Przejdź do głównej zawartości

Siła przyciągania

W ostatnich wpisach przewijał się temat poznawania siebie. Przypomniała mi się w związku z tym książka, którą czytałam podczas urlopu. 

Na bloga autorki, Anny Piwowarskiej, Autentyczny copywriting, trafiłam, gdy pisała o swojej „liście rzeczy do niezrobienia” i o tym, jak minimalizm pomaga jej w codziennym życiu. Ucieszyłam się, gdy wydała książkę „Autentyczność przyciąga” o koncepcji budowania marki na autentycznym przekazie. Nie zawiodłam się na tej lekturze, chociaż pewnie nie sięgnęłabym po nią w księgarni, gdybym wcześniej nie znała bloga Ani - po prostu niezbyt interesują mnie zagadnienia marketingu i budowania marki, chociaż być może jako blogerka powinnam być nimi bardziej zainteresowana. 

Jednak ta książka nie jest typowym poradnikiem biznesowym (na które mam alergię). Podpowiada przede wszystkim, jak pracować nad swoim przekazem do świata tak, aby był on szczery, prawdziwy i przejrzysty. Opiera się na konkretnych przykładach, prawdziwych historiach, nie teoretyzuje. Z mojego punktu widzenia drugim najważniejszym elementem „Autentyczności...” są porady Ani na temat pisania, tekstów na bloga, na stronę internetową. Dużo ciekawych i przydatnych uwag, także z podaniem praktycznych przykładów, również negatywnych.

Najbardziej jednak urzekło mnie to, co Ania pisze na temat poznawania siebie i bycia sobą. Zamiast na sucho zachwalać, podzielę się z Wami kilkoma cytatami:

(...) nie ma na świecie drugiej takiej osoby jak ty. Tylko ty możesz być „najtwojszą” wersją ciebie. Kiedyś musieliśmy się kreować, teraz, żeby pokazać siebie, musimy się poznać. Dlatego kiedy jesteś sobą w tym, co robisz, nie musisz się martwić, czy nadal jesteś trendy, czy już passé. (...)
 Poznawanie i akceptacja tego, kim jesteś - w swoich możliwościach i ograniczeniach - może być najtrudniejszym elementem całego procesu. (...) Kiedy raz wkroczysz na drogę samopoznania i autentyczności, poczujesz, jakie to wspaniałe uczucie być sobą, realizować swoje potrzeby, wiedzieć, dokąd dążysz, co ci służy i jak wielką jest ulgą, gdy nie trzeba udawać nikogo innego - ani przed sobą, ani przed innymi. (...)
Poznawania siebie nie jesteśmy uczeni w szkole ani na studiach. Nie każdy z nas ma wrodzoną ciekawość siebie, która skłania go do przyglądania się sobie, zadawania pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Czasem poznanie siebie wydaje się czymś wręcz niebezpiecznym i zagrażającym. Strach budzi to, co strasznego, bolesnego i niewygodnego możemy w sobie odkryć. Zamiast tego wolimy założyć na twarz maskę, która sprawia, że czujemy się bezpieczni. Póki się nie odsłonimy, nikt nas nie dosięgnie i nie zrani. (...)
Z akceptacji i sympatii dla siebie rodzi się prawdziwa siła, wiara, że to, co robisz, ma sens, oraz wsparcie udzielane sobie w momentach, gdy napotykasz trudności albo chwilowo tracisz zapał.
Mogłabym tak długo jeszcze cytować, ale nie będę Wam tu całej książki przepisywać. Nie będę Wam psuć przyjemności z czytania, jeśli jeszcze nie znacie „Autentyczności...” Miłej lektury!


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeszcze prościej

To, że ostatnio rzadko poruszam na blogu temat minimalizmu, nie znaczy, że przestał być dla mnie ważny. Jest nadal istotny, ale w inny sposób niż wtedy, gdy wprowadzałam największe zmiany w swoim życiu i przestrzeni osobistej. Pisałam o tym we wpisie Procesy w tle
Po ośmiu latach mówienia i pisania o nim czuję przesyt. Nie mam już ochoty czytać książek ani blogów związanych z tym tematem. Nie twierdzę, że nie warto, bo wiele mądrych treści wciąż powstaje, jedynie ja nie mam już potrzeby dalej drążyć tych kwestii.

Nadal bardzo istotna jest dla mnie prostota, coraz ważniejsza. To raczej już nie ulegnie zmianie, bo zawsze ją lubiłam, a z czasem stała się dla mnie myślą przewodnią. W każdej dziedzinie życia. Prostota wypowiedzi, przekazu, formy i treści. W estetyce i ubiorze. W wystroju mieszkania. Na talerzu - bardzo istotna. Prostota i skuteczność rozwiązań - w pracy, nauce, komunikacji. Nie zajmują mnie natomiast zbytnio sprawy ilości rzeczy i zajęć, które na pewnym etapie były tak …

Jak żyć?

Gdy wydawnictwo Otwarte zaproponowało mi przesłanie do zrecenzowania książki Matsa i Susan Billmarków „Naucz się żyć”, poczułam się zaintrygowana z kilku powodów. Po pierwsze: tytuł. Pomyślałam, że to odważne przedsięwzięcie, próba napisania poradnika odpowiadającego na słynne pytanie „Jak żyć?”. Po drugie: informacja o tym, że pozycja ta jest w Szwecji bestsellerem, sprzedała się w ponad 500 tys. egzemplarzy. A trzecim powodem, dla której chciałam ją przeczytać, była bardzo wesoła i kolorowa okładka. Wiadomo, nie ocenia się książki po okładce, ale ta bardzo zachęcała do lektury.

Obiecałam sobie, że nie przeczytam niczego na temat słynnego duńskiego hygge, wystarczył mi jeden artykuł w jakimś kolorowym magazynie przejrzany u fryzjera, ale poradnik „Naucz się żyć” wydawał się nie mieć na szczęście nic wspólnego ze wspomnianym zjawiskiem, oprócz skandynawskiej proweniencji. 
Lektura okazała się satysfakcjonująca. Książka objętościowo niewielka, ale skoncentrowana treściowo. Myślałam, ż…

Zanim nazwiesz prezesa idiotą...

Za sobą mam wielkie ufff. Westchnienie ulgi, bo we wtorek zakończyłam megazlecenie, o którym pisałam ostatnio. Ponad dwa miesiące bardzo intensywnej pracy umysłowej. Przyznaję, że teraz jestem nieco sflaczała intelektualnie i jeszcze niegotowa na większy wysiłek. Na razie wysypiam się, nadrabiam zaległości domowe i towarzyskie, odpoczywam. Leniuchuję bez wyrzutów sumienia. Wracam do równowagi.
Pomyślałam, że oprócz minicyklu o szczęściu równolegle poopowiadam Wam trochę o tym, jak wygląda życie osoby pracującej na własny rachunek, bo często o to pytacie. Dzięki internetowi i możliwościom pracy zdalnej coraz więcej osób może brać pod uwagę takie rozwiązanie. A jest ono na pewno bardzo kuszące. Obiecuje wolność, niezależność. Więcej czasu wolnego, mniej stresu. Brak szefa nad sobą, brak konieczności dzielenia miejsca pracy z ludźmi, których obecność nie zawsze jest nam miła. 
Temat to bardzo szeroki, więc na jednym wpisie się na pewno nie skończy. Mam wrażenie, że istnieje sporo fałszy…