Przejdź do głównej zawartości

Ajka w mediach

Wybrane wystąpienia i publikacje w tradycyjnych i internetowych środkach przekazu:

Artykuł Beaty Chomątowskiej Diogenes wchodzi do beczki w „Przekroju” nr 49 z 5 grudnia 2011 r.:



Artykuł Adama Wilmy To odmieniło całe jego życie w „Gazecie Współczesnej” z 6 stycznia 2012 r.

Wystąpienie w programie Dzień dobry TVN, 30 marca 2012 r.

Artykuł Pawła Strawińskiego 100 rzeczy do szczęścia?, Onet.Biznes, 15 czerwca 2012 r.

Artykuł Urszuli Jabłońskiej Zminimalizowani. Mało przedmiotów, dużo swobody w „Wysokich obcasach” nr 30 z 28 lipca 2012 r.

Artykuł Zuzanny Kisielewskiej Mniej czyli więcej w „Focusie” z grudnia 2012 r.:




Nie daj się zagracić, audycja w I programie Polskiego Radia z 2 stycznia 2013 r.

Artykuł Beaty Chomątowskiej Ucieczka z kołowrotka w „Tygodniku Powszechnym” z 7 stycznia 2013 r.

Artykuł Natalii Kuc Minimalistki w „Twoim Stylu” z maja 2013 r.:





Audycja w „Radio dla Ciebie” z 1 września 2014 r.

Audycja w Klubie Trójki z 10 lipca 2014 r.

Wywiad Joanny Olekszyk Polka minimalistka, magazyn „Sens” z listopada 2014 r.

Wywiad Joanny Olekszyk Sztuka prostego życia, magazyn „Sens na stres” z 2014 r.

Wywiad Magdaleny Jankowskiej Im mniej, tym lepiej w „Pani” z grudnia 2014 r.:









 

Popularne posty z tego bloga

15 lat później

Przeglądałyśmy niedawno z moją przyjaciółką Kasią stare zdjęcia. Na jednym z nich zobaczyłam osobę, która wydała mi się znajoma. Zapytałam: co to za baba? - Jak to, nie poznajesz, przecież to Ty! 
Po bliższym przyjrzeniu się stwierdziłam, że to prawda. Ja, jak najbardziej ja, w całej okazałości. Po krótkich obliczeniach ustaliłyśmy datę powstania tej fotografii na 2001 rok. Dla mnie rok trudny, zapamiętałam go nie tylko z powodu zamachu na WTC z 11 września. Bardzo byłam wtedy zagubiona, nieszczęśliwa, samotna, chociaż wciąż wśród ludzi. Poszukująca miłości, stabilizacji, bezpieczeństwa, a jednocześnie często działająca na własną szkodę. Bardzo źle, wręcz fatalnie czułam się w swojej skórze. To chyba był czas mojej prawie rekordowej wagi, chociaż wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach jeszcze bardziej przytyłam (ale nie chcę tego pamiętać). 
Gdy zobaczyłam to zdjęcie, przeraziłam się, ale też pomyślałam, że chcę go zachować na pamiątkę. I pokazać światu, co może wydać się Wam dz…

Bezdzietna z wyboru

Noszę ten temat w sobie już od dawna, a zabieram się do wpisu od dobrych paru miesięcy. Wprawdzie w głowie jest gotowy, ale trudno mi się przełamać, by go napisać. Sami zobaczycie dlaczego. 
W pierwszej chwili może wydać się Wam, że sprawy, o których będę pisać w tym i kolejnych wpisach, niezbyt są związane z ogólną tematyką bloga, ale tak jest, moim zdaniem, tylko pozornie. Wszak i tutaj, i w swoich książkach dużo mówię o odwadze życia po swojemu oraz o świadomym podejmowaniu decyzji w każdej dziedzinie. 
Po raz pierwszy poproszono mnie o wypowiedź na temat bycia bezdzietną z wyboru kilka lat temu, do jakiegoś materiału prasowego. Nie czułam się jednak na siłach. Wydawało mi się to sprawą zbyt intymną. Nie chciałam też wciągać w to mojego partnera życiowego. Ma prawo do prywatności i nie musi chcieć dzielić się swoimi osobistymi decyzjami z połową internetu, jedynie dlatego, że jego żona jest blogerką i jak na blogerkę przystało, czasem psychicznie oraz emocjonalnie obnaża się w sie…

Na rozstaju

Wróćmy do tematu niechcenia dzieci. Obiecałam wyjaśnić Wam, czym kierowałam się w procesie podejmowania ostatecznej decyzji w tej kwestii. Nie traktuję tego jako tłumaczenia się, nie widzę powodu, by się tłumaczyć. Uważam jednak, że za rzadko rozmawia się na ten temat, a Wasze pozytywne reakcje pod ostatnim wpisem potwierdzają, że jest taka potrzeba. Może gdybyśmy częściej mówili o tym, dlaczego jedne osoby pragną mieć dzieci, a inne nie, mniej emocji budziłby ten temat? Może łatwiej byłoby o tym mówić? 
Właściwie nie pamiętam, czy ktoś kiedyś pytał mnie CZY chcę mieć dzieci albo DLACZEGO nie chcę. Bywałam za to strofowana za to, że tak z tym zwlekam, nazywana egoistką, straszona starością w samotności (dzieci jako polisa na starość to mój ulubiony motyw). Pamiętam, jak kiedyś zbeształa mnie lekarka przy okazji badań okresowych, coś w tonie „najpierw czekają nie wiadomo na co, a potem mają pretensje, że nie mogą zajść w ciążę”. Dodam, że wypaliła z tym tekstem ni stąd, ni zowąd, niep…