Przejdź do głównej zawartości

W cudzych butach

Pisałam kiedyś o tym, że nie należy porównywać się do innych. Jesteśmy niepowtarzalni i w tym tkwi piękno człowieka - każdy jest odmienny. Nikt nie jest lepszy ani gorszy. 

Porównywanie się nie ma sensu z wielu względów, ale wiem, że trudno się od niego odzwyczaić. Od dzieciństwa jesteśmy w nim ćwiczeni, ale przede wszystkim tkwi w naszej naturze, wychowanie i kultura jedynie wzmacniają tę tendencję. Można jednak starać się nad nią panować i pamiętać o tym, że nie służy rozwojowi.

Myślałam sobie o tym ostatnio, że warto go unikać jeszcze z jednego ważnego powodu. Podstawą do porównania jest dokonanie oceny człowieka, do którego się przymierzamy, a nasze postrzeganie innych ludzi jest przecież bardzo fragmentaryczne, nigdy nie znamy całości obrazu. Nie siedzimy innym w głowach, nie znamy dokładnie ich historii, nie wiemy, co ich gryzie po nocach. Ktoś, kto wydaje się nam uosobieniem sukcesu, może w zaciszu domowym wypłakiwać sobie oczy z samotności albo upijać się do lustra. Śmierdzący moczem kloszard śpiący na kartonach pod mostem może być całkiem zadowolonym z życia gościem. Uwielbiana przez tłumy medalistka przyznaje się do ciężkiej depresji. Piękna kobieta, której zazdrościmy sylwetki i powodzenia, nie potrafi cieszyć się życiem, bo w dzieciństwie padła ofiarą molestowania. Pozornie kochające się małżeństwo za zamkniętymi drzwiami okazuje się być związkiem kata i ofiary. Przykłady, realne i hipotetyczne, można by mnożyć bez końca.

Nie wiesz, doprawdy nie masz bladego pojęcia, co dokucza twojemu bliźniemu, nie wiesz, przez co przeszedł, zanim znalazł się tam, gdzie jesteś. Bardzo lubię to angielskie powiedzenie, że nie należy oceniać ani krytykować innego człowieka, zanim nie przejdzie się mili w jego butach. Rzecz jednak w tym, że nawet próbując postawić się w sytuacji innego człowieka, wyobrazić sobie, co on czuje i czego doświadczył, nadal mamy tylko pewne pojęcie, wyobrażenie, wciąż widzimy tylko fragment rzeczywistości, na dodatek zniekształcony przez nasze własne postrzeganie, przefiltrowany przez naszą osobistą historię i sposób patrzenia na świat. 

Porównując się z innymi, porównujesz się wyłącznie do swojej wizji tych osób, czyli torturujesz się (albo łechcesz swoją próżność) obrazem, który istnieje tylko w twojej głowie. Nie porównuj się więc z nikim ani nie oceniaj ludzi, nic dobrego z tego nie wyniknie.

Zdjęcie z banku zdjęć Jest Rudo


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DDTVN, Dojrzewalnia Liderek i trudny powrót do codzienności

Trudno jest mi wrócić do normalnego rytmu pisania i nagrywania. Nie mogę się przemóc, by znów pisać o zwykłych, codziennych sprawach. 
Zawsze wydawało mi się, że w żałobie po stracie jednej z najbliższych osób będę przede wszystkim płakać. A tymczasem rzadko mam na to ochotę. Smutek dotyka mnie w zupełnie inny sposób. Siedzi gdzieś głęboko i nieszczególnie mam ochotę go uwalniać. Nastrój faluje, czasem więcej we mnie gniewu na to, że Taty już nie ma, czasem więcej czułości i wdzięczności za to, że był z nami tak długo, ile było to możliwe. 
Blog i kanał na YouTube chwilowo zeszły na dalszy plan, bo moje serce i myśli są teraz gdzie indziej. Są inne ważne sprawy do załatwienia i uporządkowania, część dotyczy przeszłości, część jest istotna dla przyszłości niektórych osób z naszej rodziny, skupiam się więc na tych formalnościach, spotkaniach i załatwianiach. 
Wiem, że z czasem będę czuła coraz silniejszą potrzebę komunikowania się z Wami, czytelnikami i widzami. Z czasem też łatwiej bę…

Kolorowa szafa minimalistki - także na wakacjach

Ostatni wpis z połowy czerwca. Aż trudno uwierzyć. Jednak to prawda. Nie chcę Was zamęczać tłumaczeniami, dlaczego tak długo milczałam. Niedługo minie pół roku od śmierci Taty. Ostatnie miesiące wbrew pozorom były nie tylko czasem smutku, ale przede wszystkim czasem ważnych zmian w życiu naszej rodziny, częściowo wymuszonych przez odejście Taty, a częściowo przez nią sprowokowanych (?), a może tylko przyspieszonych. Kilka z tych zmian jest naprawdę pozytywnych, dotyczą głównie życia mojej Siostry. W skrócie napiszę tylko, dla tych z Was, którzy zawsze trzymali za nią kciuki (wiecie, że Ula jest osobą niesłyszącą), że Sister zmieniła pracę i na razie jest bardzo zadowolona. A my cieszymy się, że jest doceniana i że ma szanse na rozwój i lepszą jakość życia.
Bałam się, że nie będę umiała już pisać tutaj. Jednak z tym jest chyba jak z jazdą na rowerze. Wystarczy usiąść i zacząć, a reszta idzie już sama...
Oprócz tego, że dużo działo się różnych rzeczy, które wymagały mojej uwagi czy wsp…

Bez Taty. Pocieszenie.

Minęło trzy tygodnie od śmierci Taty. Przez ten czas nie myślałam nawet o blogowaniu, oprócz krótkiego komunikatu opublikowanego tutaj, zamieściłam jedynie materiał na kanale YT, by również widzom wyjaśnić moje czasowe zniknięcie. 
Tata zmarł nagle i niespodziewanie, na rozległy zawał serca. Źle się poczuł i pogotowie zabrało go bardzo szybko do szpitala, ale nie udało się go odratować. Gdy nas do niego wpuszczono, żegnaliśmy się jedynie z ciałem, za które jeszcze oddychała maszyna, ale życia już w nim nie było. 
Te pierwsze dni były bardzo trudne, bo nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało. Tak to już jest ze śmiercią, nie da się na nią przygotować. Tata miał problemy z sercem od dawna, ale był pod stałą kontrolą kardiologa, wydawało się, że wszystko jest w porządku. Do ostatniej chwili był aktywny, pełen energii i humoru. Tym większym zaskoczeniem było jego odejście.
W kolejnych wpisach wrócę do zapowiadanych tematów, ale pozwólcie, że dzisiaj jeszcze podzielę się z Wami tym, co m…