Przejdź do głównej zawartości

Duch swobodny i spokojny

W ramach objaśnienia do ostatniego minicyklu wpisów o wewnętrznej wolności, który niektórym osobom może się wydawać zupełnie niezwiązany z tematyką bloga - minimalizmem i dobrowolną prostotą... Takie odniosłam wrażenie. 

Wbrew pozorom są to tematy ściśle powiązane. Minimalizm to dążenie do życia intencjonalnego, świadomego. Do osiągnięcia spokoju ducha, za którym tak wiele osób tęskni, a niewielu udaje się go osiągnąć. Do tego, by nie zakłócać odczuwania radości istnienia.

Ćwiczenie uniezależniania swojego dobrego samopoczucia od zewnętrznych okoliczności i ocen otoczenia oraz nauka nieprzeceniania znaczenia własnej osoby dla świata, uwalnianie się od swojego ego - czyli ćwiczenie wewnętrznej wolności - temu właśnie służą. 

Źródło: Pinterest
Łatwo to przeoczyć. Owszem, pozbywanie się fizycznego nadmiaru, wprowadzanie porządku w otoczeniu, eliminowanie zbędnych obciążeń materialnych, też są w tym procesie (bardzo!) potrzebne, ale stanowią tylko część koniecznych do wykonania kroków. Bez pracy w wymiarze duchowym nie osiągnie się opisanego powyżej stanu i wciąż będzie człowieka coś uwierać, coś przeszkadzać. 

Szafa, graty, kosmetyki, książki, posiadanie, zarabianie, oszczędzanie, zarządzanie czasem - tak, bardzo tak. Wszystkie te tematy i wiele innych trzeba przepracować, ale nie można się na nich zatrzymać. Sama ich nie unikam, a wręcz lubię, jednak jestem w pełni przekonana, że warto czasem sięgnąć ciut dalej i głębiej. Dlatego obok spraw lekkich i przyjemnych od czasu do czasu przynudzę co nieco, nawet jeśli komuś to się wyda mniej interesujące niż ładne zdjęcia z Pinteresta, które też czasem wklejam. Trudno, lubię być nudziarą.


Popularne posty z tego bloga

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube, w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem. 
Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian w mo…

Minimalizm na Nowy Rok - postanowienia

Nie podejmuję noworocznych postanowień, mówiłam już o tym wielokrotnie. Wolę wprowadzać zmiany wtedy, gdy czuję się do nich gotowa, w dowolnym momencie roku. Nie czekam ze swoimi osobistymi zobowiązaniami do poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca. Od dawna uważam, że początek stycznia jest nienajlepszym momentem na takie działania, bo to czas zimowej ciemnicy, często depresyjnej aury i innych nieprzyjemnych okoliczności. Nie znaczy to jednak, że nie kibicuję osobom, które podejmują noworoczne próby zmiany nawyków. Zawsze warto pracować nad sobą i ulepszaniem swojej codzienności. 
Oto więc kilka moich propozycji na plan zmian/postanowienia noworoczne. Oczywiście można je wykorzystać także w innym czasie, ale można też wdrożyć je, czyniąc użytek z energii, jaką daje ten symboliczny nowy początek, jakim jest pierwszy dzień roku. 
Ważna uwaga na początek: moim zdaniem lepiej jest nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów i wprowadzać jednocześnie ostrych restrykcji w wielu dziedzinach ży…

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…