Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

Dzisiaj jest życie

Rozkwitły na blogach podsumowania roku 2015. Cieszy, że ludzie mają się z czego cieszyć. Inni planują 2016. Też dobrze. Plany nikomu nie zaszkodzą, i tak los nieubłaganie je zweryfikuje. Inni postanawiają. Zrobić to, nie robić owego. Zobaczyć, spróbować. Przestać albo zacząć. Postanowienia niby nic złego, chociaż czasem, gdy nie udaje się ich zrealizować (a noworocznych nie udaje się utrzymać podobno aż w 90%), można nabrać przekonania o własnej nieskuteczności, słabej woli i braku wytrwałości. Lepiej więc zachować ostrożność, by się nie zablokować.
Wszystko to z powodu zmiany daty. Umownego systemu odmierzania czasu, który płynie sobie niezależnie od tego, czy go mierzymy, czy też nie. 
Nie wzrusza mnie ta data. Owszem, czasem obchodzę Sylwestra na prywatkach lub kolacji z najbliższymi, ale robię to tylko dla przyjemności spędzenia miło czasu z ważnymi dla mnie osobami. Bywały też Sylwestry kinowe, które mają wiele uroku, o ile człowiek zdoła nie zasnąć na czwartym seansie nad ranem…

Święta nieprzymusowe

W przedświątecznych rozmowach często słyszałam ostatnio stwierdzenia, że na Święta różne rzeczy muszą być zrobione. Musi być posprzątane na wysoki połysk, musi być dużo jedzenia, muszą być prezenty, musi być choinka i mnóstwo pięknych dekoracji.  
W pierwszych latach prowadzenia własnego gospodarstwa domowego też pielęgnowałam w sobie przekonanie o takich świątecznych „musach”. O tym, że musi być obficie i bogato. Wydawało mi się, że im więcej wysiłku włożę w przygotowania, tym lepsze będą Święta. Piękne i wyjątkowe. 
Sporo wysiłku kosztowały te starania. A i tak zawsze czegoś nie udało się zrobić, czasu było za mało i trzeba było choinkę ubierać w ostatniej chwili, albo sprzątać w pośpiechu. Grudzień nie tylko w mojej branży jest okresem nawału pracy, więc niełatwo było znaleźć czas na wszystkie zaplanowane czynności do wykonania. Niestety, przedświąteczna histeria i bieganie w gorączce sprawiały, że gdy siadaliśmy do wigilijnej kolacji, często byłam zbyt zmęczona, by się tym moment…

Minimalizm dla zaawansowanych - premiera

Cykl wydawniczy wygląda tak, że od zakończenia pracy nad książką do czasu, gdy zagości ona na półkach księgarni, mija kilka miesięcy. I tak, jak w chwili kończenia pracy świeżo napisane słowa wciąż tłoczyły mi się w głowie, prześladowały mnie na każdym kroku i przypominały przy każdej okazji, to teraz, gdy trzymam niedawno wydrukowany egzemplarz „Minimalizmu dla zaawansowanych”, patrzę na niego już trochę jak na obce ciało, chociaż mające w sobie dużą cząstkę mnie. Od wczoraj książka jest w oficjalnej sprzedaży, zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej. 
Wydawało mi się niegdyś, że to napisanie i wydanie pierwszej książki będzie dla mnie jednym z ważniejszych wydarzeń w życiu, ale okazuje się, że ta kolejna wcale nie jest mniej ważna. Inaczej się ją pisało i mam do niej inny stosunek emocjonalny. Sam fakt, że ją wydano, jest po części wynikiem tego, jak pozytywnie Wy, czytelnicy, przyjęliście tę pierwszą: na stronie wydawnictwa Black Publishing „Minimalizm po polsku” gości w…

25 sposobów na upraszczanie życia

Znalazłam niedawno w czeluściach internetów (za pośrednictwem Pinteresta) zgrabny wpis na amerykańskim blogu Life at Cobble Hill Farm o wymownym tytule 25 Ways to Simplify Your Life. Pomyślałam, że warto byłoby go przetłumaczyć albo przybliżyć, bo dość często piszą do mnie osoby nieznające dobrze angielskiego z prośbami o adresy stron z polskimi tłumaczeniami np. wpisów Lea Babauty. 
Poniżej więc lista 25 pomysłów na uproszczanie życia napisana na podstawie wspomnianego posta, nieco zmodyfikowana, z moimi komentarzami (kursywą) w kilku miejscach. Jak pisze autorka listy, nie wszystkie punkty każdemu się spodobają, ale moim zdaniem może być to dobra „lista kontrolna”, dzięki której można ocenić, na jakim etapie zaawansowania w procesie upraszczania jesteśmy. Albo zainspirować się do kolejnych zmian. 
25 sposobów na uproszczenie życia:
1. Uprość garderobę - miej mniej ubrań, ale lepszej jakości i w dobrych fasonach. Dodałabym od siebie, że warto poszerzyć wiedzę na temat kupowania ubrań…

Błędy, moi przyjaciele

Pod ostatnim wpisem o zakupach jedna z czytelniczek poprosiła o radę: U mnie z zakupami nie jest aktualnie źle, chociaż kiedyś bywało różnie :) Staram się układać sobie wszystko w odpowiednim porządku w głowie, bo to przecież sedno każdych naszych poczynań.  Mam tylko taki problem - już jestem taka mądra, hop do przodu, aż tu nagle sama siebie sprowadzam ,,do parteru" i robię po staremu, niezbyt roztropnie...Cały czas zaliczam taką hiperbolę w swoim rozwoju, wznoszę się i przez myśl mi nie przejdzie, że mogłabym wrócić do starych zachowań, a tu nagle szok i spadam prosto na twarz :)  I znowu jestem na dole, i dalej ta sama historia.  Nie wiem, może nie umiem się uczyć na błędach? (!) Nad umiejętnością uczenia się na błędach rozmyślałam ostatnio często. Temat jest mi bliski, bo przez długi czas nie potrafiłam w pełni wykorzystywać porażek i pomyłek. Owszem, potrafiłam się do nich przyznawać, sama przed sobą i przed innymi także. To już nieźle, bo wiele osób ma problem z powiedzeniem:…