszystko jeszcze wychodzi mi tak, jakbym chciała. Jednak uczę się, a oglądających przybywa, od maja uzbierało się już ponad 600 subskrybentów i odbiór materiałów, które publikuję, jest pozytywny, co zachęca do dalszej pracy w tym kierunku.
Dałam sobie czas, by zdecydować, czy chcę nadal pisać bloga, a jeśli tak, jak to pisanie ma w przyszłości wyglądać. Wiem, że aby Wam czytało się dobrze to, co tworzę, nie mogę traktować blogowania jako obowiązku. Tylko wtedy, gdy będę pisać z wewnętrznej potrzeby i z przyjemnością, będzie to miało sens. 
Minęło kilka miesięcy. Wystarczająco dużo czasu, bym mogła spojrzeć z dystansem na to, w jaki sposób chcę kontynuować swoją internetową działalność. Doszłam do wniosku, że najlepiej będzie połączyć jej dwa rodzaje, tak, by się wzajemnie uzupełniały. Blog daje możliwość dokładniejszego wyjaś…

Dyscyplina - Wyzwanie Poliglotki na półmetku

Wiedziałam, że maj będzie dla mnie miesiącem pełnym wzywań i intensywnej pracy. Wobec tego, gdy Sandra zaproponowała mi udział w Wyzwaniu Poliglotki, miałam pewne obawy, czy podołam zadaniu i czy naprawdę będę zdolna znaleźć codziennie czas na pracę nad moim greckim. Bo dzieje się sporo: pracuję jak zawsze nad tłumaczeniami, bo to moje główne źródło zarobków. Jednocześnie kończę pisać trzecią książkę, mam jeszcze czas do końca czerwca na oddanie tekstu, ale z uwagi na planowany w drugiej połowie czerwca wyjazd na Kretę chciałabym jednak uwinąć się z pisaniem do połowy przyszłego miesiąca, by wyjechać ze swobodną głową. Poza tym przygotowuję dla Was pewną niespodziankę związaną z blogiem, jak już wspominałam. A prócz tego prowadzę życie rodzinne, towarzyskie, regularnie się gimnastykuję... 
Pisałam Wam niedawno, jak wielkie znaczenie w nauce języka obcego ma znalezienie mocnej motywacji. Jednak sama motywacja, nawet najlepsza, nie wystarczy, by wytrwać w postanowieniach w perspektywie…

Sprzątanie zaczyna się w głowie

Nie jestem odkrywcza, twierdząc, że sprzątanie zaczyna się w głowie. Jak wiele innych procesów. Odchudzanie, wypoczywanie, zmiany.

Zacznijmy od jego postrzegania. Często przedstawia się sprzątanie jako czynności nielubiane i nużące. Niektórzy wręcz nim pogardzają i uważają za zajęcie niegodne. To chyba spuścizna czasów, gdy porządki były domeną kobiet oraz osób ubogich lub nisko urodzonych. Nadal zdarza się, że nie szanuje się osób, które zajmują się sprzątaniem zawodowo. Znam osobę, która zatrudnia panią do sprzątania domu wcale nie dlatego, że nie ma czasu, siły czy możliwości, ale dlatego właśnie, że uważa to zajęcie za poniżające, niegodne. 


Wielu ludzi nie lubi sprzątać, bo to ich zdaniem strata czasu, syzyfowa praca, którą trzeba zaczynać od nowa, gdy tylko się skończy. Jednak naturalnym jest, że próbuje się unikać tego,  czego się nie lubi. Opóźnia, robi byle jak, byle było. Szuka wymówek, by usprawiedliwić to, że znów miało się coś innego do zrobienia. 
Czym to grozi?  Tym, że …