Przejdź do głównej zawartości

25 sposobów na upraszczanie życia

Znalazłam niedawno w czeluściach internetów (za pośrednictwem Pinteresta) zgrabny wpis na amerykańskim blogu Life at Cobble Hill Farm o wymownym tytule 25 Ways to Simplify Your Life. Pomyślałam, że warto byłoby go przetłumaczyć albo przybliżyć, bo dość często piszą do mnie osoby nieznające dobrze angielskiego z prośbami o adresy stron z polskimi tłumaczeniami np. wpisów Lea Babauty. 

Poniżej więc lista 25 pomysłów na uproszczanie życia napisana na podstawie wspomnianego posta, nieco zmodyfikowana, z moimi komentarzami (kursywą) w kilku miejscach. Jak pisze autorka listy, nie wszystkie punkty każdemu się spodobają, ale moim zdaniem może być to dobra „lista kontrolna”, dzięki której można ocenić, na jakim etapie zaawansowania w procesie upraszczania jesteśmy. Albo zainspirować się do kolejnych zmian. 

25 sposobów na uproszczenie życia:

1. Uprość garderobę - miej mniej ubrań, ale lepszej jakości i w dobrych fasonach. Dodałabym od siebie, że warto poszerzyć wiedzę na temat kupowania ubrań, oceny materiałów, szukania lub budowania swojego stylu, dopasowywania kolorystyki do typu urody. Polecam znany Wam zapewne znakomity blog Marii Ubieraj się klasycznie oraz książkę Joasi Glogazy „Slow fashion. Nadchodzi modowa rewolucja”. 

2. Przechowuj ubrania uporządkowane według kategorii. Będzie ci łatwiej ocenić, co masz/czego nie masz. 

3. Uprość wystrój domu - jak w pkt 1, zredukuj liczbę dekoracji. Pozostaw sobie rzeczy, które mają dla ciebie szczególne znaczenie, takie, z którymi czujesz się szczególnie związany(-a). 

4. Zacznij prowadzić domowy budżet. Zmniejszy to ilość stresów związanych z finansami i pomoże ci śledzić, jak wydajesz pieniądze. 

5. Naucz się zostawiać pracę w pracy. 

6. Zrób porządki w komputerze. Stare e-maile, zakładki itp. tylko zapychają pamięć komputera i są przyczyną stresów. Usuń nieaktualną korespondencję i zakładki do nieodwiedzanych stron. Sprzątaj na bieżąco. 

7. Wyłącz telewizor. Ogranicz oglądanie telewizji i spędzaj zaoszczędzony czas z bliskimi, znajomymi. Wiem, że dla wielu czytelników bloga ta rada jest zbędna, bo coraz więcej osób rezygnuje z TV. Ale być może niektórzy rekompensują to sobie, spędzając więcej czasu w sieci albo bawiąc się smartfonem...

Kreteńczycy grający na ulicy Chanii w tryktraka. Zdjęcie - Robert Meyer.
8. Odkładaj rzeczy na miejsce zaraz po użyciu. 

9. Przez rok pozbywaj się jednej niepotrzebnej rzeczy tygodniowo. Jeśli coś kupujesz, stosuj zasadę „jeden za jeden” - w zamian pozbądź się jednego przedmiotu z już posiadanych. 

10. Stwórz listę szybkich i łatwych do przygotowania potraw. To znacznie ułatwi ci przygotowanie posiłków po powrocie z pracy. 

11. Planuj posiłki, aby uprościć zakupy i lepiej wykorzystywać zapasy.

12. Pozbądź się nieużywanych kuchennych gadżetów i urządzeń oraz nadmiaru naczyń.

13. Unikaj zadłużenia, pracuj nad stworzeniem funduszu awaryjnego, aby nie ulegać pokusom zaciągania pożyczek w nieprzewidzianych sytuacjach. Spłać długi i zacznij oszczędzać. 

14. Kupuj za gotówkę. Jeśli nie masz gotówki, oznacza to, że nie stać cię na kupienie danej rzeczy. Moim zdaniem nie ma nic złego w korzystaniu z kart płatniczych, chodzi tylko o to, by panować nad wydatkami i kupować tylko za pieniądze, które już zarobiliśmy, a nie zadłużać się na poczet przyszłych dochodów. 

15. Uprość komunikację. Wyznacz sobie ramy czasowe, w których sprawdzasz pocztę, serwisy społecznościowe itp. Moim zdaniem z tym sprawdzaniem poczty to różnie bywa, w mojej pracy (tłumacz prowadzący własną działalność) służbowe e-maile sprawdzam przez cały dzień, bo liczy się czas reakcji na propozycje zleceń. Za to czas na buszowanie po sieci w celach rozrywkowych muszę sobie dawkować. 

16. Żyj teraźniejszością, ciesz się chwilą. Nie trać czasu na zamartwianie się tym, co było lub dopiero będzie. Nie wyklucza to pielęgnowania wspomnień ani robienia planów na przyszłość, ważne, by nie przesadzać i nie tracić z oczu tego, co dzieje się właśnie teraz. 

17. Znajdź sposób na twórcze wyrażanie siebie. Bardzo ważne. Sposób może być dowolny, robótki, majsterkowanie, pisanie, gotowanie, taniec, sztuka i wiele innych. 

