Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2017

Dobry rok, dobre Święta

Mijający rok był naprawdę dobry, pod każdym względem. Nie wszystko udało się zrealizować (książka...), ale wiele się nauczyłam i dużo pozytywnych rzeczy mi się przytrafiło. Wiele bezinteresownej życzliwości, serdeczności, ciepła otrzymałam od bliskich i dalszych osób. Sporo przydatnej wiedzy udało się zgromadzić. Dużo było też śmiechu i uśmiechu. 
Na razie cieszę się bardzo z tego, że powróciła mi radość blogowania. Pomysł nagrywania wideo na Youtube okazał się zbawiennym, bo właśnie dzięki temu zobaczyłam nowe możliwości dla mojej obecności w internecie. Chyba po prostu potrzebowałam nowych wyzwań. Niektórzy tak mają. 
Wierzę, że kolejny rok będzie podobny, a może jeszcze lepszy i ciekawszy. Zobaczymy. 
Dzisiaj dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną, niezależnie od tego, co robię. Za to, że przychodzicie na spotkania, dzielicie się swoimi historiami. Piszecie e-maile i komentarze. Bez Was to, co robię, nie miałoby sensu.
Życzę Wam, tak jak lubię: światła i radości. By Święta były d…

Esencja Świąt

Gdybym 10 lat temu wzięła udział w ankiecie na temat: bez czego nie wyobrażasz sobie Świąt Bożego Narodzenia, miałabym całkiem sporo do wymieniania: bez choinki, bez światełek i dekoracji, kolęd i świątecznych melodii, bez co najmniej kilku potraw na wigilijną kolację, kompotu z suszonych owoców, kilku ciast na deser, dobrych czekoladek i cukierków na choince, bez prezentów (im więcej tym lepiej!), bez przedświątecznej bieganiny i gruntownych porządków w domu. Nie celebrowaliśmy Świąt z przesadnym rozmachem, ale też nie wprowadzaliśmy dużych ograniczeń. Grudzień był więc czasem wzmożonej aktywności, zakupów, przygotowań i planowania. Właściwie do ostatniej chwili coś się załatwiało lub przygotowywało. Za każdym razem i tak czegoś się nie udało zrealizować, chociaż później okazywało się, że nikt jakoś nie poczuł różnicy. A to nie zdążyło się czegoś upiec albo ugotować, a to znowu nie było czasu na wyczyszczenie mieszkania na połysk. 

Względność porażki i anioły w Lanckoronie

Miałam w planie kolejny wpis o ograniczaniu odpadów. I on powstanie, ale nie dzisiaj. Ostatnio coraz częściej tęsknię za pisaniem do Was, ale nie takim według planów i rozpiski tematów, lecz spontanicznym, jak na początku pisania bloga. Wtedy, gdy po prostu siadałam i pisałam, co mi w duszy grało, relacjonując na bieżąco różne wydarzenia i procesy z mojego życia. 
Wiecie, że pierwsze wpisy na blogu napisałam 8 lat temu, późną jesienią 2009 r.? Na samym początku nazywał się „Minimalistka” i prowadziłam go na platformie blox, ale szybko zorientowałam się, że nie jest ona wystarczająco funkcjonalna, jak na moje potrzeby, i przeniosłam się tutaj, na blogspot, czyli w objęcia wujka Gugla. To była dobra decyzja, bo do tej pory jest mi tu wygodnie i nie kusi mnie, by szukać innych rozwiązań. 
Wiele się wydarzyło od tamtego czasu, i w moim życiu, i tutaj, na łamach bloga. Było parę momentów zwątpienia, ostatni w tym roku, kiedy na pewien czas zawiesiłam publikowanie, nie będąc pewną, czy jes…