Przejdź do głównej zawartości

Duch swobodny i spokojny

W ramach objaśnienia do ostatniego minicyklu wpisów o wewnętrznej wolności, który niektórym osobom może się wydawać zupełnie niezwiązany z tematyką bloga - minimalizmem i dobrowolną prostotą... Takie odniosłam wrażenie. 

Wbrew pozorom są to tematy ściśle powiązane. Minimalizm to dążenie do życia intencjonalnego, świadomego. Do osiągnięcia spokoju ducha, za którym tak wiele osób tęskni, a niewielu udaje się go osiągnąć. Do tego, by nie zakłócać odczuwania radości istnienia.

Ćwiczenie uniezależniania swojego dobrego samopoczucia od zewnętrznych okoliczności i ocen otoczenia oraz nauka nieprzeceniania znaczenia własnej osoby dla świata, uwalnianie się od swojego ego - czyli ćwiczenie wewnętrznej wolności - temu właśnie służą. 

Źródło: Pinterest
Łatwo to przeoczyć. Owszem, pozbywanie się fizycznego nadmiaru, wprowadzanie porządku w otoczeniu, eliminowanie zbędnych obciążeń materialnych, też są w tym procesie (bardzo!) potrzebne, ale stanowią tylko część koniecznych do wykonania kroków. Bez pracy w wymiarze duchowym nie osiągnie się opisanego powyżej stanu i wciąż będzie człowieka coś uwierać, coś przeszkadzać. 

Szafa, graty, kosmetyki, książki, posiadanie, zarabianie, oszczędzanie, zarządzanie czasem - tak, bardzo tak. Wszystkie te tematy i wiele innych trzeba przepracować, ale nie można się na nich zatrzymać. Sama ich nie unikam, a wręcz lubię, jednak jestem w pełni przekonana, że warto czasem sięgnąć ciut dalej i głębiej. Dlatego obok spraw lekkich i przyjemnych od czasu do czasu przynudzę co nieco, nawet jeśli komuś to się wyda mniej interesujące niż ładne zdjęcia z Pinteresta, które też czasem wklejam. Trudno, lubię być nudziarą.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…

Generalne porządki metodą minimalistki

Chciałabym, żeby blog i kanał na YouTube przestały być odrębnymi bytami i zaczęły wzajemnie się uzupełniać. Będę starać się, by każdemu opublikowanemu materiałowi wideo towarzyszył tekst, który będzie jego dopełnieniem. 
Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do materiału pod tym samym tytułem, który możecie obejrzeć tutaj:

Opowiadam w nim o moim pomyśle na uproszczenie generalnych porządków. Uważam, że raz na jakiś czas dobrze jest zrobić taki pełen przegląd domu lub mieszkania, zajrzeć w każdy zakamarek, sprawdzić stan posiadania. Jednak trudno byłoby mi wygospodarować cały weekend czy kilka dni, a przecież takie bardzo dokładne porządki wymagają sporo czasu. Są też dość wymagającym procesem pod względem psychicznym, emocjonalnym, bo porządkując, trzeba podejmować szereg mniejszych i większych decyzji. Czego się pozbyć, w jaki sposób, co zostawić, jak zorganizować i poukładać te rzeczy, które zdecydowaliśmy się zatrzymać. 
Pomyślałam więc, że najłatwiej będzie to duże zadanie podzielić na …

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…