Przejdź do głównej zawartości

Kompas, filtr i skaner w jednym

Pisałam ostatnio o podejściu do sprzątania i o tym, że łatwiej jest, jeśli traktuje się go jako konieczną czynność higieniczną, nie zastanawiając się nad tym, czy lubi się sprzątać, czy też nie. Dzisiaj natomiast chciałabym namówić Was do tego, byście w ramach przedwiosennego ogarniania przestrzeni życiowej spróbowali zmienić Wasz sposób myślenia jeszcze w jednej kwestii. Oczywiście jeśli nie stało się to już wcześniej. 

Chodzi o nauczenie się patrzenia na swoje otoczenie i wszystko to, co się robi, przez pryzmat minimalizmu. Identyfikacji nadmiaru, po to, by go wyeliminować. 

Gdy się jest na samym początku tej drogi, wydaje się, że to bardzo trudna umiejętność. Wszystko wydaje się człowiekowi potrzebne i ważne. Rezygnacja z czegokolwiek przychodzi z oporem. Jednak z czasem staje się to coraz łatwiejsze. Najpierw trzeba nad tym świadomie pracować. Kontrolować się i narzucać sobie reżim. Aż w końcu dostrzeganie tego, co zbędne, staje się automatycznym mechanizmem. Jak każda inna zdolność, ta również nadaje się do wyćwiczenia. Warunkiem jest jedynie dyscyplina i regularność treningu. 

Chyba Ania Piwowarska napisała kiedyś, że minimalizm jest dla niej takim filtrem, przez który patrzy na rzeczywistość. Ja widzę go podobnie. Lubię też myśleć o opisanej wyżej umiejętności jako o wewnętrznym skanerze, którym przeczesuję otoczenie i to, co robię, wyszukując to, co niepotrzebne. 

To bardzo cenna umiejętność. Jednak trzeba mieć świadomość jednej kwestii. Nawet będąc już bardzo sprawnym w jej wykorzystywaniu, nadal trzeba zachowywać czujność. Tofalaria skomentowała niedawno tak pod moim wpisem o minimalizmie na przedwiośniu: 

Ile już wiosen minimalizowania za mną (tak, wiosna! najlepszy moment!), nie zliczę. Tymczasem wpadła mi w ręce kolejna książka o minimalizmie, zagranicznej autorki - niby nic odkrywczego, miałam czytelnicze deja vu. Mimo to podziałała jak pierwsze lektury - torba ciuchów do wyniesienia, wywalone jakieś kuchenne przydasie, stosik książek jutro wędruje do biblioteki. I jak to jest, że u nas w domu - a uważamy się w sumie za minimalistów (nie bójmy się tego słowa) - co roku zbiera się tyle różnych gratów? To co musi się dziać u „normalnych” konsumentów (także nie bójmy się tego słowa)? Czasem przeraża mnie ilość możliwości, towarów i rozpraszaczy-zagłuszaczy. Minimalizm to dobry kompas w tym całym bałaganie...

Photo by Glen Carrie on Unsplash
Miałam przyjemność gościć w domu Tofalarii kilka razy i zapewniam, że przebywając w nim, czuje się ducha minimalizmu i prostoty na każdym kroku. A jednak nawet tak wytrenowane osoby, jak Ula i jej partner, nadal też od czasu do czasu muszą pozbywać się gratów. Podobnie jak Tofalaria, jestem czasem przerażona tym niekończącym się atakiem rzeczy i spraw. Wolę nie myśleć, co dzieje się w domach i w życiu osób, które przed nim się w ogóle nie bronią. Bardzo łatwo się zagubić w tym gąszczu możliwości.

Dlatego ten kompas, filtr czy skaner, jakim jest minimalizm, jest tak bardzo potrzebny. I właśnie dlatego warto ćwiczyć posługiwanie się nim. 

Popularne posty z tego bloga

Uniform minimalistki

Temat osobistego uniformu obracam w głowie już od kilku lat, co najmniej. Jednak jeszcze do niedawna nie czułam się gotowa na to, by ostatecznie zdefiniować go dla siebie. Owszem, wiedziałam, że ciągnie mnie w tym kierunku i że coraz bardziej zbliżam się do wprowadzenia go w życie na co dzień. Jednak jeśli obserwowaliście, być może, moje materiały o kolorowej szafie minimalistki na YouTube, w cyklu, w ramach którego zaprezentowałam całą swoją kapsułową garderobę na wszystkie pory roku, mogliście zauważyć, że wprawdzie mój styl i zestawy ubraniowe były już dość wyraziste i powtarzalne, trudno było by nazwać je uniformem. 
Tak jednak się złożyło, że w międzyczasie zmieniłam tryb życia poprzez powrót do oprowadzania po Krakowie (już nie tylko po Wawelu, jak było parę lat temu), więc o wiele częściej wychodzę pracować poza dom. Oczywiście wymusiło to dostosowanie zawartości szafy i pewne jej uzupełnienia. A jednocześnie kilka ubrań z niej wywędrowało. Z powodu zużycia, ale też zmian w mo…

Minimalizm na Nowy Rok - postanowienia

Nie podejmuję noworocznych postanowień, mówiłam już o tym wielokrotnie. Wolę wprowadzać zmiany wtedy, gdy czuję się do nich gotowa, w dowolnym momencie roku. Nie czekam ze swoimi osobistymi zobowiązaniami do poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca. Od dawna uważam, że początek stycznia jest nienajlepszym momentem na takie działania, bo to czas zimowej ciemnicy, często depresyjnej aury i innych nieprzyjemnych okoliczności. Nie znaczy to jednak, że nie kibicuję osobom, które podejmują noworoczne próby zmiany nawyków. Zawsze warto pracować nad sobą i ulepszaniem swojej codzienności. 
Oto więc kilka moich propozycji na plan zmian/postanowienia noworoczne. Oczywiście można je wykorzystać także w innym czasie, ale można też wdrożyć je, czyniąc użytek z energii, jaką daje ten symboliczny nowy początek, jakim jest pierwszy dzień roku. 
Ważna uwaga na początek: moim zdaniem lepiej jest nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów i wprowadzać jednocześnie ostrych restrykcji w wielu dziedzinach ży…

Metoda Konmari to nie minimalizm

Wpis jest uzupełnieniem materiału wideo zamieszczonego w serwisie YouTube, który można obejrzeć tutaj: 

Książkę Magia sprzątania Marie Kondo przeczytałam cztery lata temu, o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisie pod tym samym tytułem. Odebrałam ją pozytywnie, ale samej metody nigdy nie stosowałam, bo nie miałam takiej potrzeby, o czym zresztą pisałam w tamtej recenzji. Na dobre w głowie z tej lektury pozostała mi jej myśl przewodnia: poszukiwanie radości w rzeczach i eliminowanie zbędnych przedmiotów w oparciu o kryterium: co chcę zostawić, zamiast stosowanego zwykle przez minimalistów: czego nie potrzebuję i czego chcę się pozbyć. Książki szybko się pozbyłam i nie myślałam o niej więcej.
Dopiero niedawno, gdy coraz częściej docierały do mnie opinie na temat wyprodukowanego przez Netflix serialu Sprzątanie z Marie Kondo(dostępny z polskimi napisami), pomyślałam, że warto byłoby sobie wyrobić własne zdanie na temat tej serii programów, nawet jeśli sama metoda sprzątania Konmari…