18. Określ, co dla ciebie oznacza „dosyć” lub „wystarczająco dużo”. Pracuj nad tym, by osiągnąć ten poziom. W praktyce zwykle oznacza to redukowanie stanu posiadania i liczby zajęć w jednych dziedzinach, ale czasem zwiększanie tych poziomów na innych polach. 

19. Prowadź listę rzeczy do zrobienia, by łatwiej było ci skupić uwagę na priorytetach. 

20. Noś mniej. Zrób porządek w portfelu lub torebce, wyrzuć śmieci i to, co już niepotrzebne. Uporządkuj to, co pozostanie. 

21. Jedz zdrowo i prosto, jak najmniej przetworzone produkty. Pozbywasz się nadmiaru z otoczenia i życia, pozbądź się go też ze swojego talerza. 

22. Planuj wyjścia i zakupy tak, aby załatwiać sprawy w danej okolicy w tym samym dniu. 

23. Zużyj to, co masz, lub pozbądź się tego. Przejrzyj zawartość spiżarni, kosmetyczki, apteczki itp. Wyrzuć przeterminowane produkty, zużyj zapasy. 

24. Przeanalizuj swoje zobowiązania. Stopniowo rezygnuj z tych, których nie lubisz, jeśli to możliwe. Naucz się odmawiać. 

25. Ćwicz wdzięczność. Bądź wdzięczny(-a) za to, co masz. 

Na pewno lista ta nie wyczerpuje wszystkich możliwych aspektów upraszczania. Pewnie macie jeszcze wiele innych pomysłów. A może jakieś plany upraszczania i minimalizowania na nowy rok, który już za pasem? 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekcje szczęścia – 3. Ogarnij się!

Dzień dobry w Nowym Roku! Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Lubicie je podejmować? Udaje się Wam ich dotrzymywać?
Jeszcze parę lat temu też robiłam podsumowania starego roku, a z początkiem nowego po raz kolejny podejmowałam projekt „Nowa ja”. Do pewnego momentu niestety dość nieskutecznie, entuzjazm szybko opadał i próby zmian kończyły się porażką. Schemat ten ostatecznie przeszedł do przeszłości wraz z rozpoczęciem stosowania podejścia minimalistycznego. Po prostu zaczęłam naprawdę zmieniać swoje nawyki w miarę ich identyfikowania i przestałam czekać z wprowadzaniem zmian do poniedziałku albo początku roku. Gdy stwierdzałam, że jakieś moje zachowanie mi przeszkadza i wymaga korekty, od razu zabierałam się do pracy nad nim. Stopniowej, ale skutecznej. Gdy nie udawało się jedną metodą, próbowałam innych. 
Nie o to chodzi, że nie widzę sensu w podejmowaniu noworocznych postanowień. Nawet więcej, myślę, że warto wykorzystać potencjał „nowego początku”, jaki daje zmiana daty w kal…

Jeszcze prościej

To, że ostatnio rzadko poruszam na blogu temat minimalizmu, nie znaczy, że przestał być dla mnie ważny. Jest nadal istotny, ale w inny sposób niż wtedy, gdy wprowadzałam największe zmiany w swoim życiu i przestrzeni osobistej. Pisałam o tym we wpisie Procesy w tle
Po ośmiu latach mówienia i pisania o nim czuję przesyt. Nie mam już ochoty czytać książek ani blogów związanych z tym tematem. Nie twierdzę, że nie warto, bo wiele mądrych treści wciąż powstaje, jedynie ja nie mam już potrzeby dalej drążyć tych kwestii.

Nadal bardzo istotna jest dla mnie prostota, coraz ważniejsza. To raczej już nie ulegnie zmianie, bo zawsze ją lubiłam, a z czasem stała się dla mnie myślą przewodnią. W każdej dziedzinie życia. Prostota wypowiedzi, przekazu, formy i treści. W estetyce i ubiorze. W wystroju mieszkania. Na talerzu - bardzo istotna. Prostota i skuteczność rozwiązań - w pracy, nauce, komunikacji. Nie zajmują mnie natomiast zbytnio sprawy ilości rzeczy i zajęć, które na pewnym etapie były tak …

Jak żyć?

Gdy wydawnictwo Otwarte zaproponowało mi przesłanie do zrecenzowania książki Matsa i Susan Billmarków „Naucz się żyć”, poczułam się zaintrygowana z kilku powodów. Po pierwsze: tytuł. Pomyślałam, że to odważne przedsięwzięcie, próba napisania poradnika odpowiadającego na słynne pytanie „Jak żyć?”. Po drugie: informacja o tym, że pozycja ta jest w Szwecji bestsellerem, sprzedała się w ponad 500 tys. egzemplarzy. A trzecim powodem, dla której chciałam ją przeczytać, była bardzo wesoła i kolorowa okładka. Wiadomo, nie ocenia się książki po okładce, ale ta bardzo zachęcała do lektury.

Obiecałam sobie, że nie przeczytam niczego na temat słynnego duńskiego hygge, wystarczył mi jeden artykuł w jakimś kolorowym magazynie przejrzany u fryzjera, ale poradnik „Naucz się żyć” wydawał się nie mieć na szczęście nic wspólnego ze wspomnianym zjawiskiem, oprócz skandynawskiej proweniencji. 
Lektura okazała się satysfakcjonująca. Książka objętościowo niewielka, ale skoncentrowana treściowo. Myślałam, ż